KOMENTARZE
 



W lesie


      Sobota, siódma rano. Ładuję się w stronę domu kultury. Autokar już czeka. Klub Środowisk Twórczych TMZM organizuje plenerową wycieczkę do Nadleśnictwa Tuszyma. To w Kotlinie Sandomierskiej. Jedziemy. Siedziba nadleśnictwa uderza swą elegancją. Budynek okazały i nowoczesny. Słuchamy wykładu. O lesie i jego sekretach. Oglądam wypchane zwierzaki i ptaki: wydrę, kunę, dzika, sowę. W gablotach liczne skarby leśne, nasiona, owady. Modliszka budzi zrozumiałe zainteresowanie. Wiadomo, zżera samca po kopulacji, więc wszyscy chcą zobaczyć, jak wygląda.
       Nadleśnictwo szczyci się posiadaniem trzech rezerwatów. To Buczyna na Płaskowyżu Kolbuszowskim, Końskie Błota i Bagno Przecławskie. Przez kilka godzin włóczymy się autokarem, zatrzymując się przy kolejnych leśnych ścieżkach przyrodniczych. Pilotują nas pracownicy nadleśnictwa. Mijamy buka, mającego ponad 350 lat. W dziupli u dołu pnia zmieści się z sześciu facetów. Jak z dala odróżnić jodłę od świerka? Szyszki jodły sterczą pionowo do góry, natomiast świerka wiszą w dół. Przemiłe są koniki. To ciekawa rasa. Będąc skrzyżowaniem tarpana i konia małopolskiego, nie straszą wzrostem. Gromadnie ciągną za leśnikiem do ogrodzenia jak za panią matką. Karmimy je chlebem i pstrykamy zdjęcia.
      — To chłopczyk — rzucam z przejęciem do kolegi, zaglądając jednemu pod podbrzusze.
      — Tak? Po czym poznałeś?
      W ostatniej chwili gryzę się w język.
      — Po grzywie — odpowiadam.
      Ocieramy się o miejsce, w którym hitlerowcy odpalali rakiety V-2. Potem odrestaurowany dworek z hotelem i restauracją. Właśnie przygotowany do wesela na 170 osób. Wreszcie te bagna. Są naprawdę urokliwe, oczka wodne, pokryte gęsto kwitnącymi nenufarami, wyjątkowa szata roślinna. Oglądamy miniaturową rosiczkę. Jest mięsożerna. Na jej listkach znaczą się kleiste wypustki, do których przylepiają się maleńkie muszki. Chciałoby się tam dłużej posiedzieć i oddać kontemplacji natury. Oczywiście, jest też coś na ząb, między innymi kiełbaski z grilla. Obiad wieńczy zwiedzanie lasu. Potem już tylko powrót. O szesnastej autokar wyrzuca nas za domem kultury. Szkoda, że tak krótko.




Tak napisali inni:


esperal


nie zlapales Edziu jakiejs pani za pupe tym razem ? :)

28.07.2005 :: 23:35 :: 81.157.15.138



| Wróć |