EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA

M E N U

O mnie

Home
2020
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Kategorie
Recenzje filmowe(16)
A jeśli jutra nie będzie(37)
Obcy z Alfy Centauri(17)
Hegemone(13)
Bunt androidów(47)
Enbargonki (48)
Hurysy z katalogu(40)
Syreny z Cat Island(8)
Zdrada strażnika planety(23)
Imprezy kulturalne(94)
Publikacje(44)
Cztery pory roku(32)

Starsze wpisy
2002-2004
guziakiewicz.pl/zapiski


Strony autora
guziakiewicz.pl
e.guziakiewicz.pl


Fantastyka
igraszki z czasem
podróże sf
fantasy
mikropowieści sf


Nastolatki
nastolatkom
randka
savoir-vivre
wakacje w Izraelu
z oazą na ty
szukanie Boga
romeo z zaświatów


Inne blogi
Wiesław Hop
Justyna Żelazo
Joanna Duszkiewicz
Andrzej Talarek
Zbigniew Michalski
Małgorzata Żurecka









Morderczy android w akcji


      W chwilę później pachołek Grooma popełnił niewybaczalny błąd. Usłyszał dochodzące z ładowni hałasy. Jego dwaj kumple, którzy zabrali na pokład odłamki skalne obficie oblepione rudą, kłócili się teraz między sobą, pewnie o to, ile komu się należy, więc wysłał tam chłopaka z automatem. I tak marny z niego był ochroniarz, bo bez przerwy wlepiał gały w seksowną piękność, oślepiony jej urodą.
      Afrodycie to wystarczyło. To tak, jakby ktoś rozwinął przed nią czerwony dywan, zapraszając do popisu. Bezszelestnie zbliżyła się do Louisa. Wystarczyły dwa szybkie ciosy, by głowa goryla opadła bez siły na mrugające światłami pulpity.
      — Ten już ugotowany — cicho rzekła, odwracając się do Raoula.
      Zabrała zbirowi automat, a potem nóż. Przez chwilę ważyła go w dłoni, jakby chcąc sprawdzić, czy nadaje się do rzutu. Tak uzbrojona wyszła korytarzykiem, prowadzącym do ładowni.
      Na jej widok przerwali kłótnię, obrzucając zdziwionymi spojrzeniami zgrabną sylwetkę.
      — Zabawimy się? — figlarnie zapytała.
      Jeden z nich błyskawicznie się opamiętał i usiłował unieść broń. Rzucony nóż był szybszy. Drugi sięgnął po odłożony automat, ale Afrodyta skosiła go krótką serią. Wcześniej drapał się po swoich klejnotach, nieogolony i niechlujny. Zaszczekał jej karabinek. Mathieu, tak miał na imię młodziutki asystent Louisa, zbaraniał do reszty. Przerażony wpatrywał się w waleczną hurysę i trzęsąc się ze strachu, cofał się w popłochu w tył, aż oparł się o ścianę.
      — Dulce et decorum est pro patria mori! — ironicznie zacytowała Horacego. I z powagą dodała: — Nie stawiaj się, jeżeli chcesz umrzeć bez bólu, wieprzku!
      Chrupnęły kręgi szyjne i śliniący się na jej widok chłopak jak worek piasku osunął się na kratownicę. Jej stworzone do dawania rozkoszy delikatne dłonie były zabójcze.

-----------------------------------------------------------------------------

Skąd ten Horacy u androida?

      Przypomniał sobie, że przed odlotem roztargniony technik wprowadzający jego klonom programy podróżne przez pomyłkę zainstalował którejś z nich znajomość Owidiusza i Horacego. Nie kazał tego kasować.


07.03.2010 :: 12:26
Link | Komentuj (0) | Hurysy z katalogu