KOMENTARZE
 



Na granicy...


Tu i ówdzie doszlifowałem "Ekscytozę"...

     — To niewyobrażalny horror. Na moce, co on tu wyrabiał? — nie kryła przejęcia, gdy po dłuższej chwili wróciła do Mitosa. — Ten drań dysponował niezgorszym sprzętem medycznym. Po cichu ściągał rzadkie urządzenia, od niedawna znane w parolach. Ale po co? No, właśnie — głośno się dziwiła. — Nie zamierzał bynajmniej leczyć bladolicych. Chodź, coś ci pokażę! — pociągnęła rosłego agenta za rękaw flanelowej koszuli.
     Ten powlókł się za nią, porzucając wyświetlacz z listą imion i nazwisk na ekranie.
     — Wiesz, co mówili w Nowym Jorku? — niemrawo podzielił się swym domysłem. — Podobno Elvisa Presleya porwali kosmici.
     Nie skomentowała tej rewelacji. Doprowadziła Mitosa do srebrzystego silosu do klonowania.




Tak napisali inni:


eddie


:)

20.10.2007 :: 11:30 :: 80.53.127.206

mucia


Za dużo ubarwień za pomocą przymiotników. Science Fiction...
Tak chciałam sobie zobaczyć co słychać u Ciebie. Szybko ten czas mija, że nawet nie zorientowałam się jak wylądowałam na seminariach z literaury fantastycznej.
Pozdrawiam serdecznie!

14.10.2007 :: 16:55 :: 83.27.57.47

poszlabymzatobahej


hmm... kurcze dobrze wrócić sobie tutaj...
Tylko niesamowicie magicznie brzmi dla mnie całość.. szczególnie wpis niżej w tematach biblijnych... wiem w tym temacie wielkie nic się okazuje...

By było śmieszniej najbardziej zrozumiałam porwanie Elvisa przez kosmitow.. ;o)

witaj Eddie.. :o)

04.10.2007 :: 17:58 :: 83.10.107.163



| Wróć |