EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA

M E N U

O mnie

Home
2020
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Kategorie
Recenzje filmowe(16)
A jeśli jutra nie będzie(37)
Obcy z Alfy Centauri(17)
Hegemone(13)
Bunt androidów(47)
Enbargonki (48)
Hurysy z katalogu(40)
Syreny z Cat Island(8)
Zdrada strażnika planety(23)
Imprezy kulturalne(94)
Publikacje(44)
Cztery pory roku(32)

Starsze wpisy
2002-2004
guziakiewicz.pl/zapiski


Strony autora
guziakiewicz.pl
e.guziakiewicz.pl


Fantastyka
igraszki z czasem
podróże sf
fantasy
mikropowieści sf


Nastolatki
nastolatkom
randka
savoir-vivre
wakacje w Izraelu
z oazą na ty
szukanie Boga
romeo z zaświatów


Inne blogi
Wiesław Hop
Justyna Żelazo
Joanna Duszkiewicz
Andrzej Talarek
Zbigniew Michalski
Małgorzata Żurecka









Bahamska przygoda


I jak to zwykle w życiu bywa, odpowiedź na jedno pytanie rodzi natychmiast dziesięć następnych pytań...


      Usiłował pozbierać rozpierzchłe myśli i zrozumieć coś z tego, w co nieopatrznie się wpakował. Ten przebiegły Syrenus z pewnością nie był nierozgarniętym tubylcem. Wykoncypował, że jako fizyk niewątpliwie prowadził tu dyskretnie badania naukowe. Jeżeli zaś dziewczyna mówiła po grecku, to starożytne podania o syrenach z wysp Morza Egejskiego nie były bujdą. Ten gatunek naprawdę istniał i widocznie jego sekrety ściągnęły tu tego naukowca. Podniecony surfował po bezkresach wyobraźni. Zamajaczył przed nim obraz robiącego za Pana Boga kosmitę i przyszło mu do głowy, że pomysł z przeniesieniem ogoniastych piękności z basenu Morza Śródziemnego na Karaiby nie był wcale taki zły. Tu witało przyjezdnych morze czystsze i przejrzystsze, a jego opalizująca turkusowo-niebieska powierzchnia poprawiała samopoczucie każdemu, kto chciał wypocząć i się zrelaksować. Tyle tylko że w odróżnieniu od wysp Morza Egejskiego Bahamy były niższe i bardziej płaskie. Brakowało tu wzniesień. Najwyższy szczyt Cat Island, Mount Alvernia, z ruinami dawnego klasztoru, miał nieledwie 63 metry nad poziomem morza.
      Postanowił, że następnego ranka zajrzy do pieczary obok chaty. Jak się upora z tą małą. Nos mu podpowiadał, że kryje się tam coś ciekawego. Niestety, nie miał latarki. Jaskinie na Bahamach osiągały niekiedy głębokość stu metrów, co odpowiadało poziomowi morza z epoki plejstocenu, ale też najczęściej były zalane wodą. Przyszli mu nagle na myśl piraci, dla których w XVIII wieku te wyspy były domem. Oglądał w kinie „Piratów z Karaibów”, bodajże pierwszą część, czyli „Klątwę czarnej perły”, jednak nie liczył na to, że w skalnej czeluści znajdzie jakiś skarb. Spodziewał się raczej, że były właściciel rozpadającej się posesji porzucił tam coś, co mogło wiązać się z wynikami jego dociekliwych penetracji.
      — Do licha! — szepnął do siebie. — Jeśli siedział tu od lat, a pewnie tak było, to nie tylko po to, żeby się z nimi pieprzyć!
      Potem próbował sobie uzmysłowić, dokąd odpłynie Athenais po upojnych chwilach w jego ramionach. Czy na Bahamach można było się zgubić? Ten archipelag obejmował około 700 małych wysp, a rozciągał się na przestrzeni 100 tysięcy kilometrów kwadratowych. Był to obszar prawie dwukrotnie większy od powierzchni lądowej Florydy. Większość bahamskich wysp była położona na platformach płytkiej wody, oddzielonych od siebie kanałami głębin, sięgających nawet do 8 tysięcy metrów. Dno płycizn porastały rafy koralowe, łąki traw morskich lub zaścielały piaski wapienne. Miał w kieszeni kompas i chodziła mu po głowie niejasna myśl, że przynajmniej w stopniach określi kierunek, w którym porzucająca go piękność się uda, znikając w morskich odmętach. A potem wynajętą łodzią spenetruje ten region, posuwając się jej śladem. Może natrafi na coś ciekawego? Syreny musiały gdzieś tu mieć metę. Przecież nie mogły rozpływać się w powietrzu.
      Stadko hałaśliwych papug odwróciło na moment jego uwagę. Z bólem serca sobie uprzytomnił, że brakuje mu tego cwanego Syrenusa. Wykoncypował, że musi się z trudem przebijać przez mur niewiedzy i dochodzić do rzeczy, które dla tamtego z pewnością były oczywiste. Czy ten skurwiel przed swym odejściem nie mógł pomyśleć o pozostawieniu bloku informacji dla swego następcy? Może faktycznie w tej jaskini coś było?


02.12.2009 :: 16:36
Link | Komentuj (0) | Syreny z Cat Island