Trzeci podejrzany
I sakramentalne pytanie: Który zabił?
Trzeci z kandydatów na mordercę mieszkał w Montmartre. W drodze komisarz połączył się z prosektorium, by porozmawiać z lekarzem, a jego pierwsze niejasne domysły się potwierdziły. Miało się to wprawne oko. Zgon nastąpił około drugiej w nocy i nie było oznak gwałtu. Morderca przewiózł zwłoki i porzucił je w pobliżu klubu. Zupełna amatorszczyzna. Widocznie tchórzliwie liczył na to, że im dalej znajdą się od miejsca zbrodni, tym będzie dla niego bezpieczniej. Gdyby miał odrobinę oleju w głowie, postarałby się o to, żeby trefne ciało znikło bez śladu.
— Złudne nadzieje! — mruknął, przyspieszając. Przez chwilę czuł się tak, jakby był bohaterem komiksów w stylu "A prendre avec des gants". Potem już tylko rozglądał się za miejscem do parkowania.
Rzeźbiarz przyjął komisarza w obszernym atelier w otoczeniu posągów i popiersi. Jego dziełka nie należały do okrzyczanych, ale zdobył już sobie markę dobrze zapowiadającego się artysty, którego kłopoty finansowe nie będą się imać. Szczupły i wysoki, z długimi rozczesanymi na środku głowy włosami i krótko przyciętą bródką. Do obcisłych dżinsów założył luźną białą koszulę ze stójką, zdobioną barwnymi motywami.
— Genesis? — dłonie tamtego nie przypominały rak kamieniarza i trudno je było sobie wyobrazić z zakrwawioną brzytwą. — Spotykałem się z nią, nie ma co tego kryć — cedził, bawiąc się niewielkim dłutem. — Muszę rzec, że to rzadkość w tym babskim fachu. Żadna tam przypadkowa z ulicy. Stwarzała wrażenie małej cudownej istotki, wprost stworzonej do miłości. Zaraz, zaraz, kiedy ją ostatnio widziałem? — usiłował sobie przypomnieć. — Pewnie ze trzy dni temu... A co się stało?
Glina wrócił do komisariatu. Zgodnie z telefonicznym poleceniem, Filip niuchał już za podejrzanymi w archiwach policyjnych.
— Wszystko wskazuje na to, że to robota hrabiego de la Potterie — zaczął bez ogródek, gdy tylko ujrzał komisarza. — Przed kilku laty był już zamieszany w śmierć prostytutki, ale śledztwo umorzono z powodu braku dowodów. Cóż, należy do elity i ma swoje dojścia do...
— Nie, to nie on... — przerwał mu szef, kwitując jego sugestię skrzywieniem ust i wymownym ruchem ręki.
Tak napisali inni:
Sannyah
:) Tutaj widze kolejna porcja łamigłówek... hm... ja chyba tez poczekam ;-)
22.01.2005 :: 14:59 :: 84.234.2.15
dajanah
wiec czekam ;)
21.01.2005 :: 14:07 :: 80.55.148.254
eddie
no, hrabia, kupiec czy artysta?
trzeba chwilę pogłówkować...
zresztą, odpowiedź będzie w następnym odcinku...
21.01.2005 :: 11:28 :: 80.55.235.83
dianciQ
to w koncu kto? ;p
20.01.2005 :: 14:24 :: 80.55.148.254
|
Wróć |