Złe kilometry dzielą nas...
Opisy na GG to całkiem odrębny rozdział życia w sieci. Można się dowiedzieć, gdzie kto jest, zbadać nastroje, zorientować się, co znajoma laska myśli o wrednych starych, którzy kazali jej wrócić przed północą z imprezki i o spedalonych bramkarzach, którzy bez dowodziku nie wpuścili jej na disco. Opisy służą też do wielu innych celów, a ostatnio nawet robią za Allegro. Komuś świnka morska się okociła i w rezultacie ma na zbyciu 12 małych szczurków. Podobno miluśkie. Nastroje, niepokoje, tęsknoty i radości, wyjazdy, przyjazdy, poważne info i wygłupy. Krótko mówiąc: samo życie... Trudno sobie wyobrazić bloga bez GG, a GG bez opisów. Cały ten interes bierze jednak w łeb w obliczu karczemnego oszustwa, które niosą te internetowe media. Chodzi o odległości. "Złe kilometry dzielą nas..." — śpiewają Iwan i Delfin. Nic dodać, nic ująć. Kiedy chce się wreszcie w realu odwiedzić osobę, z ktorą się zaprzyjaźniło, okazuje się, że to niemożliwe. Za daleko...
Tak napisali inni:
mysia po raz 2
aha a kilometry ktore dziela zawsze sa zle
29.08.2004 :: 21:40 :: aem154.internet
eddie
to nie ja, zmieniam koszule,
co do kilkudniowego zarostu, to masz rację...
29.08.2004 :: 11:35 :: neptun.czajen.p
sannyah.blog.pl
albo ze to wcale nie jest ciemna blondynka o wymiarach 90-60-90 tylko facet, z kilkudniowym zarostem i w nieswiezym podkoszulku
29.08.2004 :: 00:13 :: 84.234.0.1
mysia
nie ktorzy maja dziwne opisy:P ja czasemi tez
27.08.2004 :: 19:46 :: aem154.internet
d
to powodzenia ;]
27.08.2004 :: 16:48 :: us254.internetd
eddie
właśnie...
jedynym lekarstwem jest kupno śmigłowca...
27.08.2004 :: 16:36 :: neptun.czajen.p
diancia
wlasnie czesto 'bola' mnie te kilometry...
27.08.2004 :: 16:23 :: us254.internetd
|
Wróć |