EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA

M E N U

O mnie

Home
2019
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Kategorie
Recenzje filmowe(16)
A jeśli jutra nie będzie(36)
Obcy z Alfy Centauri(17)
Hegemone(13)
Bunt androidów(47)
Enbargonki (48)
Hurysy z katalogu(40)
Syreny z Cat Island(8)
Zdrada strażnika planety(23)
Imprezy kulturalne(85)
Publikacje(43)
Cztery pory roku(30)

Starsze wpisy
2002-2004
blog.guziakiewicz.vxm.pl


Strony autora
guziakiewicz.pl
guziakiewicz.vxm.pl
e.guziakiewicz.pl


Fantastyka
w świecie iluzji sf
podróże sf
fantasy
mikropowieści sf


Nastolatki
nastolatkom
randka
savoir-vivre
wakacje w Izraelu
z oazą na ty
szukanie Boga


Inne blogi
Ryszard Hop
Wiesław Hop
Edward Bolec
Justyna Żelazo
Joanna Duszkiewicz
Andrzej Talarek
Zbigniew Michalski









Iść czy nie iść do Baby'O?


Fragment „Buntu androidów”

      Cierpliwie czekali na nią, pewni, że ją pokonają, ale po kilku minutach zorientowali się, że nie mają żadnych szans. Biła ich na głowę. Mostek otwarty, mostek zamknięty, mostek stawiany na bandzie… Niemal tańczyła przy stole bilardowym, a biała bila ustawiała się za każdym razem dokładnie tam, gdzie chciała.
      — Impossibile! Che sorpresa! Complimenti! — wystający za jej plecami Włoch wylewnie komentował precyzyjne uderzenia. Nie zależało mu, żeby wygrać. Większą radość sprawiało mu jej towarzystwo.
      Mike’owi zrzedła mina. Trzymając kij w ręce, osowiały przyglądał się jej popisom. Miał palce brudne od kredy.
      — Przyleciałaś na mistrzostwa? — w pewnej chwili zapytał, usiłując dociec, jakim cudem poderwana laska tak dobrze sobie radzi.
      Podniosła się znad stołu, figlarnie zerkając na niego.
      — Nie, grywam dla zabicia czasu!
      Mike parsknął:
      — Nie wierzę, co za przypał, dawno nikt nie spuścił mi takiego manta — przyznał się z żalem. A potem zaświeciły mu się oczy. — Główka pracuje, mam pomysł, należy nam się rewanż. Może zmierzymy się na pływalni? Stylem dowolnym na sto metrów?
      Lena wysłała kolejną bilę do łuza.
      — Sorry, nic z tego, nie mam stroju — chłodno odpowiedziała. — Spróbujcie beze mnie, w bikini nie popłynę.
      — To z Baby'O nici? — Mike przeżywał porażkę. — To świetny klub, dwa kroki stąd. Wiesz, kto tam bywa?
      Wyprostowała się. Cieszyło ją, że jest górą.
      — Czemu? Wybiorę się z wami, ale najwyżej na godzinę. — Zaczynała się dobrze czuć w ich towarzystwie.
      — Bomba. Będziemy się świetnie bawić, podbijemy we trójkę to meksykańskie miasto!
      Odłożyła kij i pobiegła myślami ku swojemu mafioso. Apollo krzywiłby się, gdyby mu powiedziała, że włóczyła się nocą z obcymi chłopakami po mieście. Potem przypomniała sobie o telefonie Rity, porzuconym na łóżku.
      — Nie, nie pójdę — wycofała się. — Fajne z was chłopaki, nie gniewajcie się, ale nie jestem z żelaza. Dopiero co przyjechałam, padam z nóg.
      Wróciła do siebie i odkryła, że do sprzątniętej przez nią Rity Craven przyszedł esemes.


13.06.2012 :: 16:00
Link | Komentuj (0) | Bunt androidów