Rozkoszne międzywindzie
Migiem pociągnął za nią, lękając się, że zniknie mu z oczu. W ogromnym pustym holu panował tajemniczy półmrok. Wystające z posadzki zaczepy zdradzały przeznaczenie tego pomieszczenia i wskazywały na to, że pewnie wtedy, kiedy z pozoru nieruchawy gigant ruszał w drogę z kompletem pasażerów, ładowano tutaj bagaże. Pilnie główkował nad tym, gdzie mogą być rozlokowane miniaturowe kamery i czujniki termiczne, z których korzystano w centrum nadzoru, ale nie zdążył dojść do żadnego odkrywczego wniosku. Vanessa czekała na niego kilkanaście kroków dalej i niecierpliwie ruszyła do ataku, przejawiając nieoczekiwaną inicjatywę. Gwałtownie pociągnęła go za sobą do ciemnej niszy tuż obok, a tam zarzuciła mu na szyję ramiona i szaleńczo wpiła się w jego usta, namiętnie go całując.
— Co ty?! — wymamrotał, gdy na krótką chwilę uwolnił się z jej objęć. Z rozkoszy oczy miała prawie nieprzytomne. Nie spodziewał się tak ognistego wybuchu, przechodzącego najśmielsze oczekiwania faceta w jego wieku. Przeszyła go bolesna myśl, że to kolejny element jakiejś zawoalowanej wywiadowczej gry, której celu i zasad nie pojmuje. Czy ktoś z rozmysłem zlecił jej, by go uwiodła? W jego duszy raptem wykwitły kiełki podejrzenia i strachu.
Jednak dziewczyna nie udawała afektu.
— Mój ty Casanovo, nie zdajesz sobie sprawy, jak cię pragnęłam — szczerze dmuchnęła mu do ucha. — Już tam, na Callisto, w centrum wywiadu. To cudowne, że przydzielili mnie do tej sprawy...
Byłby ostatnim safandułą, gdyby rozpłomienionej lali z taką klasą jak przysięgły mnich bronił do siebie dostępu. Poddał się porywowi i z żarem przylgnął wargami do jej ust, a potem obrzucił pocałunkami jej oczy, czoło, pachnące włosy i szyję. Przez krótką chwilę mógł się bez pamięci pławić w ciepłym morzu rozkoszy. Jego ręce powędrowały w stronę kształtnych bioder i ud.
— Jakiej sprawy?! — jakaś cześć jego "ja" pozostała wierna zasadom, które uznawał i usiłowała dociec, co się faktycznie stało.
Próbowała się jakoś opanować. Głęboko odetchnęła, obciągnęła sukienkę, która niebezpiecznie powędrowała do góry, uśmiechnęła się i delikatnie pogłaskała go po policzku. Przyciągnął ja znowu do siebie.
— Później ci to wyjaśnię, niedźwiadku. Na razie musimy wracać — ostatecznie uwolniła się z jego objęć. — Ten zaułek nie jest monitorowany, sprawdziłam to dzisiaj wczesnym rankiem, włamując się do systemów dowodzenia — przesądziła ze sporą dozą pewności siebie. — Nikt nas tu nie widzi.
Tak napisali inni:
eddie >> grease
To jeszcze:
Waćpan zdrajca i przedawczyk... Odłamkowym ładuj..
Kończ, waść i wstydu oszczędź...
06.05.2004 :: 07:14 :: neptun.czajen.p
grease
" Jesteś łotrem Antonio ! " :D
05.05.2004 :: 22:12 :: pf110.kielce.cv
eddie >> dianci
Wyłamał się i zamówił francuskie croissanty z białą kawą i dżemem brzoskwiniowym, a później pachnące gnochci, w aromatycznym sosie ze świeżych pomidorów i bazylii.
05.05.2004 :: 15:36 :: neptun.czajen.p
diancia
ja i tak chce na kebaba... ;P
05.05.2004 :: 15:34 :: us254.internetd
|
Wróć |