Zima
Jednak zima wygrała i tak jest co roku. Pocieszające jest wszakże to, że za trzy miesiące przepędzi ją wiosna. I wszystko wróci do normy. Czyli zrobi się cieplutko i przyjemnie. Aż do końca kolejnej jesieni.
Przyroda narzuca nam taki cykl i nie mamy nic do gadania. Inni muszą się godzić z porami suchą i deszczową.
Mnóstwa prezentów od świętego Mikołaja...
05.12.2005 :: 14:38
Komentuj (2)
O dwoistości ludzkiej natury
"Misja" powstaje bardzo powoli. Pewnie ukończę tę mikropowieść dopiero gdzieś w marcu. Przedświąteczny natłok różnych prozaicznych obowiązków...
— Współczuję ci — szepnęła. — Nie można tego wyleczyć?
— Nie — zaprzeczył. — Przy tym cholernym defekcie zmiana płci to małe piwo.
— Nie wiedziałam — odrzekła skruszona.
— Nie musisz się nade mną użalać — wymamrotał, wpatrując się niewidzącym wzrokiem w pustą butelkę. — Sama nie jesteś lepsza — rzucił zaczepnie. — Znam się na ludziach — rzekł z przekonaniem — więc od razu odkryłem w tobie bratnią duszę. Jesteś przeżarta złem, tyle tylko, że do ciebie to nie dociera. Instynktownie bronisz się przed prawdą...
Zadrżała. Poczuła, że przeszywa ją chłód. Przypomniała sobie książkę, wertowaną w czasach college'u. Uznany behawiorysta pisał: "Może być ktoś zepsuty do szpiku kości, jednak jeśli wychowa się go w przekonaniu, że jest dobry, będzie postępować szlachetnie". Potem przyszła jej na myśl skarga Szawła z Tarsu, uczącego w "Liście do Rzymian" o dwoistości ludzkiej natury: "Jestem bowiem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro; bo łatwo mi przychodzi chcieć tego, co dobre, ale wykonać — nie. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę."
— Antonio! — zadarł się naczelnik, niecierpliwie przywołując strażnika.
[...>] 06.12.2005 :: 16:21
Komentuj (3)
Promocja
Dwunastego grudnia jestem w Nowym Sączu. W Małopolskim Domu Kultury SOKÓŁ odbywa się promocja książki "Promyki dobroci i radości. Antologia poezji religijnej dla dzieci". Antologię wydało Wydawnictwo Diecezji Tarnowskiej PROMYCZEK, a całością prac przygotowawczych koordynowała Halina Mastalska. Znalazło się w niej około trzystu wierszy dwudziestu dziewięciu współczesnych polskich autorów.
Odbieram egzemplarz autorski, poznaję przybyłych na spotkanie ludzi pióra, parających się pisaniem dla dzieci. To miłe, znaleźć się w tak doborowym towarzystwie, od Wandy Chotomskiej po ks. Jana Twardowskiego.
16.12.2005 :: 09:35
Komentuj (0)
Sobota
Odwiedzam bibliotekę WSD w Tarnowie. Od czasu do czasu lubię tam zajrzeć, poszperać w książkach i... poplotkować. Przeglądam nowości z zakresu teologii biblijnej. Natrafiam na publikację, potwierdzającą tezę o trójdzielności kosmologii judaistycznej [Juliusz St. Synowiec]. Judejczycy dzielili świat na trzy sfery: niebo, ziemię i szeol. Dystynkcje, dotyczące "ciała", "duszy" i "ducha", w słowniku Bogusława Widły są perfekcyjne i nabieram ochoty, by przejrzeć inne publikacje tego autora.
Atmosfera w seminarium iście naukowa. Mój młodszy kolega z rodzinnego miasta robi licencjat z teologii. Biorąc pod uwagę jego pasję i przygotowanie warsztatowe, zapowiada się na poważnego i cenionego pracownika akademickiego.
18.12.2005 :: 14:03
Komentuj (0)
Boże Narodzenie
Wesołych Świąt
i szczęśliwego Nowego Roku,
jak również udanej zabawy sylwestrowej,
życzę wszystkim
odwiedzającym
mojego ownloga 19.12.2005 :: 19:13
Komentuj (3)
Przytul!
Raptownie poczuła, że potrzebuje czyjegoś ciepła. Teraz, już, natychmiast. Przysiadła skulona na materacach. Koniecznie musiała się do kogoś przytulić. Przyszedł jej do głowy Tom, ale ten był zajęty Bobem. Pomyślała, że po pracy pobiegnie do ich celi, lecz zaraz unaoczniła sobie, że nie czułaby się tam dobrze. Nie nadawała się do roli pielęgniarki.
Liza znieruchomiała i przyglądała się jej podejrzliwie.
— Płaczesz? — niezmiernie się zdziwiła. Pytanie zabrzmiało prawie jak bolesny wyrzut. — A potem wysylabizowała z paraliżującym Ginę chłodem: — Przywykniesz, nie ma obawy. Wszyscy się przyzwyczajają. Tu nie ma miejsca dla rozkapryszonych panienek.
Agentka wzięła się w garść, wytarła nos i mężnie zajrzała w oczy współwięźniarce. To, co z nich wyczytała, było straszne. Tamtą też to do głębi wstrząsnęło. Gasła. Jak dotknięty ślimak kryła się na powrót w muszli autyzmu. Zamykała się na cztery spusty, święcie wierząc, że w niej będzie bezpieczna.
[...>>] 29.12.2005 :: 13:17
Komentuj (2)
Szczęśliwego Nowego Roku
Jeszcze kilka godzin, kilka popisów na parkiecie, kilka kieliszków szampana...
i...
31.12.2005 :: 12:27
Komentuj (0)