EDWARD GUZIAKIEWICZ • wydarzenia • zapiski • fragmenty utworów

 
 
M E N U

O mnie

Home
2017
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Kategorie
A jeśli jutra nie będzie(36)
Bunt androidów(47)
Enbargonki (47)
Hurysy z katalogu(40)
Syreny z Cat Island(8)
Zdrada strażnika planety(23)
Imprezy kulturalne(58)
Publikacje(29)
Pory roku(28)

Starsze wpisy
2002-2004
eddie.pdg.pl


Strony autora
guziakiewicz.pl
guziakiewicz.eu
guziakiewicz.pdg.pl
e.guziakiewicz.pl
edward.guziakiewicz.pdg.pl
edw.guziakiewicz.pdg.pl


Fantastyka
w świecie iluzji sf
podróże sf
fantasy
mikropowieści sf


Nastolatki
nastolatkom
e.nastolatki
randka
savoir-vivre
wakacje w Izraelu
z oazą na ty
szukanie Boga


Inne blogi
Ewa Barańska
Ryszard Hop
Wiesław Hop
Edward Bolec
Justyna Żelazo
Andrzej Talarek
Zbigniew Michalski


[Księga gości]







Książeczka dla dzieci


      Obok „Syren z katalogu” wydałem ostatnio drukiem w niewielkim nakładzie „Fruwające zwierciadło”. Na tę publikację składają się trzy opowiadania, których bohaterami są dzieci. Teksty te znalazły się przed laty na łamach miesięczników katolickich: „Małego Gościa Niedzielnego”, „Małego Apostoła” i „Posłańca Serca Jezusowego”. Noszą tytuły: „Fruwające zwierciadło”, „Zaczarowana laseczka” i „Tajemniczy pędzel”. Książeczka jest adresowana do czytelników ze szkoły podstawowej i starszych. To jej drugie wydanie. Pierwsze wspominam z łezką w oku, były to bowiem lata dziewięćdziesiąte, w których przymierzałem się dopiero do działalności wydawniczej.
      Książeczka będzie promowana na spotkaniu Mieleckiej Grupy Niezrzeszonych Prozaików dnia 7 października 2017 r.

» Edward Guziakiewicz, Fruwające zwierciadło, Kraków 2017, ss. 32, ISBN 978-83-64865-61-9.

23.08.2017 :: 19:20
Link | Komentuj (0) | Publikacje


W Mieleckiej Grupie Niezrzeszonych Prozaików


      Sobota, 5 sierpnia 2017 r. Uczestniczę w spotkaniu w Cukierni u Borowskiej. Odbywa się promocja powieści Joanny Duszkiewicz „Paryż w piątek 13-go” (Wydawnictwo Białe Pióro). Jest to literacki debiut tej autorki. Akcja toczy się w Paryżu. Powieść ukazuje losy wymyślonej przez autorkę francuskiej rodziny Laboux, wpisane w wydarzenia, które miały miejsce w stolicy Francji 13 listopada 2015 r.


06.08.2017 :: 07:58
Link | Komentuj (0) | Imprezy kulturalne


Publikacje


      Na łamach wydawanego się w Kijowie kwartalnika „Krynica” — w podwójnym numerze 95-96 z 2017 r. — ukazały się dwa moje opowiadania: „Cud przemiany” i „W górach”, pochodzące z tomiku „Randka i inne opowiadania”.
      Archiwum kwartalnika „Krynica” można znaleźć na stronie Kresy24.pl.

      Ukazała się ponadto drukiem w lipcu w niewielkim nakładzie moja mikropowieść „Syreny z Cat Island”. Jej akcja toczy się współcześnie na Bahamach, a następnie w Miami na Florydzie.

      A oto jej fragment:

      Ponton spisywał się na medal. Nikt tu w pobliżu nie polował na marliny, jak w znanym opowiadaniu Ernesta Hemingwaya o starym rybaku. Zresztą po żaglice i marliny wypływało się nie tu, ale na zimne i głębokie wody po drugiej stronie wyspy. Było pusto. Po jego prawej ręce na chwilę się zakłębiło. Ptaszory rozpaczliwie wyrywały się z toni i szybowały nad powierzchnią, zdradzając obecność prującego niżej myśliwego, pewnie średniej wielkości delfina. W oddali majaczył statek spacerowy, z którego pokładu turyści oglądali kolejne wyspy archipelagu. Posługując się wiosłem, wpłynął w obręb niby-atolu, powoli docierając do nieodległego punktu zero. Biegnąca prawie prosto podwodna aleja kończyła się zagłębieniem, którego ścianę wieńczył spadzisty koralowiec, zamykający dalszą drogę.

» Cud przemiany (Opowiadanie z tomiku „Randka i inne opowiadania”), Krynica. Pismo mniejszości polskiej na Ukrainie, nr 95-96 (2017), s. 140-142.
» W górach (Opowiadanie z tomiku „Randka i inne opowiadania”), Krynica. Pismo mniejszości polskiej na Ukrainie, nr 95-96 (2017), s. 142-144.
» Syreny z Cat Island, Kraków 2017, ss. 58, ISBN 978-83-64865-58-9.

30.07.2017 :: 16:26
Link | Komentuj (0) | Publikacje


Wypad na rybkę


      Sobota, 8 lipca 2017 r., goszczę z innymi w Gospodarstwie Rybackim Henryka Dziuby w Zawidzy w gminie Łoniów. Odbywa się tu spotkanie integracyjne zorganizowane przez Joannę i Włodzimierza Kłaczyńskich. Dojazd z Mielca przez Połaniec: 42 km.
      To miejsce jest rajem zarówno dla wędkarzy, jak i dla smakoszy ryb. W łowiskach znajduje się kilkanaście gatunków ryb, m.in. sum, jesiotr, pstrąg, karp, amur, lin, szczupak, karaś. Delektujemy się panierowanymi rybami z grilla.

09.07.2017 :: 08:57
Link | Komentuj (0) | Imprezy kulturalne


Moja fantastyka w Cukierni u Borowskiej


      Sobota, 1 lipca 2017 r., odbywa się przy słodyczach 4 spotkanie literackie w Cukierni u Borowskiej przy Al. Niepodległości 5 w Mielcu, zorganizowane przez Mielecką Grupę Niezrzeszonych Prozaików. Jest prezentowana moja proza. Prowadząca grupę Halina Liberadzka-Kozak wybrała do prezentacji moją powieść SF „Zdrada strażnika planety”, a jej fragmenty odczytywały lektorki: Cecylia Lipa, Maria Sowińska, Halina Żala i Elżbieta Plata.
      Ze względu na niewielką liczbę obecnych, zainteresowanych prozą, spotkanie miało charakter mało oficjalny, ale za to bardzo miły, nieomal towarzyski.
      Kolejna prezentacja mojej twórczości, tym razem utworów dla dzieci, będzie miała miejsce w Cukierni u Borowskiej dnia 7 października 2017 r.


01.07.2017 :: 21:00
Link | Komentuj (0) | Imprezy kulturalne


Pierwszy dzień lata


Lato, lato wszędzie
Zwariowało, oszalało moje serce
Lato, lato wszędzie
A ty dziewczę zaraz wpadniesz w moje ręce

Formacja Nieżywych Schabuff (1995)

21.06.2017 :: 15:00
Link | Komentuj (0) | Pory roku


JUSTYNA ŻELAZO

Po wielkim wstrząsie...
czyli gwarantuję, że żaden facet nie będzie się nudził


O powieści Edwarda Guziakiewicza „A jeśli jutra nie będzie”

      Do czytania książek z gatunku science fiction nikt nie musi mnie namawiać. Dlaczego? To oczywiste, że odrywają od rzeczywistości, kreują nowe światy, wpadają na niezwykłe międzygwiezdne tory, po których autorzy toczą życie swoich niecodziennych bohaterów. Jest jednak jeszcze coś. Coś co decyduje o tym, że każdego roku w moje ręce wpada kilka pozycji z tego gatunku. Lubię dowiadywać się, jaka będzie przyszłość.
      Zwariowałam? Być może. Wystarczy jednak przeczytać kilka starszych książek z fantastyki naukowej i obejrzeć choćby „Powrót do przyszłości” Roberta Zemeckisa, by zobaczyć jak wielką moc ma ludzka wyobraźnia. Wystarczył sugestywny obraz latającej deskorolki, by tysiące ludzi na całym świecie zarażonych tym pomysłem przez lata dążyło do tego, żeby ją stworzyć. Nieważne z jakim skutkiem! Jestem pewna, że płaskie, dotykowe ekrany naszych komputerów, otwierane samoczynnie drzwi, okulary VR, samobieżne samochody od Google czy inne użyteczne cudeńka powstały najpierw w głowach pisarzy science fiction.
      Po powieść Edwarda Guziakiewicza „A jeśli jutra nie będzie” sięgnęłam właśnie w poszukiwaniu przyszłości. Ku mojemu zaskoczeniu powitał mnie rok 2014, który jako jedyny w historii zdarzył się... dwa razy. Nikt już nie pamięta tego pierwszego, bowiem żyjemy w rzeczywistości powstałej po kosmicznej korekcie czasu.
      Wypadki roku 2014 rozpoczynają się od zdarzenia z pozoru błahego. Ot, zachwycony bogactwem flory i fauny przybysz z kosmosu odkrywa na Ziemi jeszcze jeden nieszczęsny gatunek — ludzi. Zdegustowany ich sposobem życia postanawia unicestwić ludzkość, pozostawiając tylko garstkę starannie wyselekcjonowanych okazów. Armagedon przebiega cicho i skutecznie, zamieniając ciała nieszczęśników w kupki czerwonawego prochu.
      Jednym z ocalałych na Florydzie jest Oscar Moore — trochę niepewny siebie dziewiętnastolatek. Ocalała też grupka jego znajomych z kółka ekologicznego. Jesteśmy świadkami pierwszego tygodnia po tzw. wielkim wstrząsie, kiedy przyzwyczajeni do lekkiego stylu życia nastolatkowie próbują po omacku zaadoptować się do nowych, całkiem zresztą niezgorszych warunków, żerując na resztkach wybujałej niegdyś cywilizacji. Na pierwszy plan wysuwa się nowa „rodzina” Oscara, założona na niecodziennych, poligamicznych podstawach. Zostajemy też wtajemniczeni w plan ratowania naszej cywilizacji, znany tylko pewnemu niezwykłemu szamanowi i jego majańskim bogom. Dowiadujemy się też, co takiego skrywa sypialnia pięknej Rity Bennett.
      „Trzeba to przeżyć, jakby jutra miało nie być!” — deklarował niegdyś w swojej piosence popularny raper Tede. I właśnie taka jest powieść „A jeśli jutra nie będzie”. Bohaterowie biorą z życia pełnymi garściami, poruszając się w świecie, w którym najdroższe samochody stoją bezpańskie na ulicy, a ciuchy znanych marek wystarczy wziąć z wieszaka w opuszczonym sklepie.
      W trakcie czytania przychodziły mi do głowy luźne skojarzenia z częstym wątkiem występującym w japońskich komiksach dla nastolatków — mangach z gatunku harem, które cieszą się niesłabnącą popularnością na całym świecie. Ich fabuła opiera się na relacjach jednej postaci męskiej i kilku kobiet lub odwrotnie. Mimo, że w powieści Guziakiewicza głównym bohaterem jest Oscar, to jego postać jest tylko tłem dla naszkicowania wyraźnych i pełnych życia charakterów dziewczyn, z których każda ma inny temperament i sposób patrzenia na relację z mężem.
      Osobną kwestią pozostają intrygujące nawiązania powieści do teorii tzw. „Nowego Porządku Świata”. Jeszcze do niedawna pojęciem tym określany był porządek międzynarodowy powstały po zimnej wojnie. Dziś NPŚ odnosi się do prób utworzenia nowego ładu społecznego, który miałby być zaprowadzony przez eksterminację przeważającej części społeczeństwa. W wirtualnej rzeczywistości krąży wiele pogłosek, jakoby na lotnisku w Denver umieszczone były malowidła przedstawiające planowany Armagedon i następujący po nim nowy wspaniały świat. Nowy Eden. Właśnie taki, w którym znaleźli się bohaterowie „A jeśli jutra nie będzie”. Pikanterii może dodać fakt, że autorem malowideł jest Leo Tanguma — artysta z plemienia Majów, a na jednym z nich mała dziewczynka trzyma tabliczkę z majańskim kalendarzem, do którego nawiązania można odnaleźć także w książce! Czytelnikowi pozostawiam odpowiedź na pytanie czy wszystkie te niezwykłe powiązania są dziełem przypadku, czy powstały wskutek kosmicznej korekty czasu...
      Książkę polecam wyłącznie młodym szukającym wrażeń mężczyznom. Jest napisana dla tej starszej części nastolatków, a przeważająca jej część obejmuje relacje w barwnym haremie, złożonym z szukających pocieszenia ślicznotek. Gwarantuję, że żaden facet nie będzie się tu nudził!

Justyna ŻELAZO



11.06.2017 :: 19:28
Link | Komentuj (0) | A jeśli jutra nie będzie


Spotkanie w cukierni


      Sobota, 3 czerwca 2017 r., jestem na spotkaniu promującym prozę uczennicy Gimnazjum nr 1 w Mielcu, Kamili Białek. Spotkanie w Cukierni u Borowskiej przy Al. Niepodległości zostało zorganizowane przez Mielecką Grupę Niezrzeszonych Prozaików, kierowaną przez Halinę Liberadzką-Kozak. Jest to już trzecie spotkanie tej nowo powstałej grupy. Na czwartym, dnia 1 lipca 2017 r., ma być prezentowana moja proza.
      Nastolatki zazwyczaj mierzą się z poezją, proza jest dużo trudniejszym wyzwaniem, więc jestem niezmiernie ciekawy, jak szesnastoletnia Kamila Białek, wspierana przez nauczycielkę języka polskiego, Annę Ungehauer, radzi sobie z wymaganiami warsztatu i doborem tematów. Jej spory utwór, raczej nowelę niż opowiadanie, zatytułowany „Opowiem ci historie…”, czytają lektorki, Maryla Karaś, Cecylia Lipa, Barbara Wiącek i Maria Sowińska. Z odrobiną melancholii wracam myślami do początków mojej drogi twórczej. Sam zacząłem pisać opowiadania dopiero po trzydziestce.
      Na skrzypcach grał Michał Tulik, uczeń PSM II st. w Mielcu.

      A oto relacja filmowa z tego spotkania na Youtube: »»»

04.06.2017 :: 12:36
Link | Komentuj (0) | Imprezy kulturalne


Z pracy nad tekstem


      Nad surowym tekstem opowiadania, noweli czy powieści trzeba się natrudzić, żeby nabrał on blasku. Jedną z technik jest dodawanie drobnych uzupełnień, ma się rozumieć, pasujących do kontekstu. Oczywiście, nie należy zapomnieć o słowniku synonimów.
      A oto ostatnie uzupełnienia dodane do powieści „Enbargonki”:

• Umiał trzymać mnie w szachu.
• Brał udział w niewyobrażalnym kosmicznym szwindlu i nie można mu było podskoczyć.
• Byłem dla niego nędznym gadem, tylko omyłkowo nazwanym człowiekiem.
• Wyszło szydło z worka i okazało się, że szukała faceta, który dawałby się wodzić za nos i we wszystkim jej słuchał. Ja zaś nie pozwalałem jej sobą pomiatać.
• Wolałem sobie nie wyobrażać, ile takie cudo kosztuje.
• Zagłada zbliżała się nieubłaganie.
• Zapowiadało się, że będzie goręcej niż w piekle.
• Flaki z was wypruję!
• Żyć nie umierać!
• Nie obiecywał mi złotych gór.
• Dopuścili się grzechu zaniedbania.
• A może zamierzały piętrzyć przede mną przeszkody i uczyć mnie cierpliwości?
• Szalałem jak pies spuszczony z łańcucha.
• Na szczęście, nie dopadła mnie czkawka.
• Nie nadawałem się na wokalistę. Operowe arie nie wchodziły w grę. Co najwyżej mogłem nieudolnie rapować.
• Nie czułem się supermenem i nie uważałem, bym miał na niego zadatki.
• A może śniłem na jawie?
• — Wkurzyłem się, to fakt, ale już mi przeszło — potwierdziłem. — Gramy w tej samej drużynie. Cofam żółte kartki.
• W moich ustach zabrzmiałoby to nieszczerze.
• Widziałem jedynie czubek własnego nosa i było mi z tym dobrze.
• Zostałem sam i jak matoł mogłem mówić tylko do siebie, bowiem Jill nie należało brać pod uwagę, ale nie zamierzałem z tego powodu użalać się nad sobą i wylewać łez.
• Zniszczyli moje marzenia.


24.05.2017 :: 15:06
Link | Komentuj (0) | Enbargonki


Proza na tapecie


      Ukazała się drukiem publikacja książkowa „Deskrypcje. Almanach prozy autorów zrzeszonych w Oddziale ZLP w Rzeszowie”, wydana z okazji jubileuszu 50-lecia Oddziału i zawierająca utwory dwudziestu prozaików. Wcześniej zaprezentowano również almanach poezji. Jak pisze Anna Niewolak w słowie wstępnym „w tomie znajdujemy różne odmiany gatunkowe epiki: od fragmentów powieści, poprzez opowiadania, miniatury literackie, prozę wspomnieniową i reportaże, eseje — aż po gawędę literacką”.
      Trafił do tej jubileuszowej publikacji fragment mojej najnowszej powieści sf „Enbargonki”. Nadałem mu tytuł „Madison”. Wzmiankowana Madison jest kosztowną kurtyzaną, klonem do uciech cielesnych. Jednak nie ona jest w tym urywku najważniejsza. Główny bohater ze zgrozą odkrywa, że został przez Enbargonów zmodyfikowany genetycznie.

» Edward Guziakiewicz, Madison (Fragment powieści sf „Enbargonki”), W: Deskrypcje. Almanach prozy autorów zrzeszonych w Oddziale ZLP w Rzeszowie, Rzeszów 2017, s. 52-57.

12.05.2017 :: 09:30
Link | Komentuj (0) | Publikacje