EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA

M E N U

O mnie

Home
2020
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Kategorie
Recenzje filmowe(16)
A jeśli jutra nie będzie(37)
Obcy z Alfy Centauri(17)
Hegemone(13)
Bunt androidów(47)
Enbargonki (48)
Hurysy z katalogu(40)
Syreny z Cat Island(8)
Zdrada strażnika planety(23)
Imprezy kulturalne(94)
Publikacje(44)
Cztery pory roku(32)

Starsze wpisy
2002-2004
guziakiewicz.pl/zapiski


Strony autora
guziakiewicz.pl
e.guziakiewicz.pl


Fantastyka
igraszki z czasem
podróże sf
fantasy
mikropowieści sf


Nastolatki
nastolatkom
randka
savoir-vivre
wakacje w Izraelu
z oazą na ty
szukanie Boga
romeo z zaświatów


Inne blogi
Wiesław Hop
Justyna Żelazo
Joanna Duszkiewicz
Andrzej Talarek
Zbigniew Michalski
Małgorzata Żurecka









Końcówka ósmego rozdziału


     Przejrzał ten podniecający wolumin, zwalając się na tapczan i z uznaniem mrucząc pod nosem, zajęło mu to z kwadrans, a potem przeciągnął się z ulgą, podniósł się i wyszedł, zaciekawiony tym, co porabiają jego pannice. Osłupiał, widząc, czym się zajmują i z wrażenia omal nie opadła mu szczęka. „O nieba, co tu się wyprawia?!” Gapił się na nie jak zahipnotyzowany, nie opuszczając holu.
     Świecący nowością produkt firmy „Body Perfect” znowu śmiało sobie poczynał. Tym razem zbzikowana Iryda uczyła Afrodytę skakać przez basen. To był nie lada popis. Widział, jak ze zręcznością lamparcicy śmignęła najpierw w jedną stronę, a potem w drugą. Może miała przypięte do ramion niewidzialne skrzydła?
     — Do cholery, z jakiej ona jest gliny? — wystękał z podziwem, opierając się o fortepian. Nie mógł oderwać od niej wzroku, podziwiając jej rzadką klasę.
     Później Afrodyta pod dyktando brunetki usiłowała zmierzyć się z tym samym dystansem. Jej pierwszy sus okazał się jednak nieudany, nie dosięgła bowiem drugiego brzegu i wylądowała w basenie, wyrzucając fontannę wody. Nie wydostała się jednak po drabince na brzeg, jak to zwykle czyniła. Jak delfin wystrzeliła ponad powierzchnię, następnie zręcznie odbiła się od chybotliwej tafli, a przynajmniej tak się Raoulowi wydawało, i wykonała cyrkowe salto w powietrzu, lądując z wdziękiem na trawie.
     — No nie, połamie sobie wszystkie kości!
     Iryda zachęcająco krzyknęła do niej z drugiej strony, dając jakieś znaki. Afrodyta skinęła głową, wzięła diabelnie szybki rozbieg, sprężynująco się odbiła i nie bacząc na ryzyko wyrwała się z powrotem. Tym razem miała więcej szczęścia. Przefrunęła nad pływalnią i znalazła się obok tamtej.
     — Masz ci los! — odetchnął z ulgą. — Zatem to dla niej też bułka z masłem. W głowie się nie mieści…
     Uzmysłowił sobie, że gdzieś przepadły owiraptory. Nie hasały wokół basenu, więc pewnie były przy dozowniku z karmą. Niemrawo się wycofał, dumając nad tym, co ujrzał. Miał twardy orzech do zgryzienia. Usiłował zrozumieć, jak są zbudowane jego klony i skąd się biorą ich nadzwyczajne umiejętności. Sekrety muskulatury, kości, systemu nerwowego? Zamarł w bezruchu, wpatrując się w niewidoczny punkt w przestrzeni. Ale po chwili wzruszył obojętnie ramionami i parsknął z odrobiną złości:
     — A cóż mnie to obchodzi…

07.01.2008 :: 20:43
Link | Komentuj (0) | Hurysy z katalogu