KOMENTARZE
 



Kulig


      Wbrew niedowiarkom, w Starych Żukowcach zalegał śnieg i kulig się udał. Krążyliśmy w zaprzężonych w dwójkę koni dużych saniach po otaczających stadninę lasach. W następnych saniach ciągnęli pozostali. Była przepyszna karkóweczka z grilla. Dobre dwie godziny otaczaliśmy przytulne zadaszone palenisko, delektując się zapachem dymu, gadając i racząc się pieczystym i kiełbaskami. Popijaliśmy wszystko grzanym piwem. Potem przenieśliśmy się do karczmy "Furioso". Tam impreza trwała do późnej nocy. Tańce, hulanki, swawola... Prezes Ekstremalnych latał swoją motolotnią nad okolicznymi wioskami. Jak się należało spodziewać, zadbał o pokaz sztucznych ogni.
      Na planowany na niedzielę narciarski wyjazd do Krynicy już się nie załapałem. Zresztą, i tak miałem dosyć wrażeń...




Tak napisali inni:


diancia


no zajebiscie...

18.01.2004 :: 15:17 :: 80.55.148.254

martyna


Widzę, że sobotni wieczór się udał... tylko pozazdrościć :D

18.01.2004 :: 14:40 :: 83.16.227.242



| Wróć |