EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA

M E N U

O mnie

Home
2020
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Kategorie
Recenzje filmowe(16)
A jeśli jutra nie będzie(37)
Obcy z Alfy Centauri(17)
Hegemone(13)
Bunt androidów(47)
Enbargonki (48)
Hurysy z katalogu(40)
Syreny z Cat Island(8)
Zdrada strażnika planety(23)
Imprezy kulturalne(94)
Publikacje(44)
Cztery pory roku(32)

Starsze wpisy
2002-2004
guziakiewicz.pl/zapiski


Strony autora
guziakiewicz.pl
e.guziakiewicz.pl


Fantastyka
igraszki z czasem
podróże sf
fantasy
mikropowieści sf


Nastolatki
nastolatkom
randka
savoir-vivre
wakacje w Izraelu
z oazą na ty
szukanie Boga
romeo z zaświatów


Inne blogi
Wiesław Hop
Justyna Żelazo
Joanna Duszkiewicz
Andrzej Talarek
Zbigniew Michalski
Małgorzata Żurecka









I po bólu...


Rozdział piętnasty, czyli terrorystów mamy już za sobą...



      Zadumany leżał w slipach na przypominającym karimatę materacyku nad akwenem wypełnionym czystą podgrzaną wodą. Pod dużym przejrzystym lustrem znaczyła się lekko drgająca powierzchnia dna pokrytego wielobarwną mozaiką, przedstawiającą rafę koralową. Słyszał cichy plusk uderzających o brzeg drobnych fal. Ogromna pionowa ściana dawała złudny widok na zdobioną palmami złotą plażę i sięgającą aż po horyzont pomarszczoną powierzchnię morza. Rozluźniony i zrelaksowany, przyglądał się obytym z wodą pływakom i ich popisom. Starsze panie w kolorowych czepkach świetnie sobie radziły na pływalni, co nie budziło w nim specjalnego zdziwienia. Obiło mu się bowiem o uszy, że należą do klubu byłych olimpijek. Cieszące się uznaniem złote i srebrne medalistki sprzed lat leciały na kongres, celebrowany z szumem na odległej Europie. Czego się nie robiło, by odświeżyć wspomnienia?
      Beatrycze usadowiła się obok niego, siadając i zanurzając stopy w wodzie. Wyrwała go ze stanu zamyślenia. Miała na sobie bardzo skąpy strój kąpielowy w kolorze brzoskwini.
      — I jak? — zapytał. — Przeżyłyście szok? — kiedy na nią patrzył, miał wrażenie, że przewrotne życie poddaje go jakiejś próbie.
      Afrodyta wynurzyła się na sekundę z wody, lustrując z uwagą sylwetkę młodziutkiej tancerki, potem uspokojona zgrabnie odbiła się od brzegu i odpłynęła jak delfin, trzymając się dna.
      — Jaki szok? — potrząsnęła głową. Jej włosy, zaplecione tuż przy skórze, kończyły się warkoczykami sięgającymi ramion. — Masz na myśli tych piratów? Krótko rządzili — podsumowała buńczucznie.
      — Ach, tak! — skrzywił się.
      Uzmysłowił sobie, że nie zdążyły najeść się strachu. Do części pasażerów „Agisa” jeszcze nie dotarło, co naprawdę się stało. Potrzebowali kilku dni, by pojąć, na jakiej krawędzi się znaleźli.
      — Ta głowa kapitana była prawdziwa? Czy to atrapa? — figlarnie podjęła ten temat. Nie odpowiedział, więc kontynuowała: — Czy wiesz, że zazdrosny Dionizos nie mógł wybaczyć Orfeuszowi, iż ten oddaje cześć Apollinowi? Wysłał przeciw niemu menady, które rozszarpały go na strzępy, a członki rozrzuciły. Wrzucona do rzeki głowa płynęła, śpiewając, aż do wyspy Lesbos. Wyłowiona ze czcią, przepowiadała przyszłość…
      — A co tam teraz u mości Orfeusza? Jak tam jego kalendarz? To dziś, Eurydyko? — usiłował się zorientować.
      — Jasne, że dziś. Nie wierzysz, tygrysku? — wyczuła niepewność w jego głosie. Odwróciła głowę w jego stronę i musiał zajrzeć w jej lśniące oczy.
      — Ty tu rządzisz — wykręcił się. — Będzie, jak zechcesz. Czy tych twoich koleżanek nie da się wykiwać?
      — Coś ty? — zarumieniła się. — Od razu zorientowałyby się, że to kit…


24.08.2009 :: 12:53
Link | Komentuj (0) | Hurysy z katalogu