Letnie prace


      Upały sprzyjają lenistwu, tym niemniej się nie poddaję i od czasu do czasu zaglądam do mego archiwum. M.in. rozbudowuję ebooka „Zmartwychwstanie umarłych. Klucz antropologiczny” (wydanego w 2012 r.). Wciągają mnie podjęte w tym opracowaniu tematy i chętnie do nich wracam. Skupiłem się ostatnio na zagadnieniu wpływów greckich w Biblii. To barwna epoka, obejmująca okres od śmierci Aleksandra Wielkiego po podboje rzymskie. Przybyło publikacji na ten temat w języku polskim i czyta się je z przyjemnością. W efekcie moje opracowanie naukowe urosło do 120 ss znorm mpsu. Poszerzyła się bibliografia i obejmuje ok. 220 pozycji.
      Tempo wolne. Wiadomo, brak finansowania.
      Na marginesie dwie ciekawostki. Herod Wielki, król Judei, którego państwo prócz Palestyny obejmowało również szereg dalszych terytoriów, wcale nie był Żydem, o czym już kiedyś pisałem na ownlogu. Jego ojcem był Idumejczyk, a matką Nabatejka (Arabka). I pytanie godne teleturnieju „Jeden z dziesięciu”. Jakiej narodowości była Kleopatra, ostatnia królowa hellenistycznego Egiptu? Była Egipcjanką? Greczynką? Nie. Przypisuje się jej mieszane pochodzenie, po ojcu macedońskie i po matce afrykańskie. Rzadko kiedy się nad takimi sprawami zastanawiamy.
      Ale wróćmy do rzeczy. Interesowałem się zagadnieniem wpływu myśli greckiej na eschatologię późnych ksiąg Starego Testamentu. To trzy tematy: zmartwychwstanie ciał, nieśmiertelność duszy i świat podziemny. Do jakich wniosków doszedłem pod wpływem lektur naukowych? Czy ten wpływ był możliwy?
      W największym skrócie: (1) Grecy nie uczyli o zmartwychwstaniu śmiertelnych, więc pod tym względem nie mieli jak wpływać na Żydów. (2) O nieśmiertelności duszy ludzkiej uczyli orficy i pitagorejczycy, ale ich poglądy były pochodną wiary w reinkarnację, zupełnie nie do przyjęcia dla Żydów. Oczywiście, te poglądy miały sporą siłę nośną, bowiem rozchodziły się za pośrednictwem misteriów, popularnych wśród Greków, jednak Żydzi w greckich misteriach raczej nie uczestniczyli (mieli przecież swoją religię). (3) Jedyne, co wydało mi się godne uwagi, to podobieństwo biblijnego szeolu do mitologicznego Hadesu. To podobieństwo bezsprzecznie miało wzięcie. Wypada podkreślić, że w przekładzie Septuaginty hebrajskie słowo „szeol” tłumacze oddawali najczęściej greckim słowem „hades”. Jest ono tam użyte 60 razy. Występuje również w księgach Nowego Testamentu (11 razy). Świat podziemny był znany w większości ówczesnych religii Wschodu.
      A Platon? Twórca Akademii przejął poglądy orfików i pitagorejczyków na nieśmiertelną duszę, choć bezsprzecznie interesująco je zmodyfikował. Kuriozalna była jego próba połączenia nauki o niej z wiarą w Hades. Otóż ucząc o reinkarnacji, wzmiankował, że dusza po śmierci pozostaje przez tysiąc lat w krainie podziemnej, a dopiero potem powtórnie się wciela.
      Jego wywody na temat duszy ludzkiej nie miały jednak podówczas takiej siły nośnej jak wywody orfików i pitagorejczyków, bo nie były powiązane z misteriami. Jak wiadomo Grecy uczestniczyli w misteriach orfickich, pitagorejskich, eleuzyńskich, dionizyjskich i innych, ale nie w platońskich, bo takich nie było. Na Platona boczyli się jeszcze pierwsi apologeci chrześcijańscy. Tertulian (przełom II i III wieku n.e.) zdecydowanie się rozprawiał z jego poglądami na temat preegzystencji, reinkarnacji i wędrówki dusz. Odrzucał też pogląd twórcy Akademii, że do kolejnego wcielenia nieśmiertelnej duszy dochodzi po jej tysiącletnim pobycie w Hadesie. Jeśli chodzi o Tertuliana, polecam tekst: Filipowicz A. M., Chrześcijaństwo a reinkarnacja i metempsychoza w świetle polemiki Tertuliana z Platonem, Vox Patrum, 30 (2010) T. 55, s. 189-212.




Tak napisali inni:





| Wróć |