I [wirtualny] wrzesień...
Wyprawa do ogrodu zoologicznego ciekawie się zapowiadała i wiele sobie po niej obiecywały. Dzień był pogodny, a mimo tego, że zbliżała się jesień, słońce mocno dogrzewało. Na gałęziach kasztanowca znaczyły się pierwsze pożółkłe liście. Przy spokojnym kucyku z wplecioną w grzywę barwną wstęgą cierpliwie dyżurował posiwiały fotograf. Tu się zatrzymały. Mireczka zamarzyła o pamiątkowym zdjęciu, więc matka posadziła ją na grzbiecie zwierzęcia.
— Prawdziwa z ciebie amazonka — orzekła z przekonaniem.
Potem poszły dalej. Czekały na nie zebry i antylopy, lamy, wielbłądy i słonie, pantery, pumy i tygrysy. Sympatyczne, ruchliwe małpy zabawiały gromadkę maluchów. Lew prezentował się iście po królewsku. Ubarwienie miał płowe. Grzywa zdobiła głowę, kark i przód tułowia. Ogon kończył się kiścią długich włosów. Drapieżny kot groźnie zaryczał, lecz Mira skwitowała to niezwykłe powitanie po swojemu.
— Mamo, popatrz, powiedział mi: dzień dobry! — zawołała z przejęciem. Dygnęła przed klatką jak dobrze wychowana pannica i odrzekła: — Miło mi pana poznać, panie lwie!.. [...]
[Z opowiadania:
Żyrafa z parasolem]
Tak napisali inni:
eddie
dlaczego pluto [pluton]?
raczej kojarzyłaś mi się z wenus?
19.06.2004 :: 09:43 :: neptun.czajen.p
pluto ;P
dawno nie bylam w zoo..
19.06.2004 :: 08:54 :: us254.internetd
anobotak
eeehhh
18.06.2004 :: 10:44 :: ff22.internetds
|
Wróć |