EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA

M E N U

O mnie

Home
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Kategorie
Recenzje filmowe(16)
A jeśli jutra nie będzie(36)
Obcy z Alfy Centauri(17)
Hegemone(13)
Bunt androidów(47)
Enbargonki (49)
Hurysy z katalogu(40)
Syreny z Cat Island(8)
Zdrada strażnika planety(23)
Imprezy kulturalne(84)
Publikacje(39)
Cztery pory roku(30)

Starsze wpisy
2002-2004
blog.guziakiewicz.vxm.pl


Strony autora
guziakiewicz.pl
guziakiewicz.vxm.pl
e.guziakiewicz.pl


Fantastyka
w świecie iluzji sf
podróże sf
fantasy
mikropowieści sf


Nastolatki
nastolatkom
randka
savoir-vivre
wakacje w Izraelu
z oazą na ty
szukanie Boga


Inne blogi
Ryszard Hop
Wiesław Hop
Edward Bolec
Justyna Żelazo
Joanna Duszkiewicz
Andrzej Talarek
Zbigniew Michalski









Bóg, człowiek, historia


      Wtorek, 6 grudnia 2011 r. Jestem w Strzyżowie. W Domu Kultury „Sokół” na zaproszenie Uniwersytetu Trzeciego Wieku mam wykład na temat „Bóg, człowiek, historia”. Strzyżów jest liczącym około dziewięciu tysięcy mieszkańców miastem nad Wisłokiem, trzydzieści kilometrów na południe od Rzeszowa. Jest to region niezwykle malowniczy, urzekający bogactwem krajobrazów i zróżnicowaną rzeźbą terenu. UTW działa tu od 2007 roku. Pełna sala, około stu osób, jeśli nie więcej, muszę więc korzystać z mikrofonu. Wykład trwa trzy kwadranse, tyle samo zajmuje dyskusja. Jak trafiłem do Strzyżowa? Mieszka tu i działa Zdzisława Górska, będąca wiceprezesem Rzeszowskiego Oddziału ZLP.

06.12.2011 :: 19:52
Link |  | Imprezy kulturalne


Brazylijskie mrówki


Fragment „Buntu androidów”

      Bruno znalazł znowu coś ciekawego. Rozgrzebał patykiem mrowisko. Wyroiły się samice. Odciął duży liść, zwinął go w trąbkę i nabrał garść sporawych uskrzydlonych mrówek. Usiadł na gładkim kamieniu, zabierając się do degustacji. Odrywał owadom skrzydełka i nóżki, pakując je sobie żywe do ust. Wsuwał je z apetytem.
      Przypatrywałem się ze zgrozą. Co mu strzeliło do głowy, żeby naśladować tutejszych Indian?
      — Chcecie trochę? — wykonał zachęcający gest, jakby to były rodzynki w czekoladzie.
      Stojąca obok mnie Lena histerycznie się roześmiała.
      — Nie jadam niczego, co ma oczy — asekuracyjnie rzuciła. Zaraz jednak mężnie dodała: — Żartowałam!
      Dała się skusić. Nic dziwnego, grała przecież rolę twardziela. Zbliżyła się do czarnego przewodnika i wzięła od niego na rękę kilka uskrzydlonych samic. Poszła za jego przykładem. Mrówki jedna za drugą znikały w jej ustach.
      — Specjalność kuchni… — z fantazją popisała się przede mną. — Kelner, rachunek proszę! Bez skrzydełek powinny być tańsze...
      — Z gówna ciastka nie zrobisz… — warknął zdumiony Tom, który przywlókł się za nami. Machnął ręką i zawrócił.
      Uzmysłowiłem sobie, że te owady są sprowadzane do USA i Europy. Nazywano je kolumbijskim kawiorem. Mimo to nie próbowałem pokonać w sobie obrzydzenia. Indianie uważali, że oczyszczają krew, biali, że są afrodyzjakiem.
      — Przykra sprawa, ale nie możemy tu zostać — rzekłem, zwracając się do obojga. — Musimy się sprężać. Mówi się trudno!
      — Chwileczkę!
      Odwrócony od nas Bruno przekładał smakowite mrówki do skórzanego woreczka, który nosił na szyi, zaopatrując się na później. Nikt nie patrzył, więc pieszczotliwie klepnąłem Lenę w słodki tyłeczek.
      — Idziemy — ponagliłem ją, nie chcąc, by została z tyłu. — Po czymś takim zostaniesz królową roju…
      Pożegnaliśmy ruiny świątyni.


09.12.2011 :: 15:00
Link |  | Bunt androidów


W połowie powieści


      Ukończyłem dziesiąty rozdział „Buntu androidów”, zatem jestem już przypuszczalnie w połowie powieści (to ok. 150 ss znorm. mpsu). Zbuntowane androidy klasy D3 zostały wyeliminowane. Drugą część odkładam na przyszły rok. Akcja będzie się najpierw toczyć w Acapulco, nad Oceanem Spokojnym, potem zaś na południu Egiptu. Teby, Dolina Królów, grobowce faraonów. Oczywiście, punktem odniesienia będzie nadal stacja poziomu drugiego, ulokowana w Galaktyce Andromedy.

12.12.2011 :: 14:30
Link |  | Bunt androidów


Patrzeć razem w tę samą stronę


      Środa, 14 grudnia, jestem w Domu Pomocy Społecznej przy ul. Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Mielcu. Uczestniczę w promocji tomiku wierszy Krystyny Rusin „Patrzeć razem w tę samą stronę”. Zostałem zaproszony na tę uroczystość z ciekawą częścią artystyczną z tej racji, że pracowałem nad wydaniem zbioru. Złożyłem książeczkę do druku i przygotowałem projekt okładki.
      Krystyna Rusin to kobieta na swój sposób heroiczna. Chora na stwardnienie rozsiane i przykuta do wózka inwalidzkiego, nie może samodzielnie odebrać telefonu czy napisać odręcznie choćby słowa. Mimo to jest społecznie aktywna. Potrafi mobilizować otoczenie. Przykładem wydany i promowany z udziałem wielu zaproszonych gości zeszyt poetycki.

15.12.2011 :: 08:55
Link |  | Imprezy kulturalne


Życzenia


Wesołych Świąt!
Dużo uśmiechu, bez liku gości,
wigilijnego karpia bez ości!

24.12.2011 :: 13:49
Link |  | Główna