EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA

M E N U

O mnie

Home
2020
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Kategorie
Recenzje filmowe(16)
A jeśli jutra nie będzie(37)
Obcy z Alfy Centauri(17)
Hegemone(13)
Bunt androidów(47)
Enbargonki (48)
Hurysy z katalogu(40)
Syreny z Cat Island(8)
Zdrada strażnika planety(23)
Imprezy kulturalne(94)
Publikacje(44)
Cztery pory roku(32)

Starsze wpisy
2002-2004
guziakiewicz.pl/zapiski


Strony autora
guziakiewicz.pl
e.guziakiewicz.pl


Fantastyka
igraszki z czasem
podróże sf
fantasy
mikropowieści sf


Nastolatki
nastolatkom
randka
savoir-vivre
wakacje w Izraelu
z oazą na ty
szukanie Boga
romeo z zaświatów


Inne blogi
Wiesław Hop
Justyna Żelazo
Joanna Duszkiewicz
Andrzej Talarek
Zbigniew Michalski
Małgorzata Żurecka









A oto, co odkryłem na Księżycu...


...ma się rozumieć, w „Obcych z Alfy Centuari”, nie naprawdę...

      Pojawili się niczym bracia bliźniacy w niecałe dziesięć minut. Nie różnili się szczególnie wagą i wzrostem. Chris Donlon nie miał ani cienia wątpliwości. Oglądał planszę, biorąc ją pod światło i mrużąc oczy.
      — Rzeczona studnia ma ponad trzy i pół tysiąca lat — oświadczył. — To przeżytek, pamiętający czasy rozkwitu kultury kreteńskiej, schyłek Średniego Państwa w Egipcie, a w Chinach kres dynastii Hia. Zbadaliśmy powierzchnię tradycyjną metodą węglową, a następnie systemem Geyera. Wszakże cylindryczna pokrywa w głębi wydaje mi się jeszcze starsza. Może mieć nawet około pięciu tysięcy lat. Ale to nie wszystko, komandorze. W tym cygarze zachowały się — moim ostrożnym zdaniem — czynne nośniki energii, coś w rodzaju... baterii lub akumulatorów — prorokował. — To ciekawe! — zaświeciły mu się oczy. — Na razie nie odgadniemy, co to właściwie jest i jak to działa. Nie można wykluczyć tego, że to niby śpiące bydlę okaże się sprawne. Zatem może dać niezły koncert po uruchomieniu. Jednak będziemy mogli cokolwiek zawyrokować dopiero po usunięciu pokrywy włazu i zbadaniu zawartości, o ile kiedykolwiek wedrzemy się do środka. To prawdziwa forteca i chyba nie na nasze siły.
      — Też coś? — wtrącił z nutą oburzenia komandor. — Nie krakajcie. Musicie to jakoś przeskoczyć. Stać was na to...
      — Tak pan uważa? — zapytał Chris, udając niebosiężne zdziwienie. — Jak pan wie, naszą dewizą jest...
      — Tak, tak, wiem — prychnął. — Olewać wszystko, co się da. A moją: wdeptać w ziemię wszystkich cywilów. — To ostatnie dorzucił miękko, nie chcąc ich urazić. — Możemy sobie skakać do oczu, ale nie w obliczu tego, co tam przed nami wyrosło.
      Pomyślał o monterach w kombinezonach próżniowych, bezskutecznie szukających na powierzchni mechanizmu, który wprawiłby w ruch rygle i blokady. Badano teren wokół, krok po kroku. Ściany zarytej w grunt księżycowy na blisko sto pięćdziesiąt metrów stacji były za twarde, by poradził sobie z nimi laser, używany do prac remontowych. Wpasowany pionowo w spękane skały i lawę monument wykonano z nieznanego na Ziemi stopu o niewyobrażalnych wręcz właściwościach fizycznych.

20.02.2006 :: 15:27
Link | Komentuj (0) | Obcy z Alfy Centauri