KOMENTARZE
 



Znowu dodane...


      — Boże, kiedy to się zaczęło? — usiłował sobie uprzytomnić.
      Chyba końcem zimy zaczął ją mimowolnie wyróżniać. Dyskusje z tą milutką i zarazem bardzo inteligentną studentką dopingowały go do niejakiego wysiłku umysłowego — stawiała bowiem niebanalne pytania i dzieliła się przemyśleniami, których nie powstydziłby się szanujący się naukowiec z wieloletnim stażem pracy. Po prostu była niezłym analitykiem i umiała to wykorzystać. Matematyka, logika formalna, metodologia, hermeneutyka... Rzadko kiedy interesowało to piękne dupcie. Gdyby wszakże nieszczęsna wiedziała, w jakich okolicznościach jej horrendalny rozmówca naprawdę trafił na Sorbonę, zapewne nie zaglądałaby zalotnie w jego poważne, chłodne oczy. Skrzywił się i smutno pokiwał głową. Cóż, żeby wstąpić na miejsce wytypowanego wcześniej rzutkiego pracownika nauki, musiał nie tylko do niego się upodobnić, ale i definitywnie pozbyć się oryginału. To było podłe, lecz konieczne. A ponoć przestępstwo nie popłacało. Na szczęście dla niego, tamten był odludkiem i nie utrzymywał kontaktów z dalszą rodziną. Bliższej nie miał. Pamiętał ową ponurą noc, kiedy kopał dół pod jego zwłoki na zapuszczonym wiejskim cmentarzu. Wył wicher, szarpał konarami drzew, księżyc przyoblekł się w czerwień, złe duchy chichotały za jego plecami, a między zmurszałymi płytami grobowców przebiegały podejrzane cienie.
      — Ani to pierwszy mord, ani ostatni!.. — posępnie skonstatował. Zbrodnia była doskonała, skoro w ciągu trzech lat nikt nie wpadł na jej ślady.




Tak napisali inni:


iskra


hmm zaczyna mis ie podobac coraz bardziej :)

15.03.2005 :: 14:11 :: ownlog.com

diancia


:>

15.03.2005 :: 11:43 :: 212.244.66.194

eddie


serio???
jak???

15.03.2005 :: 10:32 :: 80.55.235.83

grease


zabójcy działają inaczej...

14.03.2005 :: 18:24 :: 83.28.204.60



| Wróć |