EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA

M E N U

O mnie

Home
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
2006
2005
2004

Kategorie
Recenzje filmowe(14)
A jeśli jutra nie będzie(36)
Bunt androidów(47)
Enbargonki (49)
Hurysy z katalogu(40)
Syreny z Cat Island(8)
Zdrada strażnika planety(23)
Imprezy kulturalne(63)
Publikacje(33)
Pory roku(29)

Starsze wpisy
2002-2004
blog.guziakiewicz.vxm.pl


Strony autora
guziakiewicz.pl
guziakiewicz.eu
guziakiewicz.pdg.pl
guziakiewicz.vxm.pl
e.guziakiewicz.pl


Fantastyka
w świecie iluzji sf
podróże sf
fantasy
mikropowieści sf


Nastolatki
nastolatkom
randka
savoir-vivre
wakacje w Izraelu
z oazą na ty
szukanie Boga


Inne blogi
Ryszard Hop
Wiesław Hop
Edward Bolec
Justyna Żelazo
Joanna Duszkiewicz
Andrzej Talarek
Zbigniew Michalski


[Księga gości]







Nowy Rok


     Podobnie jak miliony innych świętujących na kuli ziemskiej przywitałem o północy nadchodzący Nowy Rok. Było to dla mnie okazją, by podsumować to, co się działo, a zarazem zastanowić się nad planami na przyszłość. Także w odniesieniu do bloga. Zapiski prowadzę od od kwietnia 2002 r., zatem jak by na to nie spojrzeć, to już siedem okrągłych lat. Notek uskładało się tyle, że dałoby się z nich złożyć jak nic ze dwie książki.
     Archiwum za lata 2002 — 2004 mieści się pod adresem http://eddie.za.pl, a za lata 2004 — 2007 pod adresem http://eddie.friko.pl. Towarzyszyło mi w tej sieciowej zabawie szereg osób, a nawet jeżeli one pokasowały swoje blogi, to i tak można wrócić do ich z pozoru zapomnianych wpisów dzięki systemowi Internet Archive. Sieć jest bowiem rodzajem pamiętnika, z którego bardzo trudno wydrzeć wszystkie kartki.
     A co dalej? Zastanawiam się nad konwencją mego bloga, taką samą niezmiennie od pierwszych wpisów. Może należałoby zmienić styl? A może na tym zakończyć?

01.01.2008 :: 14:17
Link | Komentuj (3) | Główna


Za dużo przytulanek i za dużo cyborgów, czyli zanosi się na nową powieść...


Dodałem „Afrodycie” nowe zakończenie, o czym pisałem w jednej z czerwcowych notek, a potem zająłem się ciągiem dalszym tej mikropowieści, wprowadzając do utworu Irydę (dwa kolejne rozdziały). Akcja toczy się wartko, czym jestem w gruncie rzeczy sam zdziwiony, ale to pewnie dlatego, że ta druga laska jest zaprzeczeniem pierwszej, żywa, nieokiełznana, kipiąca energią i pełna zwariowanych pomysłów...


     Owinięta ciemną opończą wściekle zmysłowa madonna stała na środku salonu, powściągliwie rozglądając się dokoła i w skupieniu badając wzrokiem marmurowe ściany i kolumny. Zauważyła go wchodzącego i strzeliła okiem w jego stronę. Nie ruszyła się z miejsca. Nawet nie drgnęła. Należała do tych błyskotliwych kobiet, które świadome swej niezwykłej urody bez obawy mogły spoglądać na mężczyzn z góry.
     — Nareszcie — z rozczuleniem rozłożył ręce. Nie przeraził się dystansu, jaki usiłowała stworzyć. — Witajże w domu — zachęcająco dodał, podchodząc bliżej i z rozrzewnieniem lustrując jej sylwetkę. Wyglądała bosko, dokładnie tak, jak się spodziewał. Żadnej fuszerki. Przyjaźnie cmoknął jej wąską dłoń i musnął wargami jej policzek, co przyjęła obojętnie, bez zmrużenia oka. — Na Boga, prześlicznie wyglądasz. To ja, Raoul, nie poznajesz mnie? A Afrodytę już widziałaś... — zademonstrował swoją dobrą wolę, wywiązując się z obowiązków gospodarza.
     Jej twarz rozjaśnił wreszcie blady uśmiech.
     — To ty, Raoulu? Cudownie, że tu jesteś — wybąkała, jakby dopiero w tym momencie pojęła, kogo to ma przed sobą. — A tak się obawiałam...
     — Czegóż to? — nieznacznie się zaciekawił, lekko przekrzywiając głowę.
     — Tego, że... cię... nie ujrzę — plątał się jej język i wybąkała nieskładnie.
     Jeszcze przez chwilę sycił nią wzrok. Jej ciemnobrązowe kręcące się włosy były zawiązane w koński ogon. Delikatny makijaż podkreślał zmysłowe usta, wprost stworzone do całowania.
     — Zdejmij tę opończę — zachęcił ją. — I chodź, pokażę ci twoje gniazdeczko. A ty — zwrócił się do asystującego im blond anioła — zrób coś na ząb, jeśli możesz. Bądź tak dobra! Proszę! Pewno nasz gość jest głodny po podróży!
     Ściągnął z niej zwierzchnie okrycie, rzucając je na fortepian i objawiła mu się w całej krasie. Oślepiła go feerią swych zachwycających kształtów. Jej młode ciało było niczym wyrzezane przez niedościgłego mistrza, a zdobiła je tak podniecająca kreacja, że z miejsca przeszył go szaleńczy dreszcz pożądania. Odrobina złota, przez które przebijała się czerń. Eleganckie przykuse bokserki i równie skąpy finezyjny kaftanik, ledwo co mieszczący piersi. Zachwiał się z wrażenia pod wpływem tego negliżu, jakby dostał czymś tępym w głowę, a nogi pod nim niebezpiecznie się ugięły.
     Zachłannie dygocąc, prawie pijany poprowadził ją po schodach na górę. Kto tę ponętną młódkę wypuścił w drogę w tak bezwstydnie skąpych ciuchach? Wspinała się majestatycznie i powoli, przy tym jednak z ogromną lekkością, która kazała się domyślać, że rysujący się przed nią dystans byłaby w stanie pokonać jednym susem gibkiej pantery. Na piętrze mieścił się apartament Afrodyty i tam ją zaprosił w pierwszej kolejności.

04.01.2008 :: 20:20
Link | Komentuj (0) | Hurysy z katalogu


Końcówka ósmego rozdziału


     Przejrzał ten podniecający wolumin, zwalając się na tapczan i z uznaniem mrucząc pod nosem, zajęło mu to z kwadrans, a potem przeciągnął się z ulgą, podniósł się i wyszedł, zaciekawiony tym, co porabiają jego pannice. Osłupiał, widząc, czym się zajmują i z wrażenia omal nie opadła mu szczęka. „O nieba, co tu się wyprawia?!” Gapił się na nie jak zahipnotyzowany, nie opuszczając holu.
     Świecący nowością produkt firmy „Body Perfect” znowu śmiało sobie poczynał. Tym razem zbzikowana Iryda uczyła Afrodytę skakać przez basen. To był nie lada popis. Widział, jak ze zręcznością lamparcicy śmignęła najpierw w jedną stronę, a potem w drugą. Może miała przypięte do ramion niewidzialne skrzydła?
     — Do cholery, z jakiej ona jest gliny? — wystękał z podziwem, opierając się o fortepian. Nie mógł oderwać od niej wzroku, podziwiając jej rzadką klasę.
     Później Afrodyta pod dyktando brunetki usiłowała zmierzyć się z tym samym dystansem. Jej pierwszy sus okazał się jednak nieudany, nie dosięgła bowiem drugiego brzegu i wylądowała w basenie, wyrzucając fontannę wody. Nie wydostała się jednak po drabince na brzeg, jak to zwykle czyniła. Jak delfin wystrzeliła ponad powierzchnię, następnie zręcznie odbiła się od chybotliwej tafli, a przynajmniej tak się Raoulowi wydawało, i wykonała cyrkowe salto w powietrzu, lądując z wdziękiem na trawie.
     — No nie, połamie sobie wszystkie kości!
     Iryda zachęcająco krzyknęła do niej z drugiej strony, dając jakieś znaki. Afrodyta skinęła głową, wzięła diabelnie szybki rozbieg, sprężynująco się odbiła i nie bacząc na ryzyko wyrwała się z powrotem. Tym razem miała więcej szczęścia. Przefrunęła nad pływalnią i znalazła się obok tamtej.
     — Masz ci los! — odetchnął z ulgą. — Zatem to dla niej też bułka z masłem. W głowie się nie mieści…
     Uzmysłowił sobie, że gdzieś przepadły owiraptory. Nie hasały wokół basenu, więc pewnie były przy dozowniku z karmą. Niemrawo się wycofał, dumając nad tym, co ujrzał. Miał twardy orzech do zgryzienia. Usiłował zrozumieć, jak są zbudowane jego klony i skąd się biorą ich nadzwyczajne umiejętności. Sekrety muskulatury, kości, systemu nerwowego? Zamarł w bezruchu, wpatrując się w niewidoczny punkt w przestrzeni. Ale po chwili wzruszył obojętnie ramionami i parsknął z odrobiną złości:
     — A cóż mnie to obchodzi…

07.01.2008 :: 20:43
Link | Komentuj (0) | Hurysy z katalogu


O kocie [na zamówienie Muci]


     Ktoś rzucił pytanie, czy można rozliczyć kota z urzędem skarbowym.
     — Oczywiście! — im głupsze pytanie, tym chętniej odpowiadam. — Widziałem formularze PIT KOT-37 — mówię bez wahania.
     — A żwirek można rozliczyć?
     — Ma się rozumieć, trzeba pobrać załącznik PIT KOT-Ż.
     — A karmę?
     — Karmę też, na formularzu PIT KOT-K.
     — A kocią antykoncepcję?
     Kręcę z powątpiewaniem głową.
     — Tego ci nie zwrócą. Ze względów moralnych, jak przypuszczam...

12.01.2008 :: 09:22
Link | Komentuj (11) | Główna


Eksperymenty genetyczne





     Co tam „in vitro”, są rzeczy okropniejsze. Podobno prowadzi się badania nad łączeniem materiału genetycznego ludzkiego i zwierzęcego. Aż strach pomyśleć, jak może wyglądać taka hybryda. Co by się stało, gdyby skrzyżować mnie z moim kotem? Pewnie wyszłaby taka poczwara, jak ta na fotce. W głowie się nie mieści...

     Ahoj, to ja! Poznajecie? W kolejnym wdzięcznym wcieleniu. Nie zapomnijcie, że mnie kochacie...



19.01.2008 :: 18:47
Link | Komentuj (4) | Główna


Szokująca geografia


     Dopiero teraz, kiedy zainstalowałem odpowiednią zakładkę w przeglądarce, zorientowałem się, gdzie znajduje się serwer, na którym mieści się mój ownlog. Nie zgadniecie. W Niemczech. W Saarlouis (region Saarland), blisko granicy z Francją i Luksemburgiem, o ile pojęcie granicy w tym kontekście jeszcze coś znaczy.
     Cóż, ciągnie wilka do lasu. Czyli do Belgii, w której to w latach studenckich czułem się jak u siebie w domu...

     Żeby było śmieszniej, dodam, że moje australijskie serwisy mieszczą się na serwerze w Sunnyvale w Kaliforni, zatem wcale nie w Australii, a te z gdańskiej Wirtualnej Polski... na serwerze we Włocławku.
     Stron z końcówką za.pl (osemka.pl) należy szukać na serwerze w Roubaix we Francji.

20.01.2008 :: 17:18
Link | Komentuj (4) | Główna


Z bieżących relacji


     Kicia się strasznie przestraszyła, bo wszedł listonosz z dużą torbą. A przecież to nie jest kot pocztowy...


21.01.2008 :: 12:12
Link | Komentuj (2) | Główna


W świecie liczb


     Weszliśmy w znak Wodnika i tym samym zbliżyliśmy się do daty moich urodzin. Których? No, właśnie, zależy, jak kto policzy. Ponieważ zwyczajowo "siątki" zamieniamy na jedności, dodając je do liczby dziewiętnaście (dziewiętnastych urodzin jeszcze się nikt nie wstydzi), mogę utrzymywać, że mam już 24 lata. Niczego sobie wiek... Jeszcze blogowy. Tyle tylko, że aż do bólu wirtualny.

01.02.2008 :: 15:46
Link | Komentuj (0) | Główna


Popielec


     W kalendarzu Środa Popielcowa, czyli koniec karnawału, czyli początek Wielkiego Postu, czyli prawda o tym, że z prochu powstaliśmy i w proch się obrócimy. Przemijanie jest wpisane w naszą nad wyraz krótką egzystencję. To jakby policzek, wymierzony nam przez los. Skończymy w piachu, choć na co dzień wolimy o tym nie myśleć.
     Im człowiek starszy, tym lepiej widzi, że jest istotą przygodną i kruchą. Zabłyśnie na nieboskłonie niby spadająca gwiazda i zgaśnie.
     Smutne to, ale prawdziwe...

06.02.2008 :: 13:06
Link | Komentuj (0) | Główna


Będzie kolorowo


     Wiosna coraz bliżej, więc już wkrótce — jak trafnie mniemam — zrobi się cieplutko i wesolutko. I pewnie nabiorę przemożnej ochoty, żeby wyfrunąć gdzieś w świat. Ten jest ciekawszy w żywszych barwach. Póki co zajmuję się więc pracami, które nie wymagają częstego wychodzenia z mieszkania, podnoszenia kołnierza kurtki i wpatrywania się w tchnące smutkiem i pobladłe z braku słońca twarze przechodniów. Lubię w przerwach między innymi zajęciami robić strony internetowe, zatem kreować światy kolorowe i tchnące optymizmem. Ta, nad którą obecnie siedzę jest utrzymana w dość oryginalnej konwencji. Ciemne tonacje, ale nie odpychające. To mieszanina jasnożółtego, dojrzałej pomarańczy i bardzo ciemnego brązu. ...>

11.02.2008 :: 11:03
Link | Komentuj (0) | Główna


Trzynastego


     Mamy trzynastego, pechowy dzień. Na szczęście, to nie piątek, tylko środa. Niebo jest ponure, szaropopielate, bez śladu błękitu. Temperatura utrzymuje się poniżej zera, ale nie ma śniegu, więc czarne kikuty drzew straszą za oknem. Przy takiej pogodzie człowiek wydaje się nie mieć żadnego punktu odniesienia i odnosi wrażenie, że zawisł gdzieś w próżni. Nawet jeśli siedzi przy komputerze i wpatruje się niewidzącym wzrokiem w rozgrzaną słońcem plażę na ekranie i palmy na Bahamach.
     Krótko mówiąc, naprawdę niewesoło. Jednak nie jestem pesymistą. Jutro walentynki, więc wszystko się zmieni...

13.02.2008 :: 10:32
Link | Komentuj (1) | Główna


Biedronka


     Pierwszą biedronkę zauważyłem dziś na oknie. Zatem to prawda, wiosna wróci! Wróci, wróci, wróci! Należy zaufać siłom natury...

17.02.2008 :: 11:32
Link | Komentuj (4) | Główna


Zadanie domowe


Napisz krótkie opowiadanie, posiłkując się poniższymi zwrotami.

Albo rybki, albo akwarium.
Co jest z twoją narzeczoną?
Wyszła za mąż.
Nie strzelaj do mojego portretu.
Jak one to robiły, że miały jedwabiście gładkie pięty?
Zajrzał w głębię jej brązowych oczu.
Otaczają cię cząsteczki powietrza.
To się może źle skończyć.


28.02.2008 :: 16:56
Link | Komentuj (2) | Główna


Gadu-gadu dla kotów?


miau-miau.exe

01.03.2008 :: 21:43
Link | Komentuj (2) | Główna


Infekcja


     I tak oto przewrotny los ukarał mnie za szczere i nieprzymuszone pragnienie wiosny. Wydawało się, że ta jest już na wyciągnięcie ręki, ale nic z tego. Złudne nadzieje. Dopadła mnie infekcja wirusowa! Przed oczyma mojej rozhuśtanej wyobraźni defilują szeregi szczerzących kły i złośliwie chochoczących mikrobów. Dzierżę termometr pod pachą, co rusz pociągam nosem, z którego kapie jak z zepsutego kranu, i nie rozstaję się z chusteczkami higienicznymi. Co tu dużo mówić, na tych maleńkich, niewidocznych potworach można się poślizgnąć jak na skórce od banana.
     Przysyłajcie mi przez GG życzenia powrotu do zdrowia!

06.03.2008 :: 17:06
Link | Komentuj (0) | Główna


Przekleństwo współczesnych mediów


     Dobra wiadomość, to zła wiadomość!

11.03.2008 :: 06:14
Link | Komentuj (2) | Główna


Początek wiosny


     Początek astronomicznej wiosny już 20 marca — zatem w Wielki Czwartek — o godz. 6. 49. W godzinach rannych nasze kochane Słońce wejdzie w znak Barana.
     Z tą datą wiąże się tradycja topienia Marzanny, symbolicznej kukły, będącej usobieniem zimy. Kukła to kukła, tym niemniej chodzą mi po głowie różne kaprawe myśli. I tak się mimochodem zastanawiam, kto mi się w realu kojarzy ze złą zimą i kogo bym najchętniej utopił zamiast Marzanny. Ale że w tym roku wiosna nakłada się na Triduum Paschalne, więc nie wypada podejmować takich wrednych tematów.
     Należy cieszyć się życiem.

16.03.2008 :: 16:10
Link | Komentuj (0) | Główna


Ptasi świergot


     Wyrzuciło mnie z łóżka — jak zwykle — gdzieś około czwartej nad ranem. Należało kotu nasypać karmy, gdyż inaczej rozrabiał. Zatrzymałem się ze zdziwieniem w kuchni przy uchylonym oknie, nadstawiając uszu. Wydzierały się ptaki. Pierwszy raz tego roku.
     — To już naprawdę wiosna — poczułem się podniesiony na duchu. — Boże drogi, nie dała się wykiwać tej piekielnej zimie. Nareszcie nadeszła!
     Pokrzepiony tym odkryciem, poczłapałem do ciepłego łóżeczka, oczyma wyobraźni przenosząc się na rozpalone słońcem ulice. Z myślą o upalnym lecie zasnąłem. No, ale na lato trzeba będzie jeszcze trochę poczekać.

26.03.2008 :: 16:42
Link | Komentuj (0) | Główna


Siedem etapów w życiu kobiety


     Niemowlę, mała dziewczynka, nastolatka, młoda kobieta, młoda kobieta, młoda kobieta, młoda kobieta.

27.03.2008 :: 21:12
Link | Komentuj (5) | Główna


Słodki przedmiot pożądania


     Pojawiła mi się na ekranie reklama z tekstem "Aneta zrobiła to szefowi w 5 minut. Sprawdź, co!" Nie byłbym sobą, gdybym niby to od niechcenia nie kliknął. I co się okazało? Korzystając z bezpłatnego kreatora, Aneta zrobiła szefowi stronę internetową. W pięć minut.
     Do tych bezpłatnych kreatorów akurat nie jestem przekonany, bowiem stronę powinien zrobić znający się na rzeczy webmaster. Trudno jednak zaprzeczyć temu, że jest to dzisiaj towar wysoce chodliwy. Jak tu się bowiem obyć bez gustownej i wysmakowanej prezentacji w sieci? Albo jak tu się przyznać, że nie prowadzi się bloga?

05.04.2008 :: 06:58
Link | Komentuj (3) | Główna


Szpetnej aury czas


     Pada.

07.04.2008 :: 21:10
Link | Komentuj (7) | Główna


Wyjazd


Czwartek, 10 kwietnia, jestem w Rzeszowie.

PODKARPACKA IZBA POETÓW
Wojewódzki Dom Kultury, Klub „TURKUS”
Grupa literacka „Słowo” z Mielca
Towarzystwo Miłośników Ziemi Mieleckiej im. W. Szafera
wieczór literacki — promocja almanachu
„Z PODRÓŻY NA WYSPY SŁOWA”

Przy okazji oglądam w galerii komiksy Macieja Mazura.
Wystawa w ramach XVIII Podkarpackich Spotkań z Komiksem

11.04.2008 :: 07:52
Link | Komentuj (1) | Główna


Zabiorę brata na koniec świata...


     Sobota. Jestem na wycieczce turystyczno-krajoznawczej. Bóbrka, Skansen — Muzeum Przemysłu Naftowego im. Ignacego Łukasiewicza. Muzeum Marii Konopnickiej w Żarnowcu. Odrzykoń i Zamek Kamieniec. Rezerwat przyrody „Prządki”. Stępina i potężny bunkier kolejowy z czasów Hitlera. Chociaż trochę pada, to jednak wycieczka udana. Mnóstwo wrażeń.

20.04.2008 :: 11:39
Link | Komentuj (1) | Główna


Mamy Dzień Ziemi


     Ta zaś z perspektywy przybywającego z centrum Galaktyki wojowniczego Glotrymena (mikropowieść "Banita") wyglądała tak:

     Gościłem w przerażająco obcym układzie solarnym, a szczerząca do mnie kły zagadkowa planeta nieśpiesznie rosła na ekranach. Orbitowała wokół żółtawej gwiazdy wraz z ośmioma innymi zagubionymi w przestrzeni globami, nie licząc pasma asteroidów. Była piąta co do wielkości, a wyraźnie różniła się od pozostałych. Należała do unikalnych ze względu na bogatą w tlen i azot atmosferę oraz niewyobrażalne ogromy wody. Spowijała się wstydliwie w kłęby białych chmur i wydawała się być pokryta wyłącznie błękitnymi oceanami. Miejscami przezierały jednak kuszące lądy, tworzące około jednej czwartej jej powierzchni. Silnie kontrastowała z czernią usianego kobiercami gwiazd nieba. Dostałem się do pokładowego komputera, usiłując czegoś więcej się o niej dowiedzieć. Ten już od dłuższego czasu beznamiętnie ją badał, gromadząc dane i wyciągając wnioski. Oceniał jej wiek na około pięć miliardów aoriańskich lat. Pod cienką skorupą i gorącym płaszczem krył się złożony z żelaza, niklu i krzemu zwarty rdzeń o bardzo wysokiej temperaturze. Trzymała na grawitacyjnej uwięzi naturalnego satelitę, tego jednak skalistego i bez atmosfery.

22.04.2008 :: 14:57
Link | Komentuj (2) | Główna


W Krościenku


     W ubiegłym tygodniu udało mi się odwiedzić Krościenko nad Dunajcem. Atmosfera spokoju i ciszy, jak to przed sezonem turystycznym. Miasteczko zadbane, urokliwe, ciekawie usytuowane, bo prowadzą z niego trasy turystyczne aż w trzy pasma górskie, Pieniny, Beskid Sądecki i Gorce. Jest znane z okrzyczanego spływu Przełomem Dunajca. Tutejsi flisacy mają nawet własną stronę internetową. Wiadomo, grunt to reklama! W tym miasteczku mieści się — m.in. — Centrum Światło-Życie. Na Kopiej Górce zatrzymywałem się przed laty, kiedy przyjeżdżałem na oazy wakacyjne. Sześć kilometrów dzieli Krościenko od równie znanej Szczawnicy.
     W drodze powrotnej postój koło Gródka nad Zalewem Rożnowskim. Zachód słońca na jeziorze...

05.05.2008 :: 16:15
Link | Komentuj (0) | Główna


Zdefiniować literaturę dziecięcą


     Wydaje mi się, wbrew temu, co na ten temat można niekiedy przeczytać, że przy definiowaniu tego typu literatury trzeba zastosować alternatywnie dwa kryteria, przedmiotowe i podmiotowe. O literaturze dziecięcej można bowiem mówić, jeżeli [1] ma się do czynienia z bohaterem dziecięcym w utworze lub jeżeli [2] adresatem utworu (niekoniecznie o dzieciach) są najmłodsi czytelnicy (dzieci).

14.05.2008 :: 16:32
Link | Komentuj (1) | Główna


Klony w akcji


     Obejrzałem wczoraj w TVN film „Wyspa” [„The Island”]. To produkcja z 2005 roku. Reżyserował Michael Bay. Tematyka bliska tej, którą poruszyłem w „Afrodycie”, opublikowanej w 2002 roku. Nawet byłem ciekawy, czy nie dopatrzę się zapożyczeń. W tym samym nurcie będą się mieścić „Hurysy z katalogu” (a może „Dziewczyny z Body Perfect”?). Chodzi mi po głowie ciąg dalszy akcji, która ma się toczyć najpierw na statku kosmicznym, a potem na odległym Ganimedesie...

17.05.2008 :: 13:38
Link | Komentuj (0) | Główna


Mamy wreszcie prawdziwą wiosnę


     Pogoda jak marzenie, grzeje słońce, wieje lekki wiatr, nie za gorąco, ale i nie za chłodno. Można rozkoszować się urokami wiosny. W TV obiecują, że tak będzie przez następny tydzień. Zdecydowałem się więc na kilka dni rozkosznej laby.

29.05.2008 :: 12:43
Link | Komentuj (0) | Główna


Dzień Dziecka


     Jutro Międzynarodowy Dzień Dziecka. Czyli moje święto. Bo — jak wiadomo — wszyscy faceci to duże dzieci...
     Boys Are Stupid, Throw Rocks at Them!

31.05.2008 :: 13:35
Link | Komentuj (2) | Główna


Retelit


W związku z rozbudową "Afrodyty" rozwinąć muszę niektóre, nieledwie sygnalizowane wątki, w tym wątek retelitu...


     Retelit był niby to organicznym tworzywem, niechybnie pochodzenia pozaukładowego, oddziałującym na ludzką psychikę. W wiekach kolonizacji jego pierwsze ślady odkryto na Marsie. Wykorzystywano tę substancję tak, jak kiedyś odświeżacze powietrza w mieszkaniach. W czystej postaci jej niewielkie ilości stwarzały aurę i pochłaniały negatywne emocje. W większych ilościach nadawała się jednak do celów militarnych. Najbardziej bojowych agentów zamieniała w pacyfistów, paraliżując ich wolę walki i zdolność stawiania oporu. Jeden Bóg wiedział, do czego jeszcze ona mogła służyć. No, ale retelit był drogi, dużo droższy od metali szlachetnych. Nic więc dziwnego, że nie przebierając w środkach zabiegano o dostęp do tego surowca.

02.06.2008 :: 22:30
Link | Komentuj (0) | Hurysy z katalogu