KOMENTARZE
 



Obłęd


     Zależność od kaprysów aury jest w moim przypadku rodzajem alegii, przed którą ustawicznie się bronię. Jednak bezskutecznie. Kiedy rtęć w termometrze opada w dół, niebo się zachmurzy i zaczyna padać deszcz, ogarnia mnie czarna rozpacz. Czasami usiłuję sobie wmówić, że kocham taką pogodę. Biorę wtedy parasol, wkładam nieprzemakalne buty i wybieram się na przechadzkę. Tak też zrobiłem i tego dnia.
     Chodzi mi przy tym po głowie myśl, że ten niżowstręt jest rodzajem... niebezpiecznej autosugestii. Pewne rzeczy można sobie skutecznie wmówić. Pamiętam przecież, że w czasach studenckich włóczyłem się godzinami po zalanych deszczem Beskidach i nawet burza z piorunami nie była mnie w stanie zatrzymać w schronisku...





Tak napisali inni:


shikoku


ja tam lubię deszcz. ej.

14.08.2006 :: 12:46 :: 213.241.9.173



| Wróć |