EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA







Brakująca sekwencja


Przeglądałem „Hurysy z katalogu”, uzupełniając tu i ówdzie narrację, a przy okazji odkryłem w siedemnastym rozdziale lukę, którą należało wypełnić. Oto dopisany tekst:


      Leżeli przytuleni do siebie, wpatrując się w ciemność. Czuł cudowną bliskość jej ciepłego ciała. Katie uległa mu już pierwszego wieczora, kiedy wrócili z baru, w którym poznał kilku jej kumpli. Grali w bilard i w rzutki. Odwiozła go do hotelu, migając swoim mobilem po rozjarzonym centrum, oświetlone Memfis było ładne w nocy, odprowadziła go do pokoju i tam została. Namiętnie całowali się już w windzie. Pozwoliła mu się rozebrać, delikatna czarna bielizna zdobiła jej szczupłe ciało, jednak nim do czegoś doszło, zerwała się, pozbierała swoje ciuchy i umknęła przed nim do łazienki. Nie wiedział, czy powinien się na nią wkurzyć, czy nie. Nie zostawiało się przecież chłopaka w takim stanie.
      Po dwóch minutach wyparowała z łazienki, przeprosiła go i wyjaśniła, że nie jest jeszcze gotowa. Znowu się całowali. Solennie mu obiecała, że zrobią to tak jak trzeba następnego wieczora. Nie był pewny tego, czy powinien wierzyć jej zapewnieniom, jednak nie miał innego wyjścia. Dotrzymała słowa, atoli nie za darmo. Wymogła na nim, aby obiecał, że załatwi jej w „Body Perfect” służbowe przeniesienie na Dianę. Nie chciała zostać na Ganimedesie. Działał pod wpływem impulsu, snując dalekosiężne plany. Przyszło mu od razu na myśl, że może się z tym zwrócić do profesora, szefującego w jego dziale. Liczył na to, że stary mu pomoże, a znając jego wpływy, był prawie pewien, że tamtemu się powiedzie.
      — I jak? Dobrze ci było? — szepnęła, odwracając się i podpierając się na łokciach.
      — Kocham cię, Katie! — wyznał.
      — Ty naprawdę pierwszy raz? — usiłowała się upewnić, zaglądając mu w oczy.
      — Tak — powiedział bez cienia wstydu. Czuł, że może nie mieć przed nią żadnych tajemnic. — A ty? — zapytał.
      Uśmiechnęła się, a na jej twarzy pojawił się wyraz zmieszania, widoczny nawet w mroku hotelowego pokoju.
      — Powiem ci kiedyś, dzisiaj nie! — pieszczotliwie zasłoniła mu ręką usta, nie pozwalając zadać kolejnego pytania.


11.05.2010 :: 11:58
Link |  | Hurysy z katalogu