Urodziny
Piątek, 5 lutego. Moje urodziny. Tort ze świeczkami i życzenia. Wprawdzie nie przywiązuję wagi do takich obchodów i rocznic, tym niemniej nie mogę ukryć, że jest mi miło, jeśli ktoś pamięta…
44 dni do nadejścia wiosny!
05.02.2010 :: 19:00
Komentuj (0)
Na Bahamach i w śródmieściu Miami
W czwartej części „Syren z Cat Island” raptowna zmiana akcji. Okazuje się, że odkryci kosmici nie są wcale tacy źli, skoro obdarowują głównego bohatera syreną, w której się zakochał. Bardzo to romantyczne. Co jednak dalej z tego wyniknie i jakich należy domyślać się perturbacji? Tego jeszcze nie wiem. Rozpędziłem się trochę w styczniu z pisaniem, ale cóż. Udziela mi się nastrój sesji egzaminacyjnej.
Miał przerwę na lunch, ale nie był głodny, czuł dziwny wstręt do jedzenia, więc zamiast w ulubionym lokalu wylądował w ocienionej parasolami kawiarence, mieszczącej się na skwerze po przeciwnej stronie ulicy. Trzy dni temu wrócił z Cat Island i pomału wracał do równowagi. Na jego rachunek bankowy wpłynęło znowu ponad dwa tysiące dolarów, więc z goryczą wywnioskował, że z punktu widzenia obcych nic się nie stało. Wszystko było w porządku. Ordynarnie mówiąc, kazano mu trzymać się roli dobrze opłacanego żigolaka i nie podskakiwać. W pracy pamiętano o jego urodzinach, co go podniosło na duchu. Usłyszał „Happy birthday to you” i jednym tchem zdmuchnął dwadzieścia pięć świeczek.
— Grunt, to mieć fajnych kumpli! — niemrawo mruknął do szklanki z sokiem grejpfrutowym. Mimochodem odnotował, że woli rozmawiać z martwymi przedmiotami niż z ludźmi, ostatecznie ze zwierzętami, co zdawało się dowodzić, iż jeszcze nie wyszedł ze stanu głębokiego załamania psychicznego. Syreny były wegetariankami. Rybi ogon go ominął, sprawdził to już na Bahamach. Kilka razy skakał do wody i nurkował, jednak jego kończyny nie przejawiały skłonności do transformacji.
Tamta młoda madonna w szarym dwuczęściowym kostiumie usiadła przy jego stoliku, nie pytając, czy może to zrobić. Zesztywniał, przeczuwając coś niezwykłego. Nie był umówiony z żadnym klientem agencji, a na pewno nie tutaj. Wsłuchał się w szum ulicy i klaksony samochodów. Niedaleko była Flagler Street. Przez kilka sekund nie mógł oderwać oczu od opróżnionej do połowy szklanki. Wreszcie ciężko uniósł wzrok i oniemiał z wrażenia. Nie uwierzył temu, co ujrzał. Oszalałe serce omal nie wyrwało mu się z piersi.
— Athenais, to ty?! — zapiał ze szczęścia. Manna leciała z nieba.
Tak, to była ona. Zgrabna, czarująca i zachwycająca. W gładko uczesane włosy miała wpiętą różową orchideę. Przyglądała mu się niepewnie i jakby z obawą, że nie ucieszy go jej widok. Uspokoił ją ten wybuch radości.
Zerwał się i dotknął jej ramienia, chcąc się przekonać, że to nie czary. Ujął jej dłoń, składając na zdobionych pierścionkiem z turkusem wąskich palcach namiętny pocałunek. Wydawało się, że już jej nie puści.
— Rany?! Skąd się wzięłaś? — impulsywnie zapytał. Mimowolnie obejrzał się na jezdnię. Z wysepki odjeżdżała popielata limuzyna z przyciemnionymi szybami. Nie dostrzegł numeru rejestracyjnego lincolna. Uznał, że to nieważne. Wrócił do niej wzrokiem, czując, że urodził się pod szczęśliwą gwiazdą.
Musiała się uporać z tym, co jej zlecono. Zdjęła powoli z ramienia skórzaną torbę na pasku i wyciągnęła z niej żółtą kopertę, z niewolniczą uległością przesuwając ją w jego stronę. Usiadł na swoim miejscu, zajrzał ciekawie do środka, a potem ją przechylił, wysypując na stolik zawartość. Były tam dwie karty kredytowe, prawo jazdy i szereg innych dokumentów. Wszystkie wystawione na jego piękną syrenę.
— Nie, to niemożliwe! Cudowne!
Machinalnie przeglądał jej papiery. Wynikało z nich, że ma na imię Amanda, a nosi nazwisko Robinson. Były tam akt urodzenia i świadectwo ukończenia szkoły. Do tego ubezpieczenie. Pomyślał, że z takimi dokumentami dziewczyna może szaleć po całym świecie, a przede wszystkim zostać jego żoną.
Podniósł się z kawiarnianego krzesła, musiała też wstać, objął ją i czule ucałował.
— Kocham cię, Athe… Amando! — dmuchnął jej tkliwie do ucha. — Twoi patroni nie są wcale tacy źli. Zostaniesz ze mną? Na zawsze?
— Forever! — cicho powtórzyła. Zaczynała radzić sobie z angielskim.
Pomyślał, że zaprzyjaźni się z tym aroganckim typkiem, który go tak podle potraktował. Wybaczył mu w jednej chwili. Z zapartym tchem obejrzał ją jeszcze raz od stóp do głów. Na nogach miała czółenka open toe na niskim obcasie i zwrócił uwagę na jej paznokcie. Pociągnięte fioletowym lakierem wyglądały tak, jakby zafundowała sobie stylowe tipsy. Taki sam lakier zdobił paznokcie jej rąk.
01.02.2010 :: 22:30
Komentuj (0)
Promocja książki
Sobota, 30 stycznia. Jestem na spotkaniu Grupy Literackiej „Słowo”. Trwa promocja powieści Piotra Duraka „Ostatni rok”. Autor na swój sposób genialny, skoro w tak młodym wieku potrafi napisać sporą powieść. Włodzimierz Kłaczyński porównuje go z Dorotą Masłowską. Poetycka proza, ukazująca zawiłości wieku adolescencji.
30.01.2010 :: 21:30
Komentuj (0)
W Klubie Turkus
Czwartek, 21 stycznia. Mam spotkanie autorskie, zorganizowane przez Podkarpacką Izbę Poetów w Wojewódzkim Domu Kultury w Rzeszowie. Prowadzi Czesław Drąg, fragmenty mojej poezji i prozy recytuje Danuta Pado, instruktorka teatralna z WDK, śpiewa Agnieszka Ryś, studentka Centrum Sztuki Wokalnej.
Klub Turkus świeżo po remoncie, cieszy oczy wyposażeniem i elegancją, atmosfera wspaniała, wśród obecnych nie brakuje moich kolegów i koleżanek z rzeszowskiego oddziału ZLP, nie mówiąc o miłośnikach pióra z Mielca.
23.01.2010 :: 08:53
Komentuj (0)
W kręgu słowa
Sobota, 16 stycznia. Do Tuszowa Narodowego mam niecałe 10 km, więc decyduję się na wyjazd na biesiadę literacką „W kręgu słowa”, odbywającą się w czytelni Gminnej Biblioteki Publicznej. Dorota Kwoka i Stach Ożóg recytują wiersze z tomiku „Drogi do domu” Joanny Hyjek i Iwony Zych. Jest też prezentowana poezja Doroty Kwoki.
16.01.2010 :: 21:30
Komentuj (0)
W Katolickim Radiu „Via”
Środa, 13 stycznia. Mimo silnych opadów śniegu jestem w siedzibie Katolickiego Radia „Via” w Rzeszowie. Nie wypada przesuwać wcześniej ustalonego terminu. Iwona Kosztyła nagrywa ze mną rozmowę do Magazynu „Wiara, ludzie, wydarzenia”. Pytania dotyczą głównie tego, czym zajmowałem się w młodości. Zatem Ruchu Światło-Życie, studiów teologicznych na KUL-u, pracy dziennikarza katolickiego i postaci ks. Franciszka Blachnickiego. A m.in. tego, jak godzę wykształcenie teologiczne z uprawianiem specyficznego gatunku prozy, jakim jest fantastyka naukowa.
13.01.2010 :: 20:00
Komentuj (0)
Węglem malowane
Sobota, 9 stycznia. W małej sali Samorządowego Centrum Kultury w Mielcu odbywa się promocja tomiku „Węglem malowane” Magdaleny Korzeń, członka Grupy Literackiej „Słowo”. Wieczorną prezentację wierszy, które recytują Dorota Kwoka i Stach Ożóg, chętnie przyjeżdżający z Rzeszowa na mieleckie spotkania autorskie, urozmaica swoim występem wokalnym Anna Mroczek.
09.01.2010 :: 22:00
Komentuj (0)
Serwis z «Syrenami»
«Syreny z Cat Island» doczekały się własnego serwisu. Zaciekawionych dalszymi losami Patryka z Miami i jego ulubienic, wychodzących z morza, odsyłam zatem pod adres:
autor.w.of.pl/syreny/. Tam wklejam kolejne powstałe sekwencje.
04.01.2010 :: 10:27
Komentuj (0)