EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA

M E N U

O mnie

Home
2019
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Kategorie
Recenzje filmowe(16)
A jeśli jutra nie będzie(36)
Obcy z Alfy Centauri(17)
Hegemone(13)
Bunt androidów(47)
Enbargonki (48)
Hurysy z katalogu(40)
Syreny z Cat Island(8)
Zdrada strażnika planety(23)
Imprezy kulturalne(85)
Publikacje(43)
Cztery pory roku(30)

Starsze wpisy
2002-2004
blog.guziakiewicz.vxm.pl


Strony autora
guziakiewicz.pl
guziakiewicz.vxm.pl
e.guziakiewicz.pl


Fantastyka
w świecie iluzji sf
podróże sf
fantasy
mikropowieści sf


Nastolatki
nastolatkom
randka
savoir-vivre
wakacje w Izraelu
z oazą na ty
szukanie Boga


Inne blogi
Ryszard Hop
Wiesław Hop
Edward Bolec
Justyna Żelazo
Joanna Duszkiewicz
Andrzej Talarek
Zbigniew Michalski









Lena w porze obiadu


Fragment „Buntu androidów”

      Słońce rozleniwiało, czas biegł szybko i ani się obejrzała, gdy nadeszła pora obiadu. Wróciła do swego pokoju, przebrała się i zjechała windą do restauracji Bellavista. Z okien roztaczał się przepiękny widok na zatokę. Mike’a dostrzegła kątem oka, zaaferowany rozmawiał z Włochem, więc jej nie zauważył. Chcąc być jak najdalej od niego, wybrała stolik po przeciwnej stronie sali restauracyjnej. Jej kształtne piersi zdawały się być luksusowym towarem, po który należało natychmiast ustawić się w kolejce. Ścigało ją wzrokiem kilku siedzących tu facetów, na szczęście w średnim wieku, jednak zgodnie z przyjętą strategią starała się ich ignorować. Dawała im odczuć, że są dla niej jedynie powietrzem. Blondas z końskim ogonem dopadł ją dopiero, gdy wymykała się z lokalu. Miał na sobie podniszczoną żółtą bluzkę.
      — I jak? — zapytał, traktując ją już jak starą znajomą. — Pracujesz jako modelka? Bosko wyglądasz w tej kiecce. Dawno nie widziałem tak równej opalenizny…
      Założyła okulary.
      — Wal się! — fuknęła niegrzecznie i poszła dalej, ignorując jego zapędy towarzyskie.
      Po obiedzie zatrzymała się w ogromnym holu. Wybrała nie rzucający się w oczy fotel ulokowany przy jednej z kolumn i zasłoniła się płachtą gazety. Leżało tu kilka folderów. Nie umiała oderwać myśli od Mike’a i jego kumpla. Co robili nad Pacyfikiem? Mimowolnie usiłowała ich rozpracować i wywnioskowała, że ten kłopotliwy nawyk pozostał jej po pierwszej misji. Inwigilowała wtedy zbuntowaną Kasandrę i musiała włóczyć się za nią po mieście.
      Słońce schowało się za chmury i turyści ściągali z plaży, wracając do pokojów hotelowych. Wieczorem mieli zabijać czas przy tequili w pobliskich kafejkach. Znudzony Meksykanin z ochrony otarł się o nią ze dwa razy, ale nie miał się o co przyczepić. „Dymaj się, stary rowerze!” — opryskliwie prychnęła w myślach. Na jej nadgarstku widniał identyfikator hotelowy, więc mogła wypiąć się na niego. Znalazł sobie zresztą inny obiekt zainteresowania. Starsza zadbana dama głośno wykłócała się o trzymanego na rękach pudelka. W Casa Inn zwierzęta nie były mile widziane i musiała poszukać sobie innego hotelu. Obrażona odeszła z torbą na ramieniu i pupilkiem na smyczy, a nadgorliwiec z ochrony odprowadził ją do wyjścia.

01.05.2012 :: 17:30
Link | Komentuj (0) | Główna