EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA







Niby-raj z sylfidami: Agnes


fragment powieści SF „Enbargonki”

      — Hej! — usłyszałem za sobą miły głos. Nerwowo się obejrzałem. Stała za mną blondynka o prostych platynowych włosach, wystarczająco ludzka, bym mógł poczuć się swobodnie. Nie czekały tu na mnie żadne dziwolągi. Odziana w czerwoną sukienkę mini o niewyrafinowanym kroju, zapinaną z przodu na drobne guziczki, pozwoliła mi przez chwilę kontemplować swe długie nogi na obcasach. Stwarzała miłe wrażenie. Była seksy i na pewno nie miała trzydziestki. — Przyleciałeś z Układu Słonecznego? Mam na imię Agnes — rzuciła bez zbędnych wstępów. — I jestem trzecia na liście.
      — William Smith — przedstawiłem się, dbając o maniery. — Co tu robicie? — zapytałem.
      — Pracujemy — skwitowała. — Dopiero się pojawiłeś? Chodź, pokażę ci twój apartament.
      Okazała się bezpośrednia, uczynna i szczera. Jeśli wszystkie mieszkające tu madonny takie były, to nie miałem się czego obawiać. Nie groziło mi, że dostanę po głowie.
      Przeznaczone dla mnie mieszkanko składało się z jasnej sypialni i eleganckiej łazienki. Było duże i mogłoby się w nim z powodzeniem urządzić kilka osób. Przez duże oszklone okna zaglądały egzotyczne kwiaty. Klimatyzacja działała jak należy. Wygodne łoże zapraszało. W szafie ujrzałem trochę letnich ciuchów i miękką piżamę. Czekało tu na mnie kilka par obuwia i domyśliłem się, że wszystko jest na miarę. Przy kabinie regeneracyjnej wisiały płaszcz kąpielowy i ręczniki. Zamieniłem moje masywne, półwojskowe buty, zupełnie nieprzydatne w tym otoczeniu, na miękkie mokasyny.
      Śliczna Agnes z zainteresowaniem mi się przyglądała. Nie sposób było dociec, co o mnie myśli, niemniej jednak z niebieskich oczu wyczytałem, że jej się podobam. Dmuchnął mi wiatr w żagle. Pod tym względem zawsze miałem nosa.
      Zatarłem ręce. Zajrzałem jej figlarnie w oczy. Delikatnie ująłem drobną dłoń, pozwalając sobie na odrobinę poufałości. Nie miała pomalowanych paznokci.
      — Dobra nasza! — rzuciłem, kwitując to, co tu ujrzałem. — To co mam robić, prześliczna madonno?
      Nie wyrwała mi ręki. Uległe poczekała, aż sam ją puszczę.
      — Lunch będzie za godzinę. W międzyczasie możesz obejrzeć ośrodek. Oprowadzi cię Grace. Kieruje tu wszystkim. I jest pierwsza na liście.


02.11.2015 :: 22:00
Link |  | Enbargonki