EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA

M E N U

O mnie

Home
2019
2018
2017
2016
2015
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Kategorie
Recenzje filmowe(15)
A jeśli jutra nie będzie(36)
Obcy z Alfy Centauri(17)
Hegemone(13)
Bunt androidów(47)
Enbargonki (49)
Hurysy z katalogu(40)
Syreny z Cat Island(8)
Zdrada strażnika planety(23)
Imprezy kulturalne(84)
Publikacje(37)
Cztery pory roku(30)

Starsze wpisy
2002-2004
blog.guziakiewicz.vxm.pl


Strony autora
guziakiewicz.pl
guziakiewicz.vxm.pl
e.guziakiewicz.pl


Fantastyka
w świecie iluzji sf
podróże sf
fantasy
mikropowieści sf


Nastolatki
nastolatkom
randka
savoir-vivre
wakacje w Izraelu
z oazą na ty
szukanie Boga


Inne blogi
Ryszard Hop
Wiesław Hop
Edward Bolec
Justyna Żelazo
Joanna Duszkiewicz
Andrzej Talarek
Zbigniew Michalski









Szaman i superwirus


fragment powieści SF „A jeśli jutra nie będzie”

      Dopiero gdy ujrzała stuletniego czarownika, pojęła, że dzieją się rzeczy niepojęte. Otaczany szacunkiem starzec z samozaparciem walczył z niewidocznym gołym okiem superwirusem. Siedział ze skrzyżowanymi nogami przed drewnianym domostwem na palach, za cały strój mając jedynie szeroką przepaskę biodrową i kiwał się, mocując ze złowrogim przeciwnikiem. Zmagał się z obcym zarazkiem, nie chcąc się poddać. Nie zamierzał ustąpić z placu boju i opuścić rąk. Jego ciało schło i rozsypywało się w pył, jak ciała wszystkich, których posępny mikroorganizm wysłał na tamten świat, ale potem cudem powracało do życia. Drobne szczątki podrywały się i wirowały, a Indianin odzyskiwał ludzką postać. Jego wychudłe piersi, naznaczone wystającymi żebrami, zaczynały znowu oddychać. Nadnaturalne zdolności szamana zdawały się nie mieć granic. Wytrwale modlił się do majańskich bogów i dzięki nim się odradzał. Podnosił się z prochu ziemi. Zmartwychwstawał. Potem znowu ulegał, jakby nie miał dość sił, by oprzeć się ponurej mocy. Po każdym niepokojącym odpływie następował jednak budzący nadzieję przypływ.
      Aaron, który przywiózł Katie do pustelni na mokradłach, chciał, by to zobaczyła na własne oczy.
      — Walczy tak już dwa dni — szepnął jej do ucha. — Jeżeli do jutra nie odniesie zwycięstwa, nadejdzie nasz koniec.
      — Wierzysz, że sobie poradzi?
      Skinął głową.
      — Wierzę. Zostań z nim i wspieraj go. Byłaś wystarczająco długo w pobliżu wybrańca, by zyskać coś z jego skrytej władzy i niezmierzonej potęgi. To mu może pomóc.
      Zarumieniła się, gdy to usłyszała i spuściła głowę. Skryła oczy pod furą włosów. Zastanawiała się, czy nie powinna zdradzić Aaronowi, że przespała się z tym niezwykłym chłopakiem i że zdążyła się z nim zaprzyjaźnić. Jednak zdecydowała, że zwierzenia odłoży na później. Były zbyt osobiste, by mogła się nimi z każdym dzielić.

03.08.2015 :: 15:00
Link |  | A jeśli jutra nie będzie


Sekrety Oscara i Katie


fragment powieści SF „A jeśli jutra nie będzie”

      — To była koronkowa robota — ciągnął dalej Jacob. — Siedzieliśmy nad tym kupę lat. Oglądałeś film „Dziecko Rosemary” Romana Polańskiego? — zapytał i nie czekając na odpowiedź kontynuował. — Kiedy główkowano nad poczęciem wybrańca, też miały miejsce czary-mary. Ale szczegółów nie znam.
      Katie zadrżała po tych słowach. Poczuła, że nagle zrobiło jej się zimno. Odniosła wrażenie, że jest sam na sam z ogromnym aligatorem i że nie ma dokąd uciec.
      — Słyszałem — skwitował Aaron.
      — Ten chłopak jest kimś w rodzaju medium, czy raczej klucza, zdolnego wyzwolić kosmiczną energię z rezerwuaru, ukrytego w tej górze — podsumował. Potem zamilkł. Uznał, że powinien zakończyć tę rozmowę, bo zorientował się, że przestraszył dziewczynę.
      Kiedy pożegnał się i odszedł, bezradna Katie rzekła do Aarona:
      — Jak mam przekonać Oscara? Jeśli mu o tym wszystkim opowiem, puknie się wymownie w czoło i zacznie kalkulować, ile musiałby wypić piw, żeby mi uwierzyć. Uzna, że to wierutne brednie…
      — Nie wpadaj w panikę. Mamy czas, żeby się do tego przygotować.
      Gdy zostawił ją samą, poczęła się zastanawiać, do czego naprawdę mogła być potrzebna Oscarowi. I po co miałaby się z nim wspinać na tę pieprzoną górę. Przypomniała się jej biblijna opowieść o Abrahamie i jego jedynym synu, Izaaku. Od zarania dziejów szczyty górskie były miejscem składania ofiar. I to nierzadko z ludzi. Celowali w nich Aztekowie. Może niczym dawni kapłani Oscar miał jej na tej wyspie w ponurym indiańskim rytuale wydrzeć serce z piersi i jeszcze bijące triumfalnie oddać bogom słońca? „Zostaniesz kobietą bez serca!” — zachichotał w jej głowie złośliwy głosik.
      — Boże, to straszne! — wyszeptała. Nie rozumiała, dlaczego opadły ją ponure myśli.
      Swe serce straciła dla niego bez reszty. Zabujała się w nim, kiedy pojęła, że jest wybrańcem dawnych bogów. Oscar odkrył jej uczucia, gdy przeglądał sztychy stojące przy ścianie w jej sypialni. Która dziewczyna rysowałaby namiętnie siebie i chłopaka we wszystkich możliwych pozycjach Kamasutry, gdyby nic do niego nie czuła?
      Wrócił jej nagle przed oczy oglądany przed kilku laty film „Apocalypto” Mela Gibsona. Była daleka od tego, by wierzyć w pełen okropności obraz Majów, groteskowo przerysowany w tej głośnej produkcji, ale i tak przeszły ją ciarki. Licho nie spało. Może nie powinna była towarzyszyć Oscarowi w wyprawie na Górę Wyzwolenia? Czy musiała się na nią wdrapywać? Czy nie byłoby bezpieczniej pozostać z tyłu?


11.08.2015 :: 16:30
Link |  | A jeśli jutra nie będzie


O bogach z kosmosu


fragment powieści SF „A jeśli jutra nie będzie”

      Szukamy obcych między gwiazdami, a nie widzimy śladów, które pozostawili na Ziemi. Najczęściej zamiatamy ten temat pod dywan...

      Myślącym ludziom trudno było odrzucić tezę, że przed wiekami kosmici przybyli na Ziemię, bowiem świadczyły o tym aż nadto pozostawione przez nich ślady. Dowodziła tego ponadprzeciętna wiedza Majów oraz ich biegłość w dziedzinie matematyki i astronomii. Potwierdzała to niespotykana architektura majańskich miast i innych budowli. Unaoczniały to gigantyczne rysunki między dzisiejszymi ośrodkami Nazca i Ica w południowo-zachodniej części Peru. Świadczył o tym niezwykły sarkofag najwybitniejszego władcy Majów, Pakala, odkryty w prekolumbijskim Palenque. Któryż to z pradawnych królów — prócz niego — był przedstawiany za sterami statku kosmicznego? Czy należało szukać czytelniejszych świadectw? Było ich zresztą bez liku. Katie znała te fakty i związane z nimi hipotezy. Erich von Däniken nie ukrywał, że bogowie przybyli na Ziemię. Nawet określił datę ich przylotu. Brakowało mu jednak dowodów na to, że zagadkowi kosmici pozostali dłużej na tej planecie. I że nigdzie stąd nie odlecieli.

19.08.2015 :: 09:00
Link |  | A jeśli jutra nie będzie


I jeszcze raz tajemniczy szaman


fragment powieści SF „A jeśli jutra nie będzie”

      Ku zdumieniu Oscara Katie się odnalazła. Nie było jej ponad tydzień i chłopak ostatecznie pożegnał się z myślą, że czarnulka z sąsiedztwa wróci i odezwie się do niego. Zatelefonowała z samego rana. Kiedy usłyszał, że to ona, czym prędzej zerwał się z łóżka. Odniósł wrażenie, że przybyła z zaświatów. Zapraszała go do siebie, a przeczucie mu mówiło, że ma mu coś ważnego do powiedzenia. Zostawił słodką Miley pod opieką nudzącej się Natashy i nie czekając na śniadanie, pojechał na stare śmieci. Nie zauważył jednak jej buicka przed domem. Stał tam srebrny chrysler, który z niczym znajomym mu się nie skojarzył. No, ale samochody można było sobie teraz zmieniać codziennie. Większość z nich nie miała właściciela.
      Wszedł do jej domu i ciekawie zajrzał do salonu.
      — Hej! — zawołał.
      Czarnulka kręciła się po kuchni, odziana jedynie w skąpe bikini. Błysnęły jej oczy, kiedy go ujrzała. Podszedł do niej, jakby chcąc się upewnić, że wzrok go nie myli. Dotknął jej ramienia. Odniósł wrażenie, że odrobinę schudła.
      — Zjesz śniadanie? — jak gdyby nigdy nic zapytała. Miał na sobie krótkie szorty, więc z uwagą zlustrowała jego pokryte drobnym owłosieniem nogi.
      Usiadł przy dębowym stole, czekając aż się uwinie.
      — Co robiłaś przez cały tydzień? — zapytał.
      O dziwo, była skłonna do składania wyjaśnień.
      — Pojechałam do Miami z prochami rodziców, a stamtąd do rezerwatu Indian Miccosukee na mokradłach. Mam tam starszego od siebie kuzyna. W rezerwacie przebywa stary indiański czarownik, wierzący w różne majańskie przepowiednie.
      — Indianin? Ten, którego uwieczniłaś na sztychu w twojej sypialni? — rzucił domyślnie.
      — Mhm! On ci się z czymś kojarzy? — zapytała ostrożnie.
      Potwierdził bez wahania.
      — Chyba ma dar bilokacji, bo pojawił się u nas aż dwa razy.
      Przez chwilę wpatrywała się intensywnie w jego twarz, jakby się zastanawiając, co może mu powiedzieć, a co nie.
      — To prawda, ten szaman ma dar bilokacji — potwierdziła z najwyższą powagą. — Cieszy się też posiadaniem szeregu innych nadzwyczajnych uzdolnień. Nawet potrafi uzdrawiać. — A widząc, że chłopak słucha, kontynuowała: — Może cię to rozśmieszyć, ale on głęboko wierzy, że jesteś wybrańcem, zdolnym uratować świat przed zagładą.
      Chłopak niepewnie się roześmiał. Czegoś takiego się nie spodziewał.
      — Serio?
      Podała mu podgrzaną pizzę i przyniosła zimne piwo. Potem usiadła na krześle, dokładnie tak, jak w nocy z pamiętnego poniedziałku na wtorek.
      — Serio — odrzekła.
      — A jak mam to zrobić? Jak mam uratować świat?
      — Chce, żebyś poleciał na wyspę. Tę wyspę. Nazywasz ją podobno w myślach wyspą nadziei.


23.08.2015 :: 10:15
Link |  | A jeśli jutra nie będzie