Świętaaaaaaaaaa
Koszyczek był przybrany mirtem i kolorowymi wstążeczkami. Mira stawała na palcach, a nawet podskakiwała, chcąc widzieć, co robi mama. Cukrowego baranka z napisem na sztandarze "Wesołego Alleluja" nabyły przed kilkoma dniami, zaglądając do sklepów spożywczych. Dziewczynka była przejęta i nawet sprawdzała językiem, czy ta świąteczna ozdoba jest słodka. Kupiły również wyglądające jak żywe puszyste żółte kaczątko. I ono trafiło do koszyka ze święconym.
— No, a teraz pisanki — orzekła mama.
Wyjmowała je z kuchennej szafki i ostrożnie układała. Wyglądały jak z wystawy i cieszyły oczy barwnymi wzorami.
— Potem kromka chleba i kawałeczek kiełbasy — niecierpliwie podpowiadała Mira. — Ksiądz pokropi wszystko, co przyniesiemy...
W koszyczku się znalazły pajdka chleba i niewielkie pęto wiejskiej kiełbasy, a także sól w solniczce i korzeń chrzanu. Biała śliczna serwetka, robiona szydełkiem przez babcię, nakryła domowe wiktuały.
To wielkosobotnie cudo trafiło wreszcie do rączek dziewczynki. Nie mogła się nim nacieszyć. Wreszcie oddała koszyk mamie.
— Kiedy pójdziemy do kościoła? — zapytała.
Tato zajrzał właśnie do kuchni, a widząc, że przygotowania są na ukończeniu, rzekł bez wahania:
— Już możemy iść. Księża święcą pokarmy co pół godziny.
Tak napisali inni:
eddie >> dianci
a ja lubię...
można nic nie robić...
07.04.2004 :: 20:11 :: neptun.czajen.p
diancia
nie lubie swiat...
tym bardziej swiat wielkanocnych... :/
07.04.2004 :: 14:42 :: us254.internetd
|
Wróć |