EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA

M E N U

O mnie

Home
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
2004

Kategorie
Recenzje filmowe(16)
A jeśli jutra nie będzie(36)
Obcy z Alfy Centauri(17)
Hegemone(13)
Bunt androidów(47)
Enbargonki (48)
Hurysy z katalogu(40)
Syreny z Cat Island(8)
Zdrada strażnika planety(23)
Imprezy kulturalne(85)
Publikacje(43)
Cztery pory roku(30)

Starsze wpisy
2002-2004
blog.guziakiewicz.vxm.pl


Strony autora
guziakiewicz.pl
guziakiewicz.vxm.pl
e.guziakiewicz.pl


Fantastyka
w świecie iluzji sf
podróże sf
fantasy
mikropowieści sf


Nastolatki
nastolatkom
randka
savoir-vivre
wakacje w Izraelu
z oazą na ty
szukanie Boga


Inne blogi
Ryszard Hop
Wiesław Hop
Edward Bolec
Justyna Żelazo
Joanna Duszkiewicz
Andrzej Talarek
Zbigniew Michalski









Czy nie groziło Raoulowi, że wpadnie z deszczu pod rynnę?


     Wykoncypował, że to chorobliwe pragnienie zakiełkowało w nim już wtedy, kiedy po raz pierwszy zagościł u mieszkającego niemal po sąsiedztwie emerytowanego komandora z Urana, cieszącego się posiadaniem dwóch skośnookich gejsz. Cóż za słodkie istoty! Wrócił myślami na Ziemię do przebojowej stryjenki. Mieli szczęście i zgarnęli pospołu niezły szmal, bo za ujęcie zbirów, którzy wpadli w ręce Afrodyty wyznaczono niemałą nagrodę. Ci byli poszukiwani w całym Układzie Słonecznym. Staruszka zrzekła się swojej części na jego rzecz, więc od razu przyszło mu do głowy, że mógłby zainwestować w nową pannicę z "Body Perfect". Nie, nie chodziło mu o bezustanne nurzanie się w rozkoszy. Usiłował dociec, jakie skryte intencje nim kierowały, bo był przekonany, że zwykle działa racjonalnie. Czy przypadkiem instynktownie nie szukał asekuracji? Jego myśli błądziły wokół tej sprawy. Szczerze mówiąc, po nocnej akcji w posiadłości stryjenki powinien był zacząć bać się o swoje życie. Ta szemrana grupa przemytnicza, którą pozbawił złóż retelitu, mogła przecież jeszcze raz próbować dobrać mu się do skóry. Tacy maniacy z przedziwnym uporem wyrównywali rachunki. Rozsądek mu podpowiadał, że nie zaszkodziłoby mieć jeszcze jednego, równie dobrego jak Afrodyta ochroniarza. A dzięki niespodziewanej nagrodzie mógł sobie na takiego pozwolić.
     — Taaa... tego się będę trzymać... — z ulgą mruknął do siebie, pozostając przy tej odkrywczej konkluzji.
     — Czego, Raoulu?
     Musiał jej to powiedzieć.
     — Myślę, że z tobą i z... Irydą byłbym bezpieczniejszy. To na wypadek, gdyby tamci znowu usiłowali mnie wykończyć.
     — Spodziewasz się, że powrócą? — zapytała.
     — Mam nadzieję, że nie, ale kto wie? — westchnął z udawaną rozterką.

03.11.2006 :: 18:05
Link | Komentuj (0) | Główna


Jesień


      Niestety, to ta słynna dżdżysta polska jesień — zapłakana, ponura, strasząca chłodami, mgłami, zacinającym deszczem i porywistym wiatrem.
      Obudźcie mnie, kiedy nadejdzie wiosna!

09.11.2006 :: 11:49
Link | Komentuj (0) | Główna


Jak z faceta stać się facetką?


To z „Windy czasu”...

     Chwilę trwało, nim półplastyczny surowiec, z którego zostały utworzone jego organy wewnętrzne, muskulatura, skóra, włosy i kości, sprostał rzuconemu mu wyzwaniu. Podstawą sukcesu była doskonała wierność oryginałowi. Nikt nie mógł mieć wątpliwości, że stoi przed nim zwyczajny człowiek, nie jakaś niewydarzona maszyna gadająca czy plastikowy android z filmu fantastyczno-naukowego. Obejrzał w dużym lustrze wynik metamorfozy i gwizdnął z uznaniem. Był z siebie dumny. Miał naprawdę świetną pamięć, a przecież tę nie pozbawioną seksapilu babkę widział bardzo krótko. Otarł się o nią w sąsiednim stanie i musiał uznać, że go zachwyciła swą niepospolitą urodą.
     — Witaj, słodki cukiereczku! — cmoknął do swego nowego odbicia. — Nie jesteś już tym wstrętnym facetem z owłosionym dupskiem.
     Uzmysłowił sobie, że tajnikom budowy organizmu ludzkiego poświęcili więcej uwagi niż osławiony Włoch, Leonardo da Vinci. Ten renesansowy myśliciel i wynalazca wykonał tysiące rysunków, przedstawiających ludzkie ciało i poszli jego śladami, doprowadzając znajomość szczegółów anatomicznych oraz złożonej motoryki kości i mięśni do niespotykanej perfekcji. Musieli oprzeć się na niedościgłym artyzmie w kreacji ludzkiego wizerunku i sporo ich to kosztowało. Bez tego nie mogliby się wtopić w ludzki tłum. Ale warto było...
     Odbicie ukazywało całkiem atrakcyjną dwudziestokilkuletnią blondynkę. Tej nie brakowało powabu i czaru, a poza tym naprawdę miała czym oddychać. Dla pewności obmacał dłońmi twarz i poprawił długie włosy. Z uznaniem pogłaskał wydatne i pełne, ale nie opadające piersi oraz lekko wklęsły brzuch z ładnie zarysowanym pępuszkiem. Nieznacznie wymięta z tyłu u dołu, jednak czysta czerwona sukienka mini, którą wyciągnął ze służbowej szafki, była odrobinę za ciasna, więc nim się zdecydował w nią wbić, pokusił się jeszcze na przyspieszoną kurację odchudzającą. Bez żadnej diety cudo w okamgnieniu ubyło mu w biodrach ze trzy cale. Przyszło mu raptem do głowy, że o czymś takim marzyły całe tabuny kobiet, męczących się z nadwagą. Pożyczył sobie również kilka drobiazgów, których się doszukał, grzebiąc po półkach. Przebierająca się tam młoda sprzątaczka lub pokojówka pozostawiła pantofle wyjściowe, pasek, zegarek na rękę i torebkę. Potem chwilę się jeszcze certolił ze swoim prawem jazdy. Tak uszykowany zjechał do holu, swoje męskie rzeczy zostawiając w worku na śmiecie.

14.11.2006 :: 15:05
Link | Komentuj (0) | Główna


Do Muzy...


O, muzo, nie mam białych skrzydeł jako ty
i nie dla mnie ikarowe loty

20.11.2006 :: 10:30
Link | Komentuj (1) | Główna


Przy wtorku


     Iście londyńska pogoda. Nie ma wiatru i wprawdzie nie padało, a jednak jest mokro. Siegająca do ziemi wilgotna mgła oblepia wszystko, co da się oblepić i zmniejsza widoczność do zera. Wieczorny spacer jest więc żeglowaniem od latarni do latarni. Brak impulsów zewnętrznych sprawia, że koncentruję się na tym, co czuję. Świat realny w taką pogodę wydaje się nie istnieć.
     Czekam na zielone światło, potem machinalnie przechodzę na drugą stronę i skręcam w zaczarowaną boczną ulicę, prowadzącą do... eee... Szczerze mówiąc, nie wiem, dokąd. A jednak chodzi mi po głowie, że powinienem doskonale się orientować w tej okolicy. Ostatecznie mogę sięgnąć po mapę.
     Myślami jestem daleko, w innym miejscu i czasie. Gdzie? A to już odrębny temat.

28.11.2006 :: 17:53
Link | Komentuj (0) | Główna


Być zrzeszonym


     Uchwałą Zarządu Głównego z dnia 17 października zostałem przyjęty w poczet członków Związku Literatów Polskich — z pominięciem stażu kandydackiego. Miła wiadomość, choć dotarła do mnie pocztą z pewnym poślizgiem (strajk listonoszy). Prezes oddziału wojewódzkiego informował mnie już wcześniej o tej decyzji przez telefon.

30.11.2006 :: 14:25
Link | Komentuj (0) | Główna