EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA







Androidy w akcji... (2)


      Iryda udała się w kierunku osi statku. Pokonała zabezpieczenia, chroniące właz do rozciągniętego na całą wysokość górnej delty prześwitu o średnicy około trzydziestu metrów. Nie było tu wind ani schodów. Po jednym z pionowych grubych stalowych prętów, stanowiących część wewnętrznej konstrukcji i podtrzymujących usytuowane przy ścianach galeryjki, zsunęła się w dół zręcznie jak małpa i dotarła do modułów głównego węzła energetycznego. Tu powinna była odłączyć zasilanie pokładów, na których znajdowali się porywacze, następnie zjechać na jeszcze niższy poziom i dostać się do awaryjnej sterowni, która automatycznie się uruchamiała po wyłączeniu głównej. Tam mogła przejąć kontrolę nad „Agisem” i uwięzić terrorystów w sektorach, do których się wdarli, zdalnie blokując wybrane przejścia i drzwi.
      Zatrzymała się na wąskim chronionym barierką podeście przed ścianą pokrytą instalacją i główkowała nad krokami, które powinna była uczynić. Zadanie, które miała do wykonania, wydawało się jej szalenie proste, niemalże szkolne, nie na miarę jej możliwości. Pobiegła myślą ku porywaczom, z cicha marząc o tym, by stanąć z nimi oko w oko. To ją łakomiło. Potężny kop adrenaliny dobrze by jej zrobił. W ciągu ostatnich lat tylko dwukrotnie próbowano porwać statek pasażerski. Obie próby okazały się nieudane, bowiem kosmiczne fregaty posiadały znakomite zabezpieczenia. Nie wiedziała, skąd ma te informacje, ale nie zaprzątała sobie tym głowy. Ten przypadek był trzeci. Czy obecna próba została lepiej zaaranżowana? Sądziła, że jeśli porywaczom powiodło się z abordażem, to głównie dzięki nieudolności kapitana, który okazał się łatwowierny i nie zastosował się do obowiązujących procedur.
      Potem wróciła myślą do Raoula, w nagłym przebłysku uzmysławiając sobie, że ich pan i władca dał im wolną rękę. To sprawiło, że zmieniła plan. Żądza zwycięstwa wzięła w niej górę i poczuła raptem ogromną ulgę. Zdecydowała, że najpierw podroczy się z porywaczami. Zabawi się z nimi w kotka i myszkę.
      Odłożyła manipulacje z elektroniką na później, windując się na wyższy poziom i nieomylnie wybierając wąski prześwit. Za metalową ścianą ciągnął się korytarz, od którego oddzielała ją tylko owalna standardowa klapa. Wystarczyło uruchomić jej mechanizm, by natychmiast znaleźć się wśród tamtych.
      Do sterowni weszła niezauważona. Było w niej trzech uzbrojonych osobników, znających się widocznie na nawigacji, skoro tam przebywali, ale nie najlepiej przygotowanych do bezpośredniego starcia z wrogiem.
      — Cześć, chłopaki! Jestem! — bezczelnie rzuciła im na powitanie.
      Nie zdążyli się zorientować, co się dzieje. Nie minęła jedna sekunda, a wyrwała najbliżej stojącemu broń, a potem zrobiła z niej użytek. Oddała trzy krótkie strzały, wysyłając trójkę pechowców na tamten świat. Następnie zatrzasnęła się od wewnątrz w sterowni, korzystając z ręcznej blokady drzwi i przypięła się do podświetlonych klawiatur. Była w transie. Doskonale wiedziała, że nie wpadła w pułapkę i że nie ma noża na gardle, chociaż ktoś z zewnątrz mógłby tak oceniać jej położenie. Bo przecież trafiła do gniazda os. Miała dostęp do sieci komunikacyjnej i mikrofony pod ręką, ale nie zamierzała negocjować z porywaczami. Rozejm też jej nie interesował. Czekał ją niezły ubaw. Postanowiła, że po babsku zagra im na nerwach.


13.08.2009 :: 12:39
Link |  | Hurysy z katalogu