Co się komu z czym kojarzy
Mnie się wszystko kojarzy z [dobrym] żarciem, he, he...
Wysoko na niebie znaczyły się pierzaste cirrusy. Paweł leżał rozleniwiony na trawie, a obok spoczywał oparty o pień brzózki solidny czerwony plecak ze stelażem z rurek. Puszczał wodze fantazji. Od zachodu napływały kłębiaste cumulusy, a ten, który przykuł jego uwagę, zmieniał kształty. Przywoływał na myśl oblany białym lukrem tort urodzinowy. Dalsze nie kojarzyły się z żadnymi określonymi obrazami. Przełknął ślinę i wykoncypował, że z przyjemnością spałaszowałby świeżutkie ciasteczko z kremem waniliowym. Na zalesionej Dzwonkówce jednak nie sprzedawano szarlotek, serników, makowców, pączków, bajaderek, gofrów ze śmietaną i lodów bakaliowych, a to, co miał w plecaku odpowiadało mniej wybrednemu podniebieniu. Chował tam otwartą już konserwę wołową, kawałek żółtego sera i dwa spore ogórki. No i napoczęty chleb, który nabył od przemyślnej góralki na Obidzy. Warował przed jej skromną chałupą okrąglutką godzinę, co rusz zaglądając do kuchni, a potem nie odstępując pieca, dopóki nie wyciągnęła rumianych i pachnących bochnów. Później musiał czekać jeszcze drugą, choć jego żołądek wygrywał trele. Dopiero gdy nieco przestygły i przestały parzyć, mógł zapłacić i włożyć jeden z nich do plecaka.
Tak napisali inni:
iskra
Eddi nie wiem kiedy w najblizszym czasie zaczytams ie w twoje pisanie, zmeczona jestem jakos, chyba ta zima mnie wykonczyla....z wiosna moze odrzyje :) pozdrawiam :)
12.03.2004 :: 20:50 :: ownlog.com
|
Wróć |