EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA

M E N U

O mnie

Home
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Kategorie
Recenzje filmowe(17)
A jeśli jutra nie będzie(36)
Obcy z Alfy Centauri(17)
Hegemone(9)
Bunt androidów(47)
Enbargonki (49)
Hurysy z katalogu(40)
Syreny z Cat Island(8)
Zdrada strażnika planety(23)
Imprezy kulturalne(72)
Publikacje(37)
Cztery pory roku(30)

Starsze wpisy
2002-2004
blog.guziakiewicz.vxm.pl


Strony autora
guziakiewicz.pl
guziakiewicz.eu
guziakiewicz.vxm.pl
e.guziakiewicz.pl


Fantastyka
w świecie iluzji sf
podróże sf
fantasy
mikropowieści sf


Nastolatki
nastolatkom
randka
savoir-vivre
wakacje w Izraelu
z oazą na ty
szukanie Boga


Inne blogi
Ryszard Hop
Wiesław Hop
Edward Bolec
Justyna Żelazo
Joanna Duszkiewicz
Andrzej Talarek
Zbigniew Michalski


[Księga gości]







MMXI


Oby nam się szczęściło!

01.01.2011 :: 00:00
Link | Komentuj (0) | Główna


W Grupie Literackiej "Słowo"


Barbara Giża
      Sobota, 8 stycznia. W Miejskiej Bibliotece Publicznej w Mielcu trwa spotkanie autorskie Barbary Augustyn, nauczycielki z Radomyśla Wielkiego, od niedawna związanej z Grupą Literacką "Słowo". Jest żywiołowa i przebojowa, umie też skupiać wokół siebie osoby o zainteresowaniach artystycznych. Impreza familijna, bo w promocję jej pierwszego tomiku wierszy "Niby" obok młodzieży szkolnej angażuje się rodzina. Wierszy słucham z zaciekawieniem i muszę rzec, że mi się podobają.
      Prawdziwym objawieniem okazuje się śpiewająca szesnastolatka, Barbara Giża (obok na zdjęciu), z głosem porównywalnym — w moim odczuciu — z największymi gwiazdami polskiej piosenki. Miejmy nadzieję, że kariera jej nie ominie.


08.01.2011 :: 21:30
Link | Komentuj (0) | Główna


21 stycznia


Jak co roku o tej porze, weszliśmy w znak Wodnika...

      

21.01.2011 :: 11:09
Link | Komentuj (0) | Główna


Między Ochrydą a Bugiem


      Ukazała się drukiem Antologia sztuk słowiańskich „Między Ochrydą a Bugiem” (Antologija slavenskih umjetnosti „Između Ohrida i Buga”, Антологија славенских уметности „Између Охрида и Буга”), a w niej fragment moich „Hurys z katalogu”:

Edward Guziakiewicz, Hure iz kataloga
(odlomak iz romana)

      Otišao je u romantičnu koncertnu salu "Agis" i konačno je bio u mogućnosti da vidi na vlastite oči šta ta dečarlija ume. Obećao je upoznatoj Beatris da će doći. Nije mu palo na pamet nikakvo opravdanje. I pored toga — šta tu kriti — vuklo ga je njima kao pčele na med. I tako mu je prvih šest dana leta uspeo da zadrži distancu, osim slučajnih razgovora posle ručka. Prostorija nije bila loša, malena, ali lepo nameštena. Seo je udobno u meku fotelju, rame uz rame sa odanom mu Afroditom. Pucketajuće od previše decibela skriveni zvučnici su preglasno svirali, i devojke iz benda "Escape" njihale su se žestokouz ritam, sa senzualnim i dijaboličnim tempom, zaplesane kao dobro programirane androide. Bes tela! Ako se pleše onda brzom i najvatrenijom igrom na svetu! Bacajuće varnice svetlucavih kostima dodaju im šarm.
      — Nemoguće, baš je strava! — šapnuo je u jednom trenutku. — Nikada nisam zamišljao tako nešto...
      Gledao ih je začuđeno, shvativši da sve do sada nije bio svedok takve magije. Očekivao je školski igrokaz na kojom se diskretno zeva u rukav i sitne zvezdice preterano nagrađuje primoranim aplauzima. Ove omladinke nisu tek sad debituovale, predstavljale su neverovatno visok nivo, njihova harmonija pokreta nije bila za kopiranje, pa je bio iznenađen da nije dodirnuo Dijanu, sledivši publicističke aktuelnosti. Bile su izuzetne. Pa, da, ako ništa drugo nisu mogle, Ne bi odlepršale u vasionu na međuplanetarne eliminacije! Trening, trening, trening. Zaključio je da je to njegova krivica, jer nije bio zainteresovan za kulturni život Novom Carigradu. Nije bio nijednom u operi, koja je smeštena na nedalekom mnogospratnom i ponosnom Spomeniku Sunca, a da ne pominjemo o muzičkom teatru, koji se nalazi u zapadnom naselju.
      Spontani show je završen i na trenutak su se vrtele sporijim dancehallovim ritmom, ali svaka posebno, kao da je veza pukla. Porasle su u njegovim očima. Onda ih je skinuo sa sred scene i ugledao Kingu, koja je obavljala kratku pojedinačnu brejkdens scenu. Sedeo je tamo petnaest minuta, a zatim je razmažen napustio sobu. Napunio je baterije. Začudo što je osetio olakšanje i bio je opušten, kao da je bio na elektrisanom koncertu na koji je dugo čekao. Svidelo mu se to što je video i pomislio je da će još kod njih da navrati.


22.01.2011 :: 11:30
Link | Komentuj (1) | Główna


Kasandra SF


      Miałem nadzieję, że po „Supernowej” odpocznę od fantastyki, ale muzy zagoniły mnie znowu do pracy. Oto początek nowej mikropowieści SF:

      Wyrafinowana aparatura sklonowała zmysłową wojowniczkę aż w trzech egzemplarzach, posypało się z istnego rogu obfitości, więc dwie zachwycające młódki z tej niespodziewanej serii — jako zbędne — musiały trafić do pieca krematoryjnego. Nieogarniony system po swojemu korygował błędy, które popełnił ktoś mi nieznany. W najbliższym hibernatorze spał trzeci klon. Ostatnia kopia się ostała. Stałem w nabożnym skupieniu, nie naruszając sakralnej ciszy stworzenia i zachłannie się wpatrując w ujmującą gładką twarz, łabędzią szyję, kształtne ramiona i cudowne piersi. Pierwszy raz miałem do czynienia z innym androidem, a do tego płci żeńskiej.
      Ogromny owalny iluminator dawał widok na okrytą płaszczem atmosfery planetę i poznaczony śladami uderzeń meteorów surowy księżyc. Za pancerną ścianą pieca huczało i strzelało, jakby miało roznieść generator na strzępy, co dowodziło, że niszczone żeńskie klony dobrze wyposażono pod względem militarnym. Sam też nie mogłem narzekać na zabezpieczenia. W przypadku krańcowego niepowodzenia akcji i konieczności zatarcia wszystkich śladów byłem w stanie zniszczyć cały glob. Na szczęście, nigdy tak się nie skompromitowałem. Radziłem sobie i nie musiałem uciekać się do środków nadzwyczajnych.
      Byłem terminatorem, dzieckiem wysoko rozwiniętej protetyki i inżynierii genetycznej, cyborgiem do zadań specjalnych, wielofunkcyjną samoistną świadomością, zdolną do licznych wcieleń i otrzymującą przed każdą misją genetycznie nowe ciało, ale nie wiedziałem, komu zawdzięczam istnienie. Nie znałem mocodawców, mimo że wiązały mnie z nimi śluby bezwzględnego posłuszeństwa. Budzono mnie co pewien czas, pozostawiając mi świetlaną pamięć poprzednich udanych akcji na gwieździstych szlakach i wyznaczając nowe zadania. Ta sama masywna kulista baza, z zewnątrz niewidoczna, ten sam generator, lecz za każdym razem dojmująco inna rasa w kosmosie...
      Obecność Kasandry mile mnie zaskoczyła. Nie przypuszczałem, że dostanę kogoś do pomocy, bowiem dotąd działałem w pojedynkę. Dobiegł końca poranek stworzenia i otworzyła oczy, a do hibernatora cicho podpłynęła niska platforma z kompletem damskiej bielizny. Wstydliwie przeniosłem się do sąsiedniej grodzy, wywołując na wirtualnym ekranie dane dotyczące przydzielonej mi partnerki. Sprawdziłem stopień zgodności. Sięgał dziewięćdziesięciu siedmiu procent, z czego wynikało, że nasze relacje mogły mieć charakter intymny. Przejrzałem inne parametry, z niepokojem zatrzymując wzrok na wyświetlającym się na czerwono ostrzeżeniu „Nieznany błąd kodu”. Doznałem olśnienia i pojąłem, dlaczego klonowano ją kilka razy. Generator usiłował stworzyć wojowniczkę bez błędu. A skoro mu się to nie udało, dał sobie spokój, przerzucając na mnie obowiązek uporania się z konsekwencjami.
      Musiałem stłumić w sobie zachwyt partnerką. Towarzyszący mi w misji cyborg mógł nagle zawieść, stawiając mnie w sytuacji bez wyjścia. Powinienem był mieć się na baczności.
      — Będzie dobrze — głośno się pocieszyłem, mimowolnie odchrząkując w zwiniętą pięść. Zawsze mi się udawało. Tym niemniej poczułem, że moje dłonie zwilgotniały.


24.01.2011 :: 12:40
Link | Komentuj (3) | Główna


Ferie szkolne


      Środa, 26 stycznia 2011 r. W Wypożyczalni Literatury Dziecięcej i Młodzieżowej Miejskiej Biblioteki Publicznej w Mielcu przy ul. Kusocińskiego odbywa się moje spotkanie autorskie z dziećmi. Opowiadam o swoich książkach, czytam wiersze z tomiku „Okruszki” i odpowiadam na pytania uczniów. Wachlarz zagadnień, które interesują maluchów jest szeroki. Od kolorowych klocków, pluszowych zabawek, domowych zwierzątek i dziecięcych bohaterów (Barbie, Superman, Batman) po budowę Układu Słonecznego, a nawet... teologię.



26.01.2011 :: 13:00
Link | Komentuj (0) | Główna


Urodziny


      Sobota, 5 lutego. W Miejskiej Bibliotece Publicznej robocze spotkanie Grupy Literackiej „Słowo”. Jako że to moje urodziny, nie obywa się bez życzeń, kwiatów i tradycyjnego „Sto lat”. Niestety, to już pięćdziesiąte dziewiąte. A wolałbym, żeby to były dziewiętnaste…


05.02.2011 :: 20:00
Link | Komentuj (0) | Główna


Z „Kasandrą” wszystko w porządku


      Akcja toczy się wartko i nie mam trudności z pisaniem. Mikropowieść odpowiada budowie gry komputerowej. Po zdobyciu odpowiedniej ilości punktów gracze przenoszą się na wyższy poziom. Na drugim poziomie mój główny bohater, w przeszłości słynny Aleksander Macedoński, spotyka — m.in. — androida, będącego w starożytności faraonem Ramzesem Wielkim. Gdyby akcję pociągnąć dalej, powstałaby powieść sf „Bunt androidów”.



07.02.2011 :: 10:22
Link | Komentuj (0) | Główna


Mieleckie Zapiski


      Piątek, 11 lutego, Pedagogiczna Wojewódzka Biblioteka w Rzeszowie, Filia w Mielcu. Jestem na spotkaniu poświęconym promocji kolejnego numeru periodyku TMZM „Mieleckie Zapiski” (nr 12/13). Redaktorem naczelnym jest dr Włodzimierz Gąsiewski. W sporym tomie przeważają materiały historyczne. Są też publikacje, związane z działalnością Grupy Literackiej „Słowo”. Znajduję w nim — m.in. — krótkie omówienia moich książek, wydanych w 2009 roku.


11.02.2011 :: 21:00
Link | Komentuj (0) | Główna


Tłusty Czwartek


Pączki! Temat nadzienia wywołuje ostatnio kontrowersje. Najbardziej lubię z budyniem.


03.03.2011 :: 08:27
Link | Komentuj (1) | Główna


Dzień Kobiet


Z okazji Dnia Kobiet wszystkim Paniom moc najserdeczniejszych życzeń! :)

07.03.2011 :: 08:32
Link | Komentuj (0) | Główna


Seksowne króliczki w kosmosie


      W marcu nakładem Wydawnictwa DREAMS w Rzeszowie ukazała się drukiem i trafiła na rynek księgarski moja powieść „Hurysy z katalogu”. Książka bardzo ładnie wydana, wszystkim się podoba. Ze skrzydełek okładki można się dowiedzieć, że w opracowaniu redakcyjnym jest następna. Będą to „Obcy z Alfy Centauri”. Też powieść science fiction.


11.03.2011 :: 12:00
Link | Komentuj (0) | Główna


Kapelusze


      Kapelusze wyszły z mody, a szkoda! Ubiegłego roku na pływalni moja kuzyneczka założyła sobie żartem gustowny różowy kapelusik i zaraz wstydliwie go zdjęła. Ślicznie w nim wyglądała, a co więcej pasował do stroju kąpielowego. To urzekająca ozdoba damskiej garderoby. Większe i mniejsze, kaski i klosze, przewiązywane tasiemkami, ozdabiane aplikacjami kwiatowymi, piórami i pasmanterią. Mam wśród znajomych miłą blondyneczkę, która odważnie krąży po mieście w twarzowym, choć nieco męskim w fasonie nakryciu głowy, dzięki czemu można ją poznać z daleka. Jednak jedna jaskółka jeszcze wiosny nie czyni.
      W kapeluszu nastolatka staje się damą. A takiej wypada mi się zawsze pierwszemu ukłonić, mimo moich lat. Tego bowiem wymaga szacowny savoir-vivre, sięgający korzeniami XVIII i XIX wieku.


01.04.2011 :: 13:19
Link | Komentuj (0) | Główna


Promocja „Hurys” w Mielcu


      Sobota, 2 kwietnia. W Miejskiej Bibliotece Publicznej w Mielcu odbywa się moje spotkanie autorskie. Prowadzi je Maria Błażków. Dorota Kwoka z Rzeszowa prezentuje mój biogram, potem czyta wiersze, Kornelia Batko zamienia fragment opowiadania „Randka” w aktorski monodram, Basia Giża cudownie śpiewa (uzdolnione artystycznie gimnazjalistki z Radomyśla Wielkiego), Bogdan Biskup, redaktor naczelny Wydawnictwa „Dreams” opowiada o dokonaniach i planach wydawniczych, a także o promowanej powieści „Hurysy z katalogu”. W dyskusji prym wiedzie Włodzimierz Kłaczyński. Otrzymuję list gratulacyjny wystosowany przez senatora Władysława Ortyla.
      Spotkanie ma charakter miły i przyjacielski. Będzie co wspominać.


02.04.2011 :: 20:00
Link | Komentuj (0) | Imprezy kulturalne


Spotkanie z gimnazjalistami


      Piątek, 15 kwietnia 2011 r. Mam spotkanie autorskie w Gimnazjum Publicznym im. Jana Pawła II w Radomyślu Wielkim przy ul. Klonowej 2. Piękny duży obiekt, oddany do użytku w 1996 r., zadbane otoczenie. Jest tu jak w mrowisku, przeszło 50 nauczycieli i ponad 700 uczniów z terenu gminy.
      Spotkanie prowadzi mgr Barbara Augustyn, nauczycielka języka polskiego, autorka wydanego niedawno zbioru poetyckiego „Niby”. Gimnazjalistki z klas I b i II h recytują wiersze z tomiku „Okruszki” oraz z tomiku „Szukaj mnie”. Uczennica klasy II h Kornelia Batko prezentuje fragment opowiadania „Randka”, podobnie jak na moim spotkaniu autorskim w Mielcu. Miła atmosfera. Program wypełnia dwie lekcje szkolne. Opowiadam o moich książkach, pokazuję tytuły, adresowane do młodzieży, chłopcy i dziewczęta z zainteresowaniem słuchają i zadają pytania.


16.04.2011 :: 09:20
Link | Komentuj (0) | Główna


Wesołych świąt!


      Z okazji zbliżających się świąt wielkanocnych moc najserdeczniejszych życzeń: dużo zdrowia, radości, smacznego święconego jajka, mokrego dyngusa, mnóstwo wiosennego słońca oraz uśmiechu na co dzień wszystkim, odwiedzającym mojego ownloga.

21.04.2011 :: 14:00
Link | Komentuj (1) | Główna


Premiera „Obcych z Alfy Centauri”


      Nakładem Wydawnictwa „Dreams” w Rzeszowie ukazała się moja powieść science fiction, zatytułowana „Obcy z Alfy Centauri”. Książka, drukowana w Rzeszowskich Zakładach Graficznych, liczy 320 stron.
      Opracowanie redakcyjne publikacja zawdzięcza Bogdanowi Biskupowi, redaktorowi naczelnemu Wydawnictwa "Dreams", okładkę zaprojektował Grzegorz Działo, grafik z tej firmy.
      Jest to już moja czwarta z gatunku fantastyki wydana powieść, po „Zdradzie strażnika planety” (Złote Pióro ZLP), „Windzie czasu” i „Hurysach z katalogu”, nie licząc tomu mikropowieści „Przyloty na Ziemię” (Chicago, USA).


27.04.2011 :: 18:00
Link | Komentuj (0) | Główna


Walne w Warszawie


      Sobota, 7 maja. Z piątką kolegów i koleżanek z Rzeszowskiego Oddziału jestem na XXX Walnym Zjeździe Delegatów ZLP w Warszawie. Spotkanie odbywa się w Domu Literatury, róg Krakowskiego Przedmieścia i Senatorskiej.
      W tym czasie na Placu Zamkowym trwa Parada Schumana.


09.05.2011 :: 13:32
Link | Komentuj (0) | Główna


Przedwakacyjne spotkanie ZLP


     Sobota, 21 maja, w Osiedlowym Klubie Kultury „Karton” RSM w Rzeszowie przy ul. Ofiar Katynia 6 odbywa się przedwakacyjne zebranie członków Oddziału. Rozmawiamy o wynikach wyborów do Zarządu Głównego ZLP. Głosujemy nad „Złotymi Piórami” za 2010 rok.

21.05.2011 :: 21:30
Link | Komentuj (0) | Główna


Na Targach Książki dla Dzieci


      W dniach 3-5 czerwca odbywają się w Krakowie Targi Książki dla Dzieci pod hasłem „Czytaj i baw się!” Wydawnictwo „Dreams” ma tu stoisko i promuje pozycje książkowe dla najmłodszych czytelników. W sobotę, 4 czerwca, podpisuję „Radosny świat Mireczki”.
      Książeczka zawiera 12 opowiadań dla maluchów, po jednym na każdy miesiąc roku. Jest to już drugie jej wydanie, tym razem w twardych okładkach i z ilustracjami Anny Tomaszek-Walczak.

      Z tylu okładki bohaterka utworów tak oto zachęca do lektury:

      „Mam kilka lat, wiatr we włosach, tuzin pytań, wielką wyobraźnię, nie wspomnę o... pomysłach! Sądzę, że gdyby tata wyburzył w domu sufit, to mogłabym zamieszkać z żyrafą. A co w razie deszczu? Hm... podałabym jej parasol! Wiem, jak sadzić grzyby. Wy nie wiecie? Zwyczajnie! Trzeba buty taty zakopać w piasku, a na nie położyć kapelusze lalek! A czy domyślacie się, po co uczyłam chodzić pluszowego misia? Oczywiście by go zabrać ze sobą na basen! A tego, jak zrobić latawiec, już wam nie zdradzę.
      Powiem tylko, że każdy dzień można spędzić ciekawie.”

05.06.2011 :: 11:00
Link | Komentuj (0) | Imprezy kulturalne


Deszczowy początek lata


      Brzydko pada, a temperatura utrzymuje się poniżej 15 stopni. Jak tak dalej pójdzie, tegoroczne lato będzie mi się kojarzyć wyłącznie z wizytami w solarium.

28.06.2011 :: 18:54
Link | Komentuj (0) | Główna


Ku pokrzepieniu meteopatów, czyli dobrze o złej aurze


      Surfowałem po sieci, szukając czegoś o deszczowej pogodzie. Ku memu zdumieniu w serwisie students.pl znalazłem informację, że niże i deszcze są dla studentów błogosławieństwem. Australijscy psychologowie ponoć odkryli, że przy odpychającej aurze i negatywnym nastroju zdający wypadają znacznie lepiej w testach pamięciowych. Niech mnie kule biją!
      

05.07.2011 :: 11:42
Link | Komentuj (0) | Główna


Ciągle pada


      Przydałby się Superman, który by rozgonił te deszczowe chmury. Jak to możliwe, żeby tak długo padało?


06.07.2011 :: 17:12
Link | Komentuj (0) | Główna


Wraca lato


      Od rana świeci słońce, chmury deszczowe gdzieś znikły, więc od razu poprawił mi się humor. Cieszą mnie nawet takie dowcipy, jak ten:

      — Jaka jest różnica między walcem angielskim a wiedeńskim?
      — Walec angielski ma kierownicę po prawej stronie.


07.07.2011 :: 10:09
Link | Komentuj (0) | Główna


O pogodzie z przekąsem


      Po dwóch dniach słonecznej pogody nadeszły deszczowe chmury, zagrzmiało i zaczęło padać. Nareszcie wszystko wróciło do normy!


08.07.2011 :: 16:00
Link | Komentuj (2) | Główna


W Radiu „Leliwa”


      Poniedziałek, ósmy sierpnia. Jestem w siedzibie Radia „Leliwa” w Tarnobrzegu. Wydawnictwo „Dreams” przekazało pewną ilość książek na nagrody w konkursach radiowych, więc autorzy zostali zaproszeni do ich prezentacji. Siedzę w studiu przed mikrofonem i opowiadam o moich trzech tytułach, wydanych przez „Dreams” („Hurysy z katalogu”, „Obcy z Alfy Centauri” i „Radosny świat Mireczki”), odpowiadając na pytania Joanny Sarwy. Książki są dostępne w księgarniach internetowych. Ceny niewygórowane.
      Wkrótce nakładem Wydawnictwa „Dreams” ma się ukazać moja „Przygoda z Rudaskiem”.

08.08.2011 :: 19:00
Link | Komentuj (0) | Publikacje


„Kasandra” na łamach…


      Na łamach sierpniowego numeru miesięcznika „Nasz Dom Rzeszów” (Magazyn Literacki „Wers”), ukazał się niewielki fragment mojej nowo powstałej mikropowieści SF „Kasandra”. Jej akcja toczy się najpierw na Ziemi, w Europie, gdzieś w strefie euro, potem w Galaktyce Andromedy. Osią jest konflikt między dwójką androidów, przystosowanych do zadań specjalnych w kosmosie. Doświadczony cyborg Apollo uczestniczy już w swojej dziewiątej misji, jego ognista partnerka, śliczna Kasandra pierwszy raz rusza na kosmiczne szlaki. Niestety, wojowniczka nie sprawdza się w akcji, co nie do końca jest jej winą (nieznany błąd kodu).
      O przyczynach niepowodzenia i jego reperkusjach Apollo dowiaduje się dopiero na drugim poziomie, dokąd trafia, zgarnąwszy premię za Kasandrę, którą z najwyższym trudem udaje mu się okiełznać.
      Milutka zabawa w fantastykę. Jest to już dziewiąty utwór z cyklu „Przyloty na Ziemię”.


13.08.2011 :: 10:01
Link | Komentuj (0) | Główna


„Kasandry” ciąg dalszy...


Skrystalizowała mi się w głowie druga część „Kasandry” więc zacząłem dalej pisać. Wyjdzie chyba z tego zapowiadana powieść „Bunt androidów”. A zapowiada się arcyciekawie. O ile w pierwszej części Kasandra na potęgę zdradza swego partnera, o tyle w drugiej usiłuje go zabić i roznieść na strzępy cały drugi poziom. Kulminacyjną rozgrywkę z fajerwerkami planuję w dżungli amazońskiej. Oto fragment biegnącego jeszcze w spokojnym tempie 6. rozdziału:


      Z rozpaczą pojąłem, że mi się wyślizguje. Podcinała gałąź, na której siedziała. Pomyślałem, że strzelę sobie w łeb, jeśli znowu będzie chciała działać w pojedynkę. Pogodziłem się z tym, że Ka jest kolorowym motylem, a ja przy niej zieloną gąsienicą, jednak nie zamierzałem tańczyć jak ona zagra. Nie tak to miało wyglądać. A Re-Ton obiecywał złote góry. Odnosiłem sukcesy dzięki temu, że bezwzględnie przestrzegałem pewnych zasad.
      Przy śniadaniu wróciliśmy do porzuconego tematu. Kiedy wszedłem do segmentu kuchennego, dwaj Oorianie właśnie kończyli się posilać. Ich jaskrawe tuniki bogato zdobiły najróżniejsze wzory. Obejrzeli się na mnie przyjaźnie. Życzyłem im smacznego. Gdybym musiał ich komuś opisywać, rzekłbym, że najbardziej przypominali ziemskie trolle. W czasach moich podbojów wierzono, że takie stwory istnieją. Miały zamieszkiwać niedostępne lasy, góry i jaskinie. Oorianie nie byli tak brzydcy jak one, mimo swych kartoflanych nosów i cokolwiek otyłych kształtów.
      Zamówiłem chrupiącą golonkę z kością i zimne piwo. Nie wiem, dlaczego taki zestaw przyszedł mi do głowy. Usiadłem z tacą przy blacie z przeźroczystego tworzywa. Nie miał oparcia, mimo to pewnie unosił się w powietrzu. Odrobinę się obniżył, dostosowując do moich potrzeb. Kasandra weszła w chwilę później, wymijając się w drzwiach z Oorianami. Miała na sobie zapinaną z przodu na drobne guziczki krótką czerwoną sukienkę, eksponującą zgrabne nogi. Marudziła przy dozowniku, szukając dla siebie czegoś ekstra. Wreszcie przysiadła się do mnie, trzymając w ręku wysoką szklankę z nijakiego koloru koktajlem. Poczułem zapach grejpfrutów i bananów.
      — Dbasz o linię? — rzuciłem z miną niewiniątka.
      Beznamiętnie przytaknęła. Włożyła słomkę i spróbowała. A potem wzięła mnie na spytki.
      — Czy spałam z tobą na Ziemi w czasie pierwszej misji?
      Zarumieniłem się po same uszy.
      — Tak — wykrztusiłem zawstydzony.
      — A czy rżnęli mnie inni goście? — nadal mnie sondowała.
      Sparaliżowało mnie. Nie byłem w stanie się wykręcić. Umiała wydobyć ze mnie, co chciała i spowiadałem się przed nią jak dziecko. Potwierdziłem nieznacznym ruchem głowy.
      — Ilu? — drążyła ten temat.
      — Sześciu — wybąkałem zakłopotany, czując, że posuwam się za daleko. Wbrew swojej woli śpiewałem jak z nut. — Sama chciałaś, rajcowało cię to… — niechcący dolałem oliwy do ognia. Cholera, głos mi drżał.
      Uraziłem jej kobiecą dumę i doprowadziłem ją do szału. Spojrzała na mnie złowrogo, a jej oczy pociemniały. Wulkan eksplodował. Szybkim ruchem złapała szklankę z koktajlem i z wściekłym rozmachem cisnęła nią o ścianę.
      Stuliłem uszy, z przerażeniem wpatrując się w jej z nagła pobladłą twarz. Spociłem się jak mysz.
      — To aż tak źle? — wygęgałem. Dać się wydymać paru facetom, cóż to strasznego? Bywały dużo gorsze rzeczy.
      Nie kryła wzburzenia, a jej piersi falowały. Zerwała się od stolika. Przeszyła mnie wzrokiem bazyliszka.
      — Już mówiłam. Muszę dowiedzieć się wszystkiego — warknęła, celując we mnie palcem jak spluwą. — Z detalami. I dowiem się, gwarantuję ci!
      Odwróciła się na pięcie i majestatycznie wyszła, zostawiając mnie samego. Z kąta niemrawo wynurzył się nierozgarnięty robot, żeby po niej posprzątać.
      — Jasny gwint, a to ci dopiero będzie! — wymamrotałem, z niedowierzaniem kręcąc głową. Traciłem nad diablicą kontrolę. Jeśli sądziłem, że w nowym wcieleniu nie sprawi mi kłopotów, to się myliłem.


16.08.2011 :: 17:16
Link | Komentuj (0) | Bunt androidów


Pamięć i tożsamość...


...czyli swoista proklamacja światopoglądu androida.


      Zjadłem śniadanie, golonka z kapustą była niczego sobie, wypiłem do końca zimne piwo i zamyślony udałem się na górę. Wyłuskałem wzrokiem moją miłość. Siedziała przy ekranach, ze skupieniem przeglądając dane. Można było odnieść wrażenie, że jest cichą i oddaną swej pracy sekretarką. Opanowała się, zachowywała spokojnie i nie zwracała na siebie niczyjej uwagi.
      Miałem nadzieję, że już jej przeszło. To, co odkryła, nie było przyjemne dla kobiety, której zależało na tym, by ją szanowano. Odchrząknąłem i zajrzałem jej przez ramię.
      — Saint Thomas d'Aquin? — zdziwiłem się.
      Obejrzała się na mnie. Spojrzenie miała łagodne, tym niemniej w jej wzroku znaczyło się dziwne zacięcie.
      — Mimochodem dotarłam do średniowiecza, posuwając się śladami starożytnych myślicieli greckich. Interesował mnie głównie Platon, bo ten wybitny filozof ateński uczył o reinkarnacji — odrzekła, wskazując drugi ekran. Buszowała po sieci. — Wcześniej od niego orficy i pitagorejczycy. Ciekawiło mnie, gdzie ci geniusze lokowali pamięć. I w związku z tym jak jest z nią u androidów… — znowu obrzuciła mnie wzrokiem.
      Przysiadłem przy niej, z niedowierzaniem śledząc jej poczynania. Jednak nabiła sobie tym głowę. Uzmysłowiłem sobie, że według założyciela Akademii dusza odradzająca się w nowym ciele zapominała o tym, co wcześniej odkryła i czego doznała. Odgrodzona od poprzednich wcieleń i świata wiecznych idei, uczyła się wszystkiego od nowa. Z nami było jednak trochę inaczej. Podlegaliśmy transmigracji, to prawda, ale nie przebiegała ona według wyobrażeń starożytnych filozofów. Nie tkwiliśmy w zamkniętym kręgu narodzin i śmierci, a nasz los wiązał się z zaawansowaną technologią. „Miłuję Platona, lecz milsza mi prawda!” — zachichotał w mojej głowie cichy głosik.
      Pomyślałem, że nie powinienem się angażować, pomimo to odrzekłem:
      — Natura i miejsce pamięci? Składają się na nią zapisy w płatach czołowych i korze mózgowej.
      — Tak, ale po akcji niszczy się mózg androida i kremuje jego ciało, a przecież pamięć pozostaje — szybko odrzekła. — Gdzie te energetyczne zapisy są wtedy przechowywane? Są zatrzymywane w świadomości czy przelewane na jakiś nośnik?
      To i owo na ten temat wiedziałem, w końcu byłem po dziewięciu udanych misjach. Przyszły mi na myśl kognitywistyka i teorie baz danych. Miałem sporo czasu, żeby sobie takie rzeczy w głowie poukładać. Ona zaś dopiero raczkowała. Jednak znajdowaliśmy się już na drugim poziomie i nie powinniśmy byli zadawać sobie podobnych pytań.
      — W moim odczuciu z pamięcią androida jest jak z danymi na dysku tradycyjnego komputera — uparcie kontynuowała, podchodząc do tego zagadnienia po swojemu. — Można część plików trwale usunąć lub najzwyczajniej w świecie zablokować do nich dostęp — mówiła szybko i zdecydowanie, szukając w moich oczach aprobaty. — Myślę, że mam w głowie wszystko, co robiłam w czasie pierwszej misji, tylko że zabezpieczenia uniemożliwiają mi korzystanie z tych zasobów. Jest jeszcze druga opcja — ożywiła się — taka, że te dane posiada koordynator…
      Z dezaprobatą pokręciłem głową.
      — Trzecia, że elektronikę tak sprytnie w tobie ustawiono, byś na własną rękę nie mogła niczego zmienić — uciąłem ironicznie, usiłując sprowadzić ją na ziemię. I dodałem: — Nie wydębisz tego od koordynatora, nic z tego. A jeśli ci się uda, będą ci grozić poważne sankcje.
      Rzucałem grochem o ścianę.
      — Przestań, mam w dupie sankcje, nie wkurzaj mnie — warknęła, omal się nie zrywając. — Nie rozumiesz, że muszę wiedzieć? Szlag mnie trafia i za chwilę ci przyłożę — zagroziła z zadziwiającą pewnością siebie. — Nie opowiadaj takich głupot!
      Nie chciałem się kłócić. Akurat Or-Mat kiwał do mnie ręką, więc ochoczo się podniosłem, opuściłem Ka i udałem do jego boksu. Zbawienna amnezja! Android nie pamiętał nieudanej misji, gdyż boleśnie ciążyłaby mu w czasie późniejszych akcji. Wolny od balastu, nie musiał borykać się ze świadomością popełnionych błędów. Jednakże polemika z tą diablicą nie miała sensu. Obejrzałem się z odrobiną żalu. Wolałem ją w skąpej urzekającej haleczce, spragnioną namiętnych pocałunków i pieszczot. I zaaferowaną modnymi ciuchami.
      Trójoki planował akcje na Ziemi i dobierał sobie wykonawców z pierwszego poziomu. Opanowany i skupiony, emanował pogodą ducha. Usiadłem przy nim, wpatrując się w monitory. Wstydliwie omijałem wzrokiem jego trzecie oko, jakby to była jakaś ułomność. Musiałem się przyzwyczaić do tej przypadłości jego gatunku. Mimowolnie założyłem, że służy ono do specjalnych, paranormalnych celów, ale jak dotąd nie odkryłem, żeby posługiwał się nim inaczej niż parą pozostałych. Nasunął mi się wniosek, że nie jest wcale uzdolnionym telepatą. Chyba że to przede mną ukrywał.


21.08.2011 :: 18:19
Link | Komentuj (0) | Bunt androidów


Zagorzyce


      Niedziela, 28 sierpnia. Korzystając z ostatnich dni wakacji, wyjeżdżamy z wycieczką na wieś. Zagorzyce to malowniczo położona miejscowość w gminie Sędziszów Małopolski. Jest oazą ciszy i spokoju. Dojazd z Sędziszowa przez Górę Ropczycką. Leżąca wzdłuż drogi do Wielopola Skrzyńskiego wioska rozciąga się na wiele kilometrów. Otoczona pokrytymi polami wzniesieniami, kryje się w krętej dolinie potoku.


29.08.2011 :: 09:00
Link | Komentuj (0) | Główna