EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA

M E N U

O mnie

Home
2020
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Kategorie
Recenzje filmowe(16)
A jeśli jutra nie będzie(37)
Obcy z Alfy Centauri(17)
Hegemone(13)
Bunt androidów(47)
Enbargonki (48)
Hurysy z katalogu(40)
Syreny z Cat Island(8)
Zdrada strażnika planety(23)
Imprezy kulturalne(94)
Publikacje(44)
Cztery pory roku(32)

Starsze wpisy
2002-2004
guziakiewicz.pl/zapiski


Strony autora
guziakiewicz.pl
e.guziakiewicz.pl


Fantastyka
igraszki z czasem
podróże sf
fantasy
mikropowieści sf


Nastolatki
nastolatkom
randka
savoir-vivre
wakacje w Izraelu
z oazą na ty
szukanie Boga
romeo z zaświatów


Inne blogi
Wiesław Hop
Justyna Żelazo
Joanna Duszkiewicz
Andrzej Talarek
Zbigniew Michalski
Małgorzata Żurecka









Biblioteka i światy równoległe


fragment powieści SF „A jeśli jutra nie będzie”

      — Możemy wracać do domu — podsunęła mu myśl.
      — Dobrze — powiedział. W tej samej chwili przyszedł mu do głowy film „Planeta Małp”. Nakręcono go w latach sześćdziesiątych, ale był dobrze znany, bowiem powstawały potem jego kolejne części, nie mówiąc o serialach. Pomyślał, że jeśli sobie nie poradzą z cywilizacyjnym wyzwaniem, przed którym się znaleźli, po niejakim czasie może dojść — jak w tym okrzyczanym filmie — do regresu ich rasy. Biblioteki zasypią zwały żółtego piachu, ludzie zapomną mowy, zaś wszechwładna ewolucja przekaże palmę pierwszeństwa innym gatunkom.
      Zeszli do holu. Oscara zajęła leżąca na stoliku gazeta sprzed tygodnia. Zatrzymał się i machinalnie ją przekartkował, przeglądając tytuły i zdjęcia. Odniósł wrażenie, że ilustrowany magazyn opisuje rzeczywistość, którą definitywnie opuścili, przenosząc się do innego wymiaru kosmosu. Może bliski ich sercu świat sprzed wielkiego wstrząsu krył się gdzieś obok i wszystko toczyło się w nim nadal utartym torem? Może nie doszło w nim do ataku superwirusa? Czas miał tu kluczowe znaczenie. Uczono, że rozdzielał się na strumienie, biegnące równolegle i niezależnie od siebie. W tamtym udanym świecie siedziałby pewnie teraz przy lunecie i skrycie podglądał Ritę Bennett.
      — Taaa… — mruknął.
      Skrzywił się i pomyślał, że uleganie złudzeniom może okazać się dla niego zabójcze. Odchrząknął i z namaszczeniem złożył gazetę. Niespecjalnie rwał się do ich czytania, bo — jak mawiał jego ojciec — były w większości zwierciadłem brzydoty świata. Doznał olśnienia. Pojął wreszcie, co studentów przyciągało do biblioteki. Przypominała okrzyczany wehikuł Herberta George’a Wellsa. Pozwalała im cofać się w czasie, kryć się w świecie, którego już nie było i kąpać w jego zgasłym blasku. Wirus zamknął przeszłość za jakimiś potężnymi drzwiami, ale nie do końca. Pozostawił szczeliny, przez które mogli wracać do minionych dni i wskrzeszać je na różne sposoby.

10.03.2015 :: 09:41
Link | Komentuj (0) | A jeśli jutra nie będzie