EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA

M E N U

O mnie

Home
2019
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Kategorie
Recenzje filmowe(16)
A jeśli jutra nie będzie(36)
Obcy z Alfy Centauri(17)
Hegemone(13)
Bunt androidów(47)
Enbargonki (48)
Hurysy z katalogu(40)
Syreny z Cat Island(8)
Zdrada strażnika planety(23)
Imprezy kulturalne(85)
Publikacje(43)
Cztery pory roku(30)

Starsze wpisy
2002-2004
blog.guziakiewicz.vxm.pl


Strony autora
guziakiewicz.pl
guziakiewicz.vxm.pl
e.guziakiewicz.pl


Fantastyka
w świecie iluzji sf
podróże sf
fantasy
mikropowieści sf


Nastolatki
nastolatkom
randka
savoir-vivre
wakacje w Izraelu
z oazą na ty
szukanie Boga


Inne blogi
Ryszard Hop
Wiesław Hop
Edward Bolec
Justyna Żelazo
Joanna Duszkiewicz
Andrzej Talarek
Zbigniew Michalski









Mike i Antonio


Fragment „Buntu androidów”

      — Una botella de agua?
      Zaciekawiona podniosła oczy. Sympatyczny blondyn w kolorowych szortach trzymał w ręce nabytą w barze butelkę wody. W Meksyku nie należało pić z kranu. Był mocno opalony, muskulatura dowodziła, że bywa często na siłowni, a żeglarski tatuaż zdradzał miłośnika obcowania z morzem. Trochę zniszczone od słońca i morskiej soli długie włosy miał zawiązane w koński ogon. Lena uświadomiła sobie, że nad Bahia De Acapulco seksowna laska, tym bardziej samotna, nie opędzi się od adoratorów.
      — Nie, dziękuję, nie chce mi się pić! — odrzekła po angielsku.
      Jej odmowa nie zbiła go z tropu. Takiej modelce się nie przepuszczało.
      — To może dasz się zaprosić na drinka? — zapytał.
      Zdjęła okulary, groźnie marszcząc brwi.
      — Nie, chcę być sama — usiłowała go zmyć. — A poza tym nie piję przed lunchem.
      Chwilę się wahał, nie zamierzając ustąpić.
      — Jeśli będziesz szukała kogoś do towarzystwa, to pamiętaj, że jestem w pobliżu. Mike — przedstawił się. — Zawsze do usług!
      Obojętnie skinęła głową i spławiony Casanova wrócił do baru. Pomyślała, że gdyby się dowiedział, z kim ma do czynienia, trzymałby się od niej z daleka.
      Dopiero gdy odszedł, zaczęło bić jej mocniej serce. Przeskanowała go, chcąc się upewnić, że poznany mężczyzna nie jest androidem. Dyskretnie zezowała w jego stronę. Był człowiekiem, samcem z gatunku Homo sapiens. Porównała go w myślach z ucieleśnionymi Ziemianami, Harrym, Samem, Tomem i Brunonem, których poznała w czasie drugiej misji. Powoli się uspokajała. Doszła do wniosku, że ten przystojniak nie może jej niczym zaskoczyć.
      Ku jej zadowoleniu, odciągnął go od baru wyglądający na Włocha szczupły młodzian, który pojawił się nie wiadomo skąd.
      Mike na jego widok radośnie krzyknął:
      — Ja cię chrzanię, Antonio z Rimini, nareszcie! Kawał świata!
      Przywitali się, poklepując po ramionach, jak starzy dobrzy kumple, a potem odeszli, niknąc jej z oczu.


26.03.2012 :: 10:00
Link | Komentuj (0) | Bunt androidów