EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA







Co jeszcze można w windzie?


Przeglądałem własnie "Obcych z Alfy Centauri" i uzmysłowilem sobie, że w tej powieści jest też coś o windzie. Oto urywek 19. rozdziału...


      Z bijącym sercem śledził zmieniające się cyfry na górnej listwie, mając resztki nadziei, że winda się nie zatrzyma na jego piętrze. Niestety, zawiódł się, bowiem cicho szczęknęła, gdy dotarła do piątego. Zaczęły się bezszelestnie rozsuwać metalowe drzwi.
      — Stać! — rozkazał zimnym tonem, filując do środka i wsuwając tam lufę. — Ani kroku dalej!
      Dwaj niewinnie wyglądający ślepcy w bardzo ciemnych okularach, obaj w podniszczonych czarnych garniturach i równie czarnych wytartych kapeluszach, nie byli lokatorami budynku, w którym Smith od lat wynajmował apartament. Tych rozpoznawał, chociaż nie ze wszystkimi wymieniał kurtuazyjne ukłony. Czego szukali tak wczesną porą w obcym dla siebie miejscu? Teraz już sprawy pobiegły bardzo szybko. Starszy z intruzów nie stracił zimnej krwi. Na jego nieco rozlanej twarzy przez ułamek sekundy malowały się sprzeczne uczucia — podziwu, gniewu, zmieszania i nienawiści. Jednym gwałtownym ruchem uniósł w stronę Johna białą laskę, którą dzierżył w dłoni. Jednakże spóźnił się z oddaniem strzału i skosiła go krótka seria z broni automatycznej technika. Terkot był niegłośny i przypominał odgłos dziecięcej zabawki. Młodszy z siepaczy tak zgłupiał, że nie usiłował się bronić. Zamarł w bezruchu, licząc na zmiłowanie i łaskę. I jego Smith nie oszczędził, bez pardonu ładując w stojącą biernie postać zawartość magazynku. Tamtemu zmiękły kolana i z malującym się na twarzy wyrazem niebotycznego zdumienia osunął się w kąt.
      — Zrobione — mruknął z odrazą. Dłuższą chwilę rozszerzonymi z wrażenia oczami chłonął rezultaty starcia. Przemknęła mu przez głowę myśl, że tym razem to zwierzyna łowna zapolowała na myśliwych, zaskakująco odwracając role. Rozejrzał się jeszcze raz po pustym korytarzu, potem wszedł do windy i odsunął nogą przeszkadzający mu kapelusz. Wcisnął przycisk parteru.
      Zjechał na dół w towarzystwie swoich ofiar, po drodze medytując nad podłym losem, który nie szczędził mu niespodzianek. Zbyt dobrze znał oblicza obu tych pomyleńców, by nie wiedzieć, z kim przyszło mu się zmierzyć.

12.06.2006 :: 11:54
Link |  | Obcy z Alfy Centauri