EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA







Natasha


fragment powieści „A jeśli jutra nie będzie”

      Zniewalająca nieznajoma pojawiła się następnego dnia późnym południem. Robili pod okiem Jacoba porządki na autostradzie, znużony wrócił po pracy i zaszył się na pół godziny w łazience, eksperymentując z wanną jacuzzi. Miał na sobie szorty i płaszcz kąpielowy, gdy usłyszał gong. Zrelaksowany otworzył drzwi i zdębiał.
      W progu stała zmysłowa młódka. Wykwitła niczym za sprawą zaczarowanej różdżki. Wyglądała prześlicznie, jak wycięta z foldera, szykownie i ponętnie. Ktoś, kto wysłał ją w drogę, zadbał, by miała na sobie markowe ciuchy i dodatki. Dobrze położony makijaż dodawał jej uroku, a różowe czółenka na obcasie czyniły ją wyższą. Nie sądził, by miała więcej niż piętnaście lat. Za zjawiskowymi turkawkami w jej wieku mimowolnie się oglądał i silnie pobudzały jego wyobraźnię. Nie śmiałby jednak uderzać do takich lal, były dla niego owocem zakazanym. Pochodziły z innej bajki i wyczuwał dzielący go mur. Gdyby się przystawiał, usłyszałby pewnie „wal się!” On kończył szkołę i sięgał po dyplom, one właściwie żegnały dopiero junior high school i miały swoje towarzystwo. Z reguły przy dużej kasie.
      — Hej! Oscar Moore? — przestąpiła z nogi na nogę. Starała się okazać, że nie traci rezonu. Jej oczy jednak zdradzały, że nie jest zbyt pewna siebie.
      Przytaknął. Już miał odruchowo dodać, że pomyliła numer. Na pierwszym piętrze były trzy apartamenty.
      — Tak, to ja! — zdumiony potwierdził. — O co chodzi?
      — Mam być twoją żoną — rzuciła jak mięsem elektryzującym tekstem, który sprawił, że w jednej chwili zmiękły mu kolana. — Czy mogę wejść?
      Zamurowało go. Wpuścił ją do mieszkania, z wrażenia nie mogąc wypowiedzieć ani słowa. Weszła do salonu, ciągnąc za sobą niepokojący zapach dobrych perfum i zdjęła plecaczek. Na dygocących nogach udał się za nią i omal nie potknął się o róg dywanu.
      — Kto cię przysłał? — wygęgał, mając stuprocentową pewność, że zaszła horrendalna pomyłka.
      — Skierowano mnie ze St. Mary's Medical Center. Masz powiedzieć, czy ci odpowiadam — wyjawiła ze zdumiewającą szczerością. Jej głos lekko drżał.
      Była taka, że palce lizać! Przyszła mu do głowy sprytna Angelina i uznał, że to może być jej pokazowy numer. Jeszcze lepszy niż striptiz. Nie wiedział, co począć. Próbował opanować łomot serca. Wreszcie kazał szczenięcej bogini usiąść przy stole i poszedł rozejrzeć się za swoim telefonem komórkowym. Okazało się, że Emily dwa razy do niego dzwoniła, ale nie odebrał, bo był w łazience. Nagrała mu się na pocztę głosową.

12.07.2014 :: 11:36
Link |  | A jeśli jutra nie będzie