KOMENTARZE
 



Następnie [wirtualny] październik


      Było w czym wybierać. Tańczące na linkach balony różniły się kolorami i kształtami. Nadmuchane gazem lżejszym od powietrza gotowe były z wdziękiem poszybować w górę. Wokół kramu zebrał się tłum gapiów. Oglądano je i kupowano. Dalej oferowano słodką watę cukrową. Na rogu placu przygrywała ludowa kapela.
      Mireczka zdecydowała się na jasnopopielate cudo z barwną podobizną kaczora Donalda i tatko skwapliwie zapłacił. Gotów do lotu bohater kreskówek podrywał się w podmuchach lekkiego wiatru, ale dziewczynka mocno trzymała zawiązaną na końcu linki pętlę. Nie miał szans, nie mógł urwać się z uwięzi...
      Tatusiek nie krył radości. Zachowywał się tak, jakby ubyło mu nagle lat i znowu chodził do szkoły z tornistrem na plecach.
      — Wiesz, córuś? Wpadłem na genialny pomysł — zawołał. W przypływie dobrego humoru miewał ochotę na różne psoty.
      — Jaki?! — zapytała córka, bacząca, aby balon nie zaplątał się między gałęziami tracącej liście rozrosłej lipy.
      — Przedłużymy linkę. Kupimy szpulkę mocnych nici. Puścimy balon tak wysoko, aby pojawił się przed naszymi oknami. I postaramy się, żeby wpadł mamie w oczy — dzielił się szczegółami. — Ależ będzie zdumiona i przejęta!..
      Pomysł był znakomity, więc od razu przystąpili do dzieła.

[Z opowiadania: Jesienny latawiec]




Tak napisali inni:


eddie


czy ja wiem?
każdy miesiąc ma swoje uroki...
w tomiku jest 12 tekstów, od stycznia do grudnia...

21.06.2004 :: 14:32 :: neptun.czajen.p

martwam.blog.pl


najbardziej podabal mi sie chyba pomysl wirtualnego sierpnia:)

19.06.2004 :: 18:09 :: 80.51.254.226



| Wróć |