EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA







Koronkowa robota


      Za poczynaniami Raoula Duponta w „Hurysach z katalogu” kryją się solarne służby specjalne, które nim skrycie manipulują. Podkreśliłem ten wątek w piątym rozdziale, dorzucając kilka zdań. To te wytłuszczone.

      Prezes oniemiał. A potem wpadł w niebywałe uniesienie. Porwał Konstancję i wycałował ją w oba policzki. Omal nie odtańczył z nią triumfalnego tańca po jasnym gabinecie, z którego ogromnych okien było widać strzelający w górę na kilkadziesiąt pięter pomnik Słońca. Później jednak oklapł i ciężko opadł na swój fotel.
      — A więc zwycięstwo, wielkie zwycięstwo, choć — bądźmy szczerzy — nieco pyrrusowe — podsumował, zdyszany. Oczy jednak nadal radośnie mu się świeciły. — Udało nam się wreszcie bezkolizyjnie połączyć słodką dziewczynę do uciech cielesnych z bezpardonową i bezwzględną wojowniczką. Boże, ileż kosztowało naszą firmę naprawianie szkód, wywołanych przez wcześniejsze nieudane modele. Te długotrwałe procesy sądowe, te ugody i te krociowe odszkodowania. Na szczęście, ten okres mamy już za sobą! — użalał się do współpracowniczki.
      — Niech pan będzie szczery, panie prezesie. Czy powiodłoby się nam, gdybyśmy się nie odwołali do reguł paradoksu Rogersona? Gdyby nie ta udana teoria matematyczna, dalej dreptalibyśmy w miejscu. Poza tym wiele zawdzięczamy naszym przyjaciołom z wiadomej instytucji. Bez finansowania z ich strony nie posunęłyby się naprzód prace nad nowym modelem. O pewnych rzeczach mieliśmy nie rozmawiać nawet między sobą. Nadal powinniśmy się tego trzymać…
      — Masz rację, kochana Konstancjo. Napijesz się czegoś? — skwapliwie zapytał, widząc wchodzącą sekretarkę. Potem dodał: — A co z tym Raoulem Dupontem? Czy nie należy mu...
      — Och, nie! — pewna swych racji przerwała szefowi. — Skoro jest zadowolony z dziewczyny, nie widzę powodu, byśmy się z nim spotykali i dzielili najtajniejszymi sekretami firmy. — Wzgardliwie wzruszyła ramionami. — Po cóż miałby wiedzieć, że stał się królikiem doświadczalnym — dorzuciła. — I że został wytypowany do ukrytego eksperymentu? Zresztą w jedenastym punkcie zestawu umiejętności klona mieści się sztuka samoobrony. Sądzę, że to powinno rozwiać jego wątpliwości, o ile jakieś mu się nasuną — chłodno postawiła na swoim.
      Zgodził się bez oporów. Z zadowoleniem zatarł ręce.
      — My zaś będziemy mogli rzucić na rynek nowy i absolutnie rewelacyjny produkt. Nareszcie poprawią się obroty spółki!..
      Wrócił myślami do solarnych służb specjalnych i ich planu przywrócenia porządku na obrzeżach Układu Słonecznego przy pomocy androidów. Żeby ten supertajny plan się powiódł, Raoul Dupont powinien był połakomić się na kolejnego zmodyfikowanego klona. „Tylko jak to zrobić?” — szepnął do siebie w zadumie. Niektórzy klienci firmy Body Perfect decydowali się na kupno drugiego androida. O ile posiadali na to środki. Kogo bowiem nie nęcił trójkącik miłosny? Nie wykluczone, że wystarczyło tylko poczekać.
      Usłużna sekretarka wniosła na tacy porcelanowy dzbanek ze świeżo zaparzoną kawą. Prezes był wielbicielem tego czarnego trunku. Gustował w kilku gatunkach, które kazał sprowadzać z Ziemi. Sprzedawane na specjalnych aukcjach, pochodziły z najlepszych plantacji w Brazylii. Postawiła filiżanki przed siedzącymi przy okrągłym stole.
      — Jak by na to nie spojrzeć, mamy do czynienia z koronkową robotą — natchnięty szef szepnął z namysłem do Konstancji. — Wprost nie chce się wierzyć!..


20.04.2017 :: 12:16
Link |  | Hurysy z katalogu