EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA

M E N U

O mnie

Home
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
2004

Kategorie
Recenzje filmowe(16)
A jeśli jutra nie będzie(36)
Obcy z Alfy Centauri(17)
Hegemone(13)
Bunt androidów(47)
Enbargonki (48)
Hurysy z katalogu(40)
Syreny z Cat Island(8)
Zdrada strażnika planety(23)
Imprezy kulturalne(85)
Publikacje(43)
Cztery pory roku(30)

Starsze wpisy
2002-2004
blog.guziakiewicz.vxm.pl


Strony autora
guziakiewicz.pl
guziakiewicz.vxm.pl
e.guziakiewicz.pl


Fantastyka
w świecie iluzji sf
podróże sf
fantasy
mikropowieści sf


Nastolatki
nastolatkom
randka
savoir-vivre
wakacje w Izraelu
z oazą na ty
szukanie Boga


Inne blogi
Ryszard Hop
Wiesław Hop
Edward Bolec
Justyna Żelazo
Joanna Duszkiewicz
Andrzej Talarek
Zbigniew Michalski









Pisane i mówione


      Różnice między językiem pisanym, literackim, poetyckim, powieściowym, a tym, którym posługujemy się w mowie są znaczne, chociaż najczęściej tego nie zauważamy.

      Nie dziwi zatem w opowiadaniu:

      Zachodzące słońce ugrzęzło w konarach starych drzew. Lekki wiatr pieścił i całował przygasłe od żaru liście.

      Nie próbujcie jednak w ten sposób zwracać się do bliźnich, bo przyglądaliby się wam z duuużą podejrzliwością. Język mówiony jest językiem skrótowym. Powiemy więc w rozmowie:

      Zachodziło słońce i wiał lekki wiatr.

01.03.2006 :: 09:37
Link | Komentuj (2) | Główna


ON i ONA, czyli jego drzwi i jej drzwi


      Winda cicho wjechała na ósme piętro. W holu czterogwiazdkowego hotelu odnotował wzrokiem ekspozycję holograficzną, płynnie się dostosowującą do zmieniającej się pory dnia. Urokliwy nocny widok Mont Blanc sprawił, że technik przeniósł znowu całą uwagę na czarującą Alice. Znieruchomiał przed wejściem do swego numeru, bezmyślnie się gapiąc na nierówne dębowe słoje. Miał wrażenie, że jak mityczny wędrowiec dotarł na skraj świata, a za okrywającym ziemię firmamentem niebieskim nie było już niczego. Nie chciało mu się wchodzić do obcego i mało intymnego wnętrza. Raptem pojął, że ugrzązł w głębokiej pustce, a jedynym ratunkiem była rozpaczliwa ucieczka.
      — Pourquoi pas? — półszepnął. — Nie wszystko zależy od rozumu...
      Nieomal na palcach, jak psotliwy uczniak, który zamierza zakraść się do sąsiadów i pobrykać na terenie ich posiadłości, a na koniec wrzucić im do basenu zdechłego kota, ostrożnie zbliżył się do drzwi Alice, mieszczących się przy końcu korytarza i przyłożył do nich ucho. Czy jej gorące wyznania miłosne uprawniały go do włamywania się do niej w nocy? A może rankiem przy śniadaniu z dojmującym chłodem zamierzała wszystko odwołać? Niepewnie zastukał, a właściwie zachrobotał, ale nie był pewny, czy go usłyszała. Przestraszył się nie na żarty, serce zaczęło waliło mu jak młot, lecz nie wypadało mu się już wycofywać. Nerwowo zerknął na zegarek, który pokazywał pierwszą szesnaście. Usilnie szukał w myślach jakiegoś pretekstu i wykoncypował, że jakoś się wytłumaczy. Odważył się, nacisnął klamkę, a ku jego zdziwieniu tajemne wierzeje ustąpiły. Miał wrażenie, że chroni się w świecie bajek i odsapnął z odrobiną ulgi. Przechodziło się przez to zaczarowane lustro, chociaż nie wyglądało na takie.

02.03.2006 :: 17:27
Link | Komentuj (0) | Obcy z Alfy Centauri


Tuż, tuż...


    Czternaście dni do nadejścia wiosny i co z tego? Budzę się rankiem, przecieram oczy i zerkam na termometr za oknem. Horror, minus piętnaście stopni...

07.03.2006 :: 11:19
Link | Komentuj (5) | Główna


Dzień Kobiet


      Wiadomo, takiej okazji nie wypada przeoczyć. Wszystkim Paniom składam moc najserdeczniejszych życzeń!

08.03.2006 :: 18:28
Link | Komentuj (2) | Główna


Pobudka!


      Nie pojmował, dlaczego telefon wyrywa go ze snu. Nie powinien był go budzić. W apartamencie panował miły półmrok, bowiem przez ciężkie, obszyte frędzlami kotary przedostawało się niewiele światła. Gdzieś znad dalekich zasnutych mgłą jezior przybyła do niego nocą zmysłowa nimfa wodna, osłonięta jedynie przejrzystym, zwiewnym peniuarem, ledwo kryjącym ponętne kształty, a szum jej skrzydeł zastąpił mu rozkoszną kołysankę. Alice niewyraźnie coś mruknęła i nie otwierając oczu przewróciła się na drugi bok, uwalniając go ze słodkich objęć. Sięgnął ręką, po omacku odnalazł komórkę i wcisnął przycisk, ale zamiast głosu rozmówcy usłyszał charakterystyczny, przerywany sygnał. Rozmowa była kodowana. Ciężka sprawa! Chcąc nie chcąc musiał zwlec się z pokrytego wymiętym przez noc jedwabiem posłania i rozejrzeć za hotelowym wideotelefonem, który krył się gdzieś między stylizowanymi sprzętami. Wargami delikatnie musnął dziewczynę za uchem i czule pogładził jej włosy. Odpowiedziała cichym kocim pomrukiem, wyciągnęła się na wznak, rozrzucając jak dziecko ręce, ale nie uniosła powiek. Czuł nadal w nozdrzach niepokojący zapach jej perfum.

10.03.2006 :: 09:36
Link | Komentuj (2) | Obcy z Alfy Centauri


Konkurs


      Już drugi rok z rzędu byłem w jury Turnieju Poetyckiego o Srebrne Pióro Prezydenta Miasta Mielca. Lubię tę imprezę, jest starannie przygotowana, finał ma miejsce w chętnie przeze mnie odwiedzanej filii Pedagogicznej Biblioteki Wojewódzkiej, a w tym roku wiersze nominowane doczekały się wydania w formie eleganckiego zeszytu.
      Srebrne Pióro otrzymał Kazimierz Trela z Mielca za wiersz "Harfa w chmurach". A oto ten utwór:

HARFA W CHMURACH

Harfa — skrzydło anioła rozpostarte w locie,
(Pióra strun nastrojone, napięte i drżące...)
Dzisiaj swej górnolotnej uległa tęsknocie
Wznosząc się ku obłokom skrywającym słońce.

Nie sięgną tu, by szarpać ją harfistki dłonie,
I dyrygent swym berłem tutaj nic nie wskóra,
I żwawy rój nut czarnych tu jej nie dogoni,
Bo dziś harfa na luzie, bo dziś harfa w chmurach.

Lecz oto Afrodyta w boskim panteonie
Dostojnością znudzona... dała w chmurę nura!
I o struny otarła swe mityczne dłonie...
I zabrzmiała jak nigdy harfa — harfa w chmurach.

17.03.2006 :: 17:00
Link | Komentuj (3) | Główna