EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA







I jeszcze raz tajemniczy szaman


fragment powieści SF „A jeśli jutra nie będzie”

      Ku zdumieniu Oscara Katie się odnalazła. Nie było jej ponad tydzień i chłopak ostatecznie pożegnał się z myślą, że czarnulka z sąsiedztwa wróci i odezwie się do niego. Zatelefonowała z samego rana. Kiedy usłyszał, że to ona, czym prędzej zerwał się z łóżka. Odniósł wrażenie, że przybyła z zaświatów. Zapraszała go do siebie, a przeczucie mu mówiło, że ma mu coś ważnego do powiedzenia. Zostawił słodką Miley pod opieką nudzącej się Natashy i nie czekając na śniadanie, pojechał na stare śmieci. Nie zauważył jednak jej buicka przed domem. Stał tam srebrny chrysler, który z niczym znajomym mu się nie skojarzył. No, ale samochody można było sobie teraz zmieniać codziennie. Większość z nich nie miała właściciela.
      Wszedł do jej domu i ciekawie zajrzał do salonu.
      — Hej! — zawołał.
      Czarnulka kręciła się po kuchni, odziana jedynie w skąpe bikini. Błysnęły jej oczy, kiedy go ujrzała. Podszedł do niej, jakby chcąc się upewnić, że wzrok go nie myli. Dotknął jej ramienia. Odniósł wrażenie, że odrobinę schudła.
      — Zjesz śniadanie? — jak gdyby nigdy nic zapytała. Miał na sobie krótkie szorty, więc z uwagą zlustrowała jego pokryte drobnym owłosieniem nogi.
      Usiadł przy dębowym stole, czekając aż się uwinie.
      — Co robiłaś przez cały tydzień? — zapytał.
      O dziwo, była skłonna do składania wyjaśnień.
      — Pojechałam do Miami z prochami rodziców, a stamtąd do rezerwatu Indian Miccosukee na mokradłach. Mam tam starszego od siebie kuzyna. W rezerwacie przebywa stary indiański czarownik, wierzący w różne majańskie przepowiednie.
      — Indianin? Ten, którego uwieczniłaś na sztychu w twojej sypialni? — rzucił domyślnie.
      — Mhm! On ci się z czymś kojarzy? — zapytała ostrożnie.
      Potwierdził bez wahania.
      — Chyba ma dar bilokacji, bo pojawił się u nas aż dwa razy.
      Przez chwilę wpatrywała się intensywnie w jego twarz, jakby się zastanawiając, co może mu powiedzieć, a co nie.
      — To prawda, ten szaman ma dar bilokacji — potwierdziła z najwyższą powagą. — Cieszy się też posiadaniem szeregu innych nadzwyczajnych uzdolnień. Nawet potrafi uzdrawiać. — A widząc, że chłopak słucha, kontynuowała: — Może cię to rozśmieszyć, ale on głęboko wierzy, że jesteś wybrańcem, zdolnym uratować świat przed zagładą.
      Chłopak niepewnie się roześmiał. Czegoś takiego się nie spodziewał.
      — Serio?
      Podała mu podgrzaną pizzę i przyniosła zimne piwo. Potem usiadła na krześle, dokładnie tak, jak w nocy z pamiętnego poniedziałku na wtorek.
      — Serio — odrzekła.
      — A jak mam to zrobić? Jak mam uratować świat?
      — Chce, żebyś poleciał na wyspę. Tę wyspę. Nazywasz ją podobno w myślach wyspą nadziei.


23.08.2015 :: 10:15
Link |  | A jeśli jutra nie będzie