EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA

M E N U

O mnie

Home
2019
2018
2017
2016
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Kategorie
Recenzje filmowe(16)
A jeśli jutra nie będzie(36)
Obcy z Alfy Centauri(17)
Hegemone(13)
Bunt androidów(47)
Enbargonki (48)
Hurysy z katalogu(40)
Syreny z Cat Island(8)
Zdrada strażnika planety(23)
Imprezy kulturalne(85)
Publikacje(43)
Cztery pory roku(30)

Starsze wpisy
2002-2004
blog.guziakiewicz.vxm.pl


Strony autora
guziakiewicz.pl
guziakiewicz.vxm.pl
e.guziakiewicz.pl


Fantastyka
w świecie iluzji sf
podróże sf
fantasy
mikropowieści sf


Nastolatki
nastolatkom
randka
savoir-vivre
wakacje w Izraelu
z oazą na ty
szukanie Boga


Inne blogi
Ryszard Hop
Wiesław Hop
Edward Bolec
Justyna Żelazo
Joanna Duszkiewicz
Andrzej Talarek
Zbigniew Michalski









Sekrety kobiecej szafy


fragment powieści SF „A jeśli jutra nie będzie”

      Kilka kartonów z jej rzeczami było gotowych do wzięcia. Żywiołowa Natasha miała jednak obawy, czy jej rówieśnica dobrze wybrała. Przeglądała odłożone ubiory, z krytycyzmem wyrażając się o przygotowanych przez nią betach. Przeważały ciuchy wygodne, ale znoszone, a przy tym nieciekawe kolorystycznie. Wyciągnęła z pudła długą pudrową sukienkę z tradycyjną koronką. Skrzywiła się i z niesmakiem rzuciła ją za siebie. Ten sam los spotkał kilka innych części garderoby.
      Następnie nimfetka bez żenady dobrała się do szafy. Przesuwała wieszaki, oglądając to, co Miley zamierzała zostawić. Wyjęła szałową sukienkę na ramiączkach.
      — Rewelacyjna. Idealnie do ciebie pasuje.
      — Co ty? Nigdy w niej nie wychodziłam. Przecież przez nią wszystko widać — zaoponowała Miley.
      W drugiej ręce trzymała dwie inne kiecki.
      — To też trafione kreacje.
      — Chyba żartujesz? Całe plecy są na wierzchu.
      — To po co je kupowałaś?
      — Chodziłam po sklepach z koleżankami i one mi wybrały. Nie miałam innego wyjścia.
      — Zwiewne pareo. Super! Też bierzemy.
      — Nadaje się tylko na plażę — młódka złożyła błagalnie dłonie.
      — A te bambetle puszczalskiej, w których do nas przyszłaś?
      — To Jenny wpadła na ten pomysł, nie ja. Zwaliła na mnie, ale to nieprawda. One nie były z mojej szafy.
      — Weź przykład ze swojej imienniczki, Miley Cyrus! — parsknęła Natasha.
      — Nie mówisz poważnie. Miałabym tak szokować?
      — Dziewczyno, kiedy ty się urodziłaś? Nie ma się co boczyć. Szpary powinny pokazywać piersi, bez względu na to, czy je mają, czy nie.

02.10.2015 :: 10:45
Link | Komentuj (0) | A jeśli jutra nie będzie


Jesień


      Mamy piękną złotą jesień. Temperatury są umiarkowane, słońce jeszcze grzeje, ale już nie tak mocno jak w lipcu i w sierpniu. Zawsze byłem miłośnikiem lata, jednak po tegorocznych potężnych upałach przestałem kochać tę porę roku. Dało popalić. Bezlitosny żar lał się z nieba, rozkładając człeka na łopatki. Chyba teraz mymi uczuciami zacznę darzyć wiosnę.

08.10.2015 :: 16:30
Link | Komentuj (0) | Cztery pory roku


Pisze się…


      „Enbargonki”, będące kontynuacją „Supernowej”, szybko rosną i mają już około 90 ss znorm mpsu. Natomiast w powieści „A jeśli jutra nie będzie” dokonałem niewielkich skrótów. Po prostu pewne rzeczy okazały się zbędne. Wyrzuciłem — między innymi — dyskusję pastora i nauczycielki szkoły katolickiej na temat manicheizmu i celibatu. Wspomniana rozmowa stwarzała wrażenie, jakby pochodziła z innej powieści.

14.10.2015 :: 19:30
Link | Komentuj (0) | Enbargonki


Na łamach...


      W Almanachu Regionalnego Stowarzyszenia Twórców Kultury i środowisk twórczych Podkarpacia (Rzeszów 2015) znalazł się fragment mojej powieści SF „Winda czasu” z biogramem i zdjęciem. Almanach robi wrażenie, jest dziełem monumentalnym, był zaś promowany w Klubie „Zodiak” dnia 14 października 2015 r. przy okazji obchodów jubileuszu 35-lecia Regionalnego Stowarzyszenia Twórców Kultury w Rzeszowie.

• W Paryżu Ludwika XIII (fragmenty powieści SF „Winda czasu”), W: Przestrzenie wyobraźni. Almanach Regionalnego Stowarzyszenia Twórców Kultury i środowisk twórczych Podkarpacia. Pod red. Józefa Kawałka, Rzeszów 2015, s. 254-263.

      Do październikowego numeru Miesięcznika Społeczno-Kulturalnego Nasz Dom Rzeszów trafił z kolei fragment mojej powieści SF „A jeśli jutra nie będzie”. Przywołuję w nim hackera Nathana, który zdobywa informacje bezcenne dla moich głównych bohaterów, pragnących dostać się na tajemniczą wysepkę w pobliżu Key West na południu Florydy.

• Hacker. Fragment powieści „A jeśli jutra nie będzie”, Nasz Dom Rzeszów, Miesięcznik Społeczno-Kulturalny, nr 10 (120), październik 2015 (Magazyn Literacki „Wers”, nr 10 (94), październik 2015, s. 2).

      W Antologii 44. Warszawskiej Jesieni Poezji (odbywającej się w dniach 8-11 października 2015 r.) znalazł się mój wiersz „Wyznanie”.

• Wyznanie, W: I to jest nasze życie... Antologia 44. Warszawskiej Jesieni Poezji, Warszawa 2015, s. 49


18.10.2015 :: 09:32
Link | Komentuj (0) | Publikacje


Z Ziemi na Eufemię


fragment powieści SF „Enbargonki”

      Czekająca na mnie amfibia była większa od maszyny, którą przed kilkoma dniami skrycie przyleciałem na Ziemię z Galaktyki Trójkąta. Masywna i wyniosła, mogła zrobić na każdym wrażenie. Szczupły John, który przywiózł mnie na kosmodrom, w nabożnym odruchu jej zasalutował, chociaż był cywilem, co przyjąłem z łezką w oku. Uwielbiałem takie gesty. Statki kosmiczne uosabiały przecież marzenia o podboju wszechświata, a ich kształty zniewalały wyobraźnię. Wsiadłem po wysuniętych wąskich schodkach niby po wyśnionej drabinie Jakubowej i właz się za mną cicho zasklepił. Nie zabrałem ze sobą żadnych bagaży. Ponoć jeden z dawnych dalajlamów uczył, że jeśli człowiek ma więcej niż siedem rzeczy, to zaczyna poddawać się ich władzy. Tę sentencję odnoszono później do komputerów, przecież prawie wszystko było zautomatyzowane, jednak ani jej pierwszą, ani drugą wersją nikt się nie przejmował. Zachłanność ludzka bowiem nie miała granic. Pożegnałem w myślach Gingera, który musiał się teraz obyć beze mnie, oraz klona do uciech cielesnych, milutką Madison, którą chciałem zachować w swojej pamięci. Nikogo więcej nie zostawiłem na Ziemi, nie miałem tam nikogo bliskiego — nie licząc kompanów, którzy pracowali w bazie „Meduza”. Ale i oni mieli się wkrótce rozpierzchnąć po świecie. Wyciągnąłem się wygodnie i zająłem lustrowaniem mało ziemskiego wnętrza, innego niż w rodzimej biznesowej wersji. Przywitały mnie cztery czarne wygodne fotele, elastycznie się dostosowujące do kształtów pasażera. Nie znalazłem ani łazienki, ani półek do drzemki, ani nawet barku z alkoholem. Nie były potrzebne, bo podróż tym środkiem lokomocji trwała zwykle bardzo krótko.
      Wyczułem, że wyposażony w niby-osobowość enbargoński komputer nie ma ochoty mną się zajmować, więc postanowiłem mu się narzucać. Zdecydowanym męskim głosem poprosił wieżę lotów o pozwolenie na start, a potem lekko oderwał maszynę od ziemi, zupełnie mnie ignorując, jakbym był papużką w złotej klatce.
      Rozświetliły się ekrany, pozwalające mi śledzić kolejne procedury. Z lekkim podnieceniem ruszyłem na spotkanie przygody. W enbargońskiej kabinie nie czuło się przyspieszenia. Gdy znaleźliśmy się na orbicie okołoziemskiej, nawigator wyrzucił wirtualną makietę, symulującą wolny lot, by oszukać system wewnątrzukładowej nawigacji satelitarnej i niewidoczny dla obserwatorów z nagła zwiększył szybkość. Wziął kurs na Galaktykę Trójkąta, która zaraz pojawiła się na głównym ekranie. Mglista plamka stopniowo się powiększała. Statek rwał po endemicznej prostej i wiedziałem, że za kilkadziesiąt minut dotrzemy do celu. Byłem senny po nocy spędzonej w ramionach seksownego klona, więc pomyślałem, że się zdrzemnę. Nikt nie jest przecież z żelaza. Oczy mi się zresztą kleiły. A poza tym jako pilot nie najlepiej się czułem w skórze pasażera. Cóż to za przyjemność, siedzieć i nie mieć żadnego wpływu na przebieg lotu?


28.10.2015 :: 19:00
Link | Komentuj (0) | Enbargonki