KOMENTARZE
 



Amulet już jest, ale brakuje zaklęcia


      Ze skupieniem oglądał sygnet przez dużą lupę powiększającą. Jej uchwyt i ramka były wykonane z metalu wykończonego czarnym matowym lakierem. Na blacie leżała jeszcze druga, trochę mniejsza, z podłużną prawie prostokątną soczewką, założoną na oprawkę okularową. Rzadziej z niej korzystał. Zapalił stojącą na olchowym biurku lampkę z abażurem, żeby lepiej widzieć.
      — A gdzie go znalazłyście? — podniósł głowę.
      Czuły się jak w sklepie u jubilera lub w lombardzie, z napięciem oczekując na werdykt.
      — Na tym wzniesieniu za szosą nieopodal kościoła — rzekła Justyna. — Tam jest trochę piasku.
      — I było najbliżej — usłużnie dorzuciła Majka.
      Pokiwał w zamyśleniu głową, a potem zmarszczył brwi, jeszcze raz biorąc pod światło znaleziony drobiazg.
      — Trzeba go wyczyścić — orzekł. — Jest wykonany z jakiegoś lekkiego stopu, ale na pewno nie ze srebra. Tu macie rację. No i artystycznie grawerowany na obrączce. Nie jest duży, więc pewnie został zamówiony dla kogoś nieletniego.
      Sięgnął do szuflady biurka, wydobywając zrobioną z drewna starą poczerniałą skrzyneczkę. Przyglądały się nieomal magicznym czynnościom. Płyn do czyszczenia miał intensywny drażniący zapach.
      — Ciiii! — szepnęła Justyna Majce do ucha. — Widzisz? Nasz książę jest bardzo młody. — A głośno rzekła z nieskrywanym podziwem: — Zna się pan na tym, nie da się ukryć.
      Buziński uśmiechnął się pod nosem.
      — No, nie bierz mnie pod włos!
      — Nigdy w życiu — zapłoniła się Justyna. — Ależ ja szczerze...
      — Ona nie strzępi sobie języka. Zawsze mówi to, co myśli — Majka wzięła ją w obronę. — Wali prosto z mostu.
      Obracał w palcach tajemniczy amulet.
      — Teraz przynajmniej widać, co to jest — odkaszlnął i schował skrzyneczkę do szuflady biurka, a brudne waciki wrzucił do popielniczki. — Na oko ma ponad sto lat. A może więcej. Symbol w oku jest trudny do odcyfrowania. Jakiś rzadko spotykany motyw. Nie umiem dociec, co to. Może herb rodowy?
      Justyna wzięła ostrożnie sygnet niby talizman do ręki. Nałożyła sobie na palec. Trochę nie pasował do jej cieniutkiego złotego pierścionka.
      — Ociupinkę za luźny — skrzywiła się. — Możemy go zatrzymać? — zapytała.




Tak napisali inni:




| Wróć |