EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA

M E N U

O mnie

Home
2020
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Kategorie
Recenzje filmowe(16)
A jeśli jutra nie będzie(37)
Obcy z Alfy Centauri(17)
Hegemone(13)
Bunt androidów(47)
Enbargonki (48)
Hurysy z katalogu(40)
Syreny z Cat Island(8)
Zdrada strażnika planety(23)
Imprezy kulturalne(94)
Publikacje(44)
Cztery pory roku(32)

Starsze wpisy
2002-2004
guziakiewicz.pl/zapiski


Strony autora
guziakiewicz.pl
e.guziakiewicz.pl


Fantastyka
igraszki z czasem
podróże sf
fantasy
mikropowieści sf


Nastolatki
nastolatkom
randka
savoir-vivre
wakacje w Izraelu
z oazą na ty
szukanie Boga
romeo z zaświatów


Inne blogi
Wiesław Hop
Justyna Żelazo
Joanna Duszkiewicz
Andrzej Talarek
Zbigniew Michalski
Małgorzata Żurecka









Magiczny pokaz


fragment „Buntu androidów”

      Nie wydawała się przekonana, ale posłusznie ruszyła za mną. Ostatnia rzecz, jaka mnie pociągała, to badanie nieznanych mi korytarzy. Miałem na głowie labirynt w grobowcu Ramzesa Wielkiego w Dolinie Królów w Tebach i nie zamierzałem się rozpraszać. Jednak pomyślałem, że wspomnę Trójokiemu o jej odkryciu. Może gdzieś tu kryło się tajemne przejście na trzeci poziom?
      — Co jeszcze potrafisz, skrzacie? — spytałem, kiedy weszliśmy do apartamentu z kominkiem. — Umiesz krzesło zamienić w leżak? — zażartowałem. — Albo szafę w stół?
      Skrzywiła się. Kpiłem sobie z niej.
      — Tego nie potrafię. Ale mogę wywołać wrażenie, że dana rzecz jest inną niż jest. To rodzaj iluzji, przejściowej lub trwałej.
      — Możesz mi to unaocznić na przykładzie? Ale tak, żebym się nie wkurzył?
      — Przecież widziałeś — nieznacznie się obruszyła. — Pokazywałam ci planety, na których byłam. Zresztą, zobacz, nie ma sprawy. Spojrzyj na skórę pustynnego lwa z Neeidy!
      Rozciągnięte przed płonącym w kominku ogniem futro nagle się poruszyło, jakby myśliwy i garbarz nie do końca się uporali ze swym zadaniem. Powracały kości i mięśnie. Na moich oczach trwała zadziwiająca metamorfoza, będąca zaprzeczeniem praw natury. Wskrzeszony przez nadzwyczaj uzdolnioną agentkę lew zaryczał, czujnie rozglądając się dokoła. Niecierpliwie pomachał ogonem.
      Zamarłem z wrażenia. Odruchowo uruchomiłem uzbrojenie, skryte w prawej dłoni, gotowy zmierzyć się z bestią.
      — Bez nerwów, to tylko złudzenie — natychmiast mnie uspokoiła, kładąc mi rękę na ramieniu. — Nie jesteśmy w buszu.
      Kończyła magiczny pokaz. Lew rozpłaszczył się przed kominkiem, zamieniając z powrotem w wyprawioną skórę. Rzeczy były tym, czym były, choć zmysły niekiedy kłamały. Sięgnąłem po opróżnioną po części butelkę szampana.
      — Pić mi się chce po pływali i jacuzzi. — I odnotowałem ze smętkiem w głosie: — W dobie komputerów takie cuda? W głowie się nie mieści.
      — Zobacz jeszcze, co potrafię z drzwiami! — ożywiona powiedziała.
      Obejrzałem się ku wyjściu. Rozsuwane podwoje znikły, a ich miejsce zajął realistyczny obraz litej ściany, pokrytej malowidłami.
      — He, he! — roześmiałem się. — Świetne. Można naprawdę kogoś wystrychnąć na dudka. Gdybym nie był zorientowany, dałbym się nabrać.
      — A widzisz? Teraz już stąd nie wyjdziesz — zalotnie szepnęła, z wdziękiem zarzucając mi ręce na ramiona. — Zostałeś, miśku, moim więźniem!


13.05.2013 :: 09:05
Link | Komentuj (0) | Bunt androidów