KOMENTARZE
 



I mamy nowego bohatera...


      Dopiero gdy ociężale podniósł się od stolika i odwrócił z zamiarem opuszczenia sali, mignęła mu przed oczyma tamta urocza madonna. Doświadczenie wielu lat służby wywiadowczej zrobiło swoje i nie drgnął mu żaden muskuł na twarzy. Potrafiłby doskonale zignorować nawet eksplozję nuklearną. Mimo to skoczyła mu adrenalina. Doskonale znał Vanessę Lee. Niepostrzeżenie weszła po nim i ulokowała się za jego plecami ze trzy stoliki dalej, więc nie mogła wcześniej przyciągnąć jego uwagi. W jednej chwili pojął, dlaczego siedzący przy nim młodzi wojskowi dyskretnie zezowali przy kolacji w tamtą stronę. Sekundowała jej para zadbanych staruszków. Na pewno nie było tej seksbomby na liście pasażerów, a jeżeli już ją tam umieszczono, to pod fałszywym imieniem i nazwiskiem. Podobnie jak Bob, była agentem wywiadu Unii Solarnej, jednak nie zatrudniono jej na Ganimedzie, ale na Callisto. Jakim cudem jednakże znalazła się na pokładzie „Titanica”? I dlaczego szef sekcji nie raczył go poinformować, że będzie mieć w drodze doborowe towarzystwo? Na te i na inne cisnące się bezładnie pytania nie umiał sobie na razie odpowiedzieć. Przyszło mu do głowy, że skoro obok niego są na tym kolosie inni agenci, sprawa, z którą miał się uporać, nie jest wcale taka prosta.




Tak napisali inni:




| Wróć |