EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA

M E N U

O mnie

Home
2020
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2019
2018
2017
2016
2015
2014
2013
2012
2011
2010
2009
2008
2007
2006
2005
2004

Kategorie
Recenzje filmowe(16)
A jeśli jutra nie będzie(37)
Obcy z Alfy Centauri(17)
Hegemone(13)
Bunt androidów(47)
Enbargonki (48)
Hurysy z katalogu(40)
Syreny z Cat Island(8)
Zdrada strażnika planety(23)
Imprezy kulturalne(94)
Publikacje(44)
Cztery pory roku(32)

Starsze wpisy
2002-2004
guziakiewicz.pl/zapiski


Strony autora
guziakiewicz.pl
e.guziakiewicz.pl


Fantastyka
igraszki z czasem
podróże sf
fantasy
mikropowieści sf


Nastolatki
nastolatkom
randka
savoir-vivre
wakacje w Izraelu
z oazą na ty
szukanie Boga
romeo z zaświatów


Inne blogi
Wiesław Hop
Justyna Żelazo
Joanna Duszkiewicz
Andrzej Talarek
Zbigniew Michalski
Małgorzata Żurecka









Na widoku


fragment powieści SF „Enbargonki”

      Posiedzieliśmy w ogromnym apartamencie z godzinę, aktywizując urządzenia kuchenne i generatory, a potem wybraliśmy się do restauracji na szczycie wysokościowca, korzystając z przejścia do centralnej części budynku. Byłem ciekawy, jak Enbargonki będą sobie radzić w publicznych miejscach. Miały wreszcie okazję, by trafić między ludzi.
      Obyło się bez zastrzeżeń z mojej strony. Zachowywały się naturalnie i bezpretensjonalnie, pod każdym względem nienaganne. I przyciągały wzrok. Ich uroda i elegancja robiły wrażenie. Zauważyłem to już ogromnym holu przed wejściem do wind. Cholera! Musiały być naprawdę ekstra, skoro plączący się tu interesanci i goście hotelowi zatrzymywali się i na nie gapili, zapominając, że obcesowe zachowanie nie jest w dobrym tonie. Sam zdążyłem się do ich urody już przyzwyczaić, więc mnie nie oślepiała. Nie inaczej było w restauracji. Luksusowa Złota orchidea składała się z kilku sal urządzonych w różnych stylach i kawiarenki na wolnym powietrzu. Wszystkie miały atrakcyjny wystrój. O prestiżu tego lokalu decydowała nie tylko jakość potraw, była tu autentyczna kuchnia z kucharzami z prawdziwego zdarzenia, mistrzami w swoim fachu, ale i cieszące oczy wyposażenie. Wybraliśmy barokową salę francuską. Łapiąc pełne podziwu spojrzenia goszczącej tu klienteli, pojąłem, że należymy do wyższej sfery. Przybyliśmy iście z Parnasu.
      — Powinnyście się ubierać mniej wyzywająco — ostrożnie zauważyłem, gdy usiedliśmy przy stoliku, zajmując się kartą dań. Przy potrawach i napojach widniały oszałamiające ceny, jednak nas one nie odstraszały.
      — Rozchmurz się. To tylko test przed rautem u ambasadora — uspokoiła mnie Grace. — Od jutra będziemy przypominać szare myszki. Wtopimy się w tłum.
      — Już to widzę — niedowierzająco prychnęła Daisy.


03.04.2017 :: 18:00
Link | Komentuj (0) | Enbargonki