KOMENTARZE
 



Zmieniamy stolik


      Mruknął pod nosem "pardon!" i zajął się kartą dań. Uprzejmie uśmiechnął się do staruszków, którzy szeptem deliberowali nad tym, co kryły stronice oprawionego w skórę menu z napisem wytłoczonym złotymi literami. To dzięki tej cichej parze mógł się przenieść do stolika Vanessy, a przynajmniej tak to mogło wyglądać w oczach innych osób w restauracji. Zdębieli z wrażenia wojacy w szaro-zielonych mundurach poderwali się jak na komendę, gdy słodka agentka niby sam szef korpusu z wdziękiem do nich się zbliżyła. Ona zaś wyzywająco zaanektowała Boba, wykrętnie się powołując na to stateczne małżeństwo. "Państwo Bregović pragną — uwodzicielsko paplała — żeby kwiaciarz z Nowego Amsterdamu zechciał im towarzyszyć ze względu na swoją wiedzę o tych biednych roślinkach, które się ścina i wstawia do wody". W życiu nie słyszał bardziej lekceważącej i bezceremonialnej oceny zajęcia, któremu poświęcał się w wolnych chwilach. "Kwiaciarz z Nowego Amsterdamu?" "Biedne roślinki, które się ścina i wstawia do wody?" Chłopcy z Korpusu Pluton II mieli takie miny, iż przełknęliby bez oporu jeszcze bardziej niedorzeczne wyjaśnienia. Gdy potem ochłonął i dyskretnie rozejrzał po sali, domyślił się, że co najmniej kilkunastu innych okupujących okoliczne stoliki mężczyzn ochoczo zajęłoby jego miejsce u boku uroczej modelki.




Tak napisali inni:




| Wróć |