EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA







Na wpół człowiek, na wpół Enbargon


fragment powieści SF „Enbargonki”

      Wróciliśmy przed lunchem. Goszczące w ośrodku madonny znowu uderzyły w wysokie tony i zasiedliśmy do stołu jak na dworze królewskim. Brakowało tylko służby. Wyluzowane i spokojne, celebrowały posiłek, nigdzie się nie spiesząc i o nic się nie martwiąc. Pobyt tutaj był dla nich pretekstem, aby się zabawić. Co rusz miały na sobie nowe ciuchy. Chyba nigdy nie słyszały o pięciodniowym tygodniu pracy lub o dwudziestoczterogodzinnych dyżurach w bazach orbitalnych z wyłączaną na noc grawitacją. O tyraniu w niedziele i święta. Były do wyższych rzeczy stworzone. Spoglądałem na nie inaczej niż przedtem. Już wiedziałem, że są Enbargonkami. Znakomicie skrywały swe urodzenie i nie sposób było wpaść na to, że nie pochodzą z Ziemi, Księżyca czy Marsa. Główkowałem nad tym, czym się od nich różnię. Teoretycznie biorąc, pozostawałem nadal Ziemianinem. Jednak nie do końca. Po wypadku z transfugerem enbargońscy medycy obdarowali mnie przecież nowym ciałem. Byłem więc na swój sposób i człowiekiem, i Enbargonem. Jak one wszystkie. Teoria naciągana, ale postanowiłem się jej trzymać.
      — Ale się porąbało?! — mruknąłem pod nosem, zabierając się do deseru. Podano ciasto z kremem waniliowym i lody bakaliowe.
      Te babki wstrząsnęły moim światopoglądem. Musiałem pogodzić się z tym, że we wszechświecie krzyżują się i splatają interesy różnych kosmicznych ras. Nie przetrwałbym, gdybym tego nie odkrył i nie zaakceptował. Jakie sekrety jeszcze kryły? Czy to nie był przypadkiem dopiero wierzchołek góry lodowej?


20.11.2015 :: 11:40
Link |  | Enbargonki