EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA

M E N U

O mnie

Home
2019
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Kategorie
Recenzje filmowe(16)
A jeśli jutra nie będzie(36)
Obcy z Alfy Centauri(17)
Hegemone(13)
Bunt androidów(47)
Enbargonki (48)
Hurysy z katalogu(40)
Syreny z Cat Island(8)
Zdrada strażnika planety(23)
Imprezy kulturalne(85)
Publikacje(43)
Cztery pory roku(30)

Starsze wpisy
2002-2004
blog.guziakiewicz.vxm.pl


Strony autora
guziakiewicz.pl
guziakiewicz.vxm.pl
e.guziakiewicz.pl


Fantastyka
w świecie iluzji sf
podróże sf
fantasy
mikropowieści sf


Nastolatki
nastolatkom
randka
savoir-vivre
wakacje w Izraelu
z oazą na ty
szukanie Boga


Inne blogi
Ryszard Hop
Wiesław Hop
Edward Bolec
Justyna Żelazo
Joanna Duszkiewicz
Andrzej Talarek
Zbigniew Michalski









Czas pustyni


      Znieruchomiały na łożu wojownik popadł w głęboką zadumę. Z mozaiki zapamiętanych zdarzeń, z kalejdoskopu przejść i przeżyć, nie wyłaniało się jednakże nic, co mógłby uznać za zajmujące i godne uwagi. Brakowało mu cennych wskazówek. Użalał się w myślach nad sobą, podejmując nieudany wysiłek samookreślenia się w nowym świecie, daleko od białych pustyń planety Urch i wojowniczego plemienia, którego pradawnym tradycjom pozostawał nadal rozpaczliwie wierny. Wydawało mu się, że porzucono go nad jakąś przepaścią i że teraz nad nią chwieje się i niebezpiecznie balansuje. Prawdę mówiąc, nie wiedział, kim jest. Raha nazwał go uszczypliwie wyjącym z wilkami. Nie pojmował, dlaczego właściwie musi bezlitośnie zabijać i zaglądać oddającym ostatnie tchnienie niewinnym ofiarom w oczy. "Dokąd podążasz i ku czemu zmierzasz?" — rzucał natchnione pytania niewidomy prorok pustyni, Ab-id. Czy jego słowa — gryzł się w milczeniu — mogły mieć jakieś znaczenie po długiej podróży międzygwiezdnej i nagłym przeobrażeniu na obcej planecie? Czy posiadały jeszcze moc? Były tu wprawdzie białe, żółte i brunatne pustynie, ale zbyt odległe od trasy ich wędrówki, a poza tym mało obchodzące Eurypidesa, Mi-ira i Ni, nigdy więc dotąd nie poczuł rozkoszy obcowania z nimi. Nie widział ciągnących się aż po horyzont oślepiających piasków i nie pokonywał ich na posłusznym wielbłądzie. Nie słyszał tajemnej mowy rozpalonych słońcem pękających pustynnych skał. Liczył na to, że odzyska pewność siebie, stając się myśliwym — wszak w łowach na dzikiego zwierza, tura, rosłego dzika czy niedźwiedzia, było coś z potyczek z wyćwiczonym groźnym przeciwnikiem. W Atenach jednakże nie było na co się zasadzać, a miasto wydawało się kpić z Urchity i z jego kunsztu. Tu był właściwie zbędny. Miałby może znaleźć się na liście nożowników skrytobójców?

25.02.2004 :: 15:35
Link | Komentuj (0) | Zdrada strażnika planety