No to lecimy...
Przed obiadem elokwentny kapitan zręcznie wdrapał się na podest dla orkiestry, aby stamtąd podzielić się wieściami z siedzącymi już przy stolikach rozleniwionymi podróżnymi. Przyszykował kilka pobudzających wyobraźnię ciekawostek, okraszonych wzmiankami o korwecie, którą dowodził. Czynił wyraźne gesty w stronę zapatrzonych w niego starszych pań, z którymi miał przyjemność poznać się bliżej po wieczornym nabożeństwie w intencji udanego lotu.
— Miło mi zakomunikować, że "Titanic" dwie godziny temu — objaśniał ze swadą — osiągnął niewyobrażalną prędkość, wynoszącą czterysta kilometrów na sekundę, a napęd w związku z tym został wyłączony. Oczywiście, z powodu nagłej utraty przyspieszenia kierujący lotem komputer zmuszony był zmodyfikować pole grawitacyjne. Obecnie jest ono stabilne. W momencie wyłączenia silników niektórzy odczuli zaburzenia równowagi i mogli odnieść krótkotrwałe wrażenie, że podłoże huśta się pod ich stopami. Ale nie to jest jedyna rzecz, o której chciałbym dzisiaj państwu powiedzieć — odchrząknął, podnosząc pięść do ust. — Znajdujemy się obecnie w specjalnym kanale komunikacyjnym o symbolu 00X19, przeznaczonym dla statków pasażerskich — pewnie ciągnął. — Biegnie on lekkim łukiem aż za Słońce, wznosząc się ponad pasem asteroidów. Kanał jest bez przerwy patrolowany przez bezzałogowe maszyny, takie tam kosmiczne odkurzacze lub miotły, których zadaniem jest troska o to, by cała trasa przelotu była czysta. Usuwają one z jego obrębu drobne odłamki skalne, nie mówiąc — naturalnie — o większych ciałach niebieskich. Przy tak dużej prędkości jest to niezmiernie ważne. Chcemy uniknąć zderzeń naszego statku z przypadkowymi meteorami. Oczywiście, niezależnie od tego na własną rękę monitorujemy niebo, upewniając się, że nic nam nie grozi. "Titanic" jest wyposażony w tzw. pługi grawitacyjne, które "orzą" przestrzeń przed jego nosem, odrzucając na boki przypadkowe pyły i drobne ziarenka materii. Trzy takie urządzenia wystrzeliliśmy już kilka godzin po starcie. Bezpieczeństwo lotu jest więc wysokie. Warto zaznaczyć, że pancerz naszej korwety jest solidny i przy obecnej prędkości wytrzymałby czołowe zderzenie nawet z obiektem o masie do jednej tony...
Tak napisali inni:
eddie >> dianci
a co z zaburzeniami równowagi?
18.05.2004 :: 18:14 :: neptun.czajen.p
diancia
nie spimy, nie spimy lecimyyyy !!!
18.05.2004 :: 14:03 :: us254.internetd
|
Wróć |