Czy Michałek wyjdzie na spacer?
Jej matka zabrała się właśnie do drobnych krawieckich przeróbek. Ulokowała się w wygodnym fotelu z letnią kurteczką córki, chcąc wszyć gumki do rękawów.
— Mamusiu, a kiedy nadejdzie wiosna?! — zapytała Mireczka, nie godząca się na chłód i chlapę.
Matka spojrzała na wiszący na ścianie kalendarz. Na marcowej stronie zachęcająco kwitły przebiśniegi.
— Już niedługo, córeczko — rzekła. — Za niecałe trzy tygodnie.
Dziewczynka miała jednakże wątpliwości. Widok za oknem wcale nie zapowiadał rychłego ocieplenia.
— A czy na pewno przyjdzie? — głośno się zastanawiała, zakładając Michałkowi białe skarpetki i lekkie pantofelki. W tych bucikach chłopczyk nie mógłby udać się na spacer. Przemoczyłby sobie nóżki.
Matka nawlekała nitkę.
— O to się nie musisz martwić — przesądziła, gdy przeciągnęła ją przez ledwo widoczne ucho igielne. — Pory roku regularnie się zmieniają.
Lale nadstawiały uszu. Też chętnie wybrałyby się na spacer.
— A co się stanie z zimą? — zamartwiała się dziewczynka. — Czy to prawda, że odejdzie do morza?..
— Można tak powiedzieć — po chwili namysłu zgodziła się matka. — Śniegi topnieją, woda spływa do rzek, a rzekami do Bałtyku.
Mira wiedziała, że mama zna się na wszystkim. Pytała ją o to, czego nie rozumiała. I właśnie coś się jej przypomniało.
— A tato mówił — rzekła, przeciągając zgłoski — że zimę się topi...
Tak napisali inni:
eddie
będzie pewnie musiała swoich starych skonfrontować...
12.06.2004 :: 14:15 :: neptun.czajen.p
malutka
No ale mamy zawsze są mądrzejsze i dzieci własnie ich powinny słuchac..:)
12.06.2004 :: 11:28 :: gw-1-67.tvgawex
|
Wróć |