EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA







Lena w Acapulco


Fragment „Buntu androidów”

      Zmaterializowała się w kępie zieleni w pobliżu wysokiego Casa Inn Hotel Acapulco. W recepcji nie robiono jej trudności, występowała jako obywatelka USA i okazała paszport amerykański oraz kartę turystyczną, więc znalazła się w lot w zarezerwowanym dzień wcześniej apartamencie z aneksem kuchennym. Działała klimatyzacja, wnętrze było przestronne i estetycznie urządzone. Cieszył ją balkon z widokiem na morze. Było właściwie po sezonie, zbliżała się letnia pora deszczowa i popołudniami mogło padać, tym niemniej w pierwszej połowie dnia prażyło tropikalne słońce. Nadchodził weekend, więc miało przybyć gości. Wprawdzie nie brakowało w Acapulco droższych i bardziej luksusowych hoteli, ale ze względu na planowaną akcję najbliższą dobę miała spędzić w raju dla mniej zamożnych turystów. Tu nie wpadała nikomu w oczy.
      Rzuciła neseser na podwójne łóżko i obejrzała się w lustrze. W generatorze spała bardzo krótko. Nie klonowano je na nowo, więc ciało miała takie jak podczas pierwszej i drugiej misji. Była nadal seksowną blondynką, dobrze wyposażoną przez matkę naturę i wyglądającą jak bóstwo. Pod rozpiętą bluzką wdzięczył się bezszwowy biustonosz typu Aire Bra, uwypuklający kształtne piersi. Krótkie dżinsowe spodenki z postrzępionymi nogawkami podkreślały wąskie biodra i zgrabne nogi. Te rzeczy włożyła na siebie, kiedy przygotowywała się do transferu.
      Postanowiła sprawdzić, co jej dano na drogę. W neseserze znalazła dwie stylowe sukienki mini na ramiączkach, skąpy strój plażowy, coś na noc, a także saszetkę z plikiem dolarów amerykańskich i meksykańskich pesos. Obejrzała kosmetyczkę. Perfumy były najlepszego gatunku. Przymierzyła pierścionki i zajęła się klipsami. Potem wyjęła z samego dna torebkę, kilka par damskich pantofli, kolorowe tenisówki i czółenka na wysokim obcasie. (...)
      Zdjęcie Rity Craven miała w neseserze. Dokładnie je sobie obejrzała, wbijając w pamięć, a potem podarła na drobne kawałki i wrzuciła do muszli klozetowej. To na wypadek, gdyby ktoś niepowołany zamierzał grzebać w jej rzeczach. Tajna agentka miała zadbać o bezpieczeństwo transakcji. Podlegało jej kilku uzbrojonych łajdaków, z którymi kontaktowała się przez telefon komórkowy. Bez niej bodyguards nie mieli pojęcia, gdzie się mają stawić i kogo chronić. Może nawet nie wiedzieli, jak wygląda ich szefowa. Jeszcze tego dnia Olga miała ją zlikwidować.
      — Bułka z masłem — prychnęła. Cóż to było dla urodzonej zabójczyni?
      Rita była zepsutą lesbijką i wypełniała czas przed akcją, polując na naiwne turystki amerykańskie. Uwodziła bidule, zapraszała do siebie i w chwili nieuwagi wsypywała im coś do drinka. Lena musiała zbliżyć się do niej. Była w jej typie, więc spodziewała się, że ta wredna suka na nią poleci. Gdyby ten scenariusz zawiódł, miała wedrzeć się nocą do jej sypialni i zrobić swoje, gdy babka spała. Tak czy siak, pierwsza część misji nie była trudna. Potem czekały ją trzy dni laby, jednak już nie w Casa Inn. Miała przenieść się do luksusowego i relaksującego Las Brisas Acapulco.


24.03.2012 :: 17:00
Link |  | Bunt androidów