EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA

M E N U

O mnie

Home
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Kategorie
Recenzje filmowe(15)
A jeśli jutra nie będzie(36)
Obcy z Alfy Centauri(17)
Hegemone(13)
Bunt androidów(47)
Enbargonki (49)
Hurysy z katalogu(40)
Syreny z Cat Island(8)
Zdrada strażnika planety(23)
Imprezy kulturalne(84)
Publikacje(37)
Cztery pory roku(30)

Starsze wpisy
2002-2004
blog.guziakiewicz.vxm.pl


Strony autora
guziakiewicz.pl
guziakiewicz.vxm.pl
e.guziakiewicz.pl


Fantastyka
w świecie iluzji sf
podróże sf
fantasy
mikropowieści sf


Nastolatki
nastolatkom
randka
savoir-vivre
wakacje w Izraelu
z oazą na ty
szukanie Boga


Inne blogi
Ryszard Hop
Wiesław Hop
Edward Bolec
Justyna Żelazo
Joanna Duszkiewicz
Andrzej Talarek
Zbigniew Michalski









Międzynarodowy Dzień Kobiet


Z okazji Dnia Kobiet wszystkim Paniom moc najserdeczniejszych życzeń! :)

08.03.2012 :: 11:00
Link |  | Cztery pory roku


Lena w Acapulco


Fragment „Buntu androidów”

      Zmaterializowała się w kępie zieleni w pobliżu wysokiego Casa Inn Hotel Acapulco. W recepcji nie robiono jej trudności, występowała jako obywatelka USA i okazała paszport amerykański oraz kartę turystyczną, więc znalazła się w lot w zarezerwowanym dzień wcześniej apartamencie z aneksem kuchennym. Działała klimatyzacja, wnętrze było przestronne i estetycznie urządzone. Cieszył ją balkon z widokiem na morze. Było właściwie po sezonie, zbliżała się letnia pora deszczowa i popołudniami mogło padać, tym niemniej w pierwszej połowie dnia prażyło tropikalne słońce. Nadchodził weekend, więc miało przybyć gości. Wprawdzie nie brakowało w Acapulco droższych i bardziej luksusowych hoteli, ale ze względu na planowaną akcję najbliższą dobę miała spędzić w raju dla mniej zamożnych turystów. Tu nie wpadała nikomu w oczy.
      Rzuciła neseser na podwójne łóżko i obejrzała się w lustrze. W generatorze spała bardzo krótko. Nie klonowano je na nowo, więc ciało miała takie jak podczas pierwszej i drugiej misji. Była nadal seksowną blondynką, dobrze wyposażoną przez matkę naturę i wyglądającą jak bóstwo. Pod rozpiętą bluzką wdzięczył się bezszwowy biustonosz typu Aire Bra, uwypuklający kształtne piersi. Krótkie dżinsowe spodenki z postrzępionymi nogawkami podkreślały wąskie biodra i zgrabne nogi. Te rzeczy włożyła na siebie, kiedy przygotowywała się do transferu.
      Postanowiła sprawdzić, co jej dano na drogę. W neseserze znalazła dwie stylowe sukienki mini na ramiączkach, skąpy strój plażowy, coś na noc, a także saszetkę z plikiem dolarów amerykańskich i meksykańskich pesos. Obejrzała kosmetyczkę. Perfumy były najlepszego gatunku. Przymierzyła pierścionki i zajęła się klipsami. Potem wyjęła z samego dna torebkę, kilka par damskich pantofli, kolorowe tenisówki i czółenka na wysokim obcasie. (...)
      Zdjęcie Rity Craven miała w neseserze. Dokładnie je sobie obejrzała, wbijając w pamięć, a potem podarła na drobne kawałki i wrzuciła do muszli klozetowej. To na wypadek, gdyby ktoś niepowołany zamierzał grzebać w jej rzeczach. Tajna agentka miała zadbać o bezpieczeństwo transakcji. Podlegało jej kilku uzbrojonych łajdaków, z którymi kontaktowała się przez telefon komórkowy. Bez niej bodyguards nie mieli pojęcia, gdzie się mają stawić i kogo chronić. Może nawet nie wiedzieli, jak wygląda ich szefowa. Jeszcze tego dnia Olga miała ją zlikwidować.
      — Bułka z masłem — prychnęła. Cóż to było dla urodzonej zabójczyni?
      Rita była zepsutą lesbijką i wypełniała czas przed akcją, polując na naiwne turystki amerykańskie. Uwodziła bidule, zapraszała do siebie i w chwili nieuwagi wsypywała im coś do drinka. Lena musiała zbliżyć się do niej. Była w jej typie, więc spodziewała się, że ta wredna suka na nią poleci. Gdyby ten scenariusz zawiódł, miała wedrzeć się nocą do jej sypialni i zrobić swoje, gdy babka spała. Tak czy siak, pierwsza część misji nie była trudna. Potem czekały ją trzy dni laby, jednak już nie w Casa Inn. Miała przenieść się do luksusowego i relaksującego Las Brisas Acapulco.


24.03.2012 :: 17:00
Link |  | Bunt androidów


Mike i Antonio


Fragment „Buntu androidów”

      — Una botella de agua?
      Zaciekawiona podniosła oczy. Sympatyczny blondyn w kolorowych szortach trzymał w ręce nabytą w barze butelkę wody. W Meksyku nie należało pić z kranu. Był mocno opalony, muskulatura dowodziła, że bywa często na siłowni, a żeglarski tatuaż zdradzał miłośnika obcowania z morzem. Trochę zniszczone od słońca i morskiej soli długie włosy miał zawiązane w koński ogon. Lena uświadomiła sobie, że nad Bahia De Acapulco seksowna laska, tym bardziej samotna, nie opędzi się od adoratorów.
      — Nie, dziękuję, nie chce mi się pić! — odrzekła po angielsku.
      Jej odmowa nie zbiła go z tropu. Takiej modelce się nie przepuszczało.
      — To może dasz się zaprosić na drinka? — zapytał.
      Zdjęła okulary, groźnie marszcząc brwi.
      — Nie, chcę być sama — usiłowała go zmyć. — A poza tym nie piję przed lunchem.
      Chwilę się wahał, nie zamierzając ustąpić.
      — Jeśli będziesz szukała kogoś do towarzystwa, to pamiętaj, że jestem w pobliżu. Mike — przedstawił się. — Zawsze do usług!
      Obojętnie skinęła głową i spławiony Casanova wrócił do baru. Pomyślała, że gdyby się dowiedział, z kim ma do czynienia, trzymałby się od niej z daleka.
      Dopiero gdy odszedł, zaczęło bić jej mocniej serce. Przeskanowała go, chcąc się upewnić, że poznany mężczyzna nie jest androidem. Dyskretnie zezowała w jego stronę. Był człowiekiem, samcem z gatunku Homo sapiens. Porównała go w myślach z ucieleśnionymi Ziemianami, Harrym, Samem, Tomem i Brunonem, których poznała w czasie drugiej misji. Powoli się uspokajała. Doszła do wniosku, że ten przystojniak nie może jej niczym zaskoczyć.
      Ku jej zadowoleniu, odciągnął go od baru wyglądający na Włocha szczupły młodzian, który pojawił się nie wiadomo skąd.
      Mike na jego widok radośnie krzyknął:
      — Ja cię chrzanię, Antonio z Rimini, nareszcie! Kawał świata!
      Przywitali się, poklepując po ramionach, jak starzy dobrzy kumple, a potem odeszli, niknąc jej z oczu.


26.03.2012 :: 10:00
Link |  | Bunt androidów


3000 dni ownloga!


Ownlog został założony 11.01.2004, zatem ma już 3000 dni. Jest na nim ponad 560 wpisów.



28.03.2012 :: 15:00
Link |  | Główna