EDWARD GUZIAKIEWICZ • ZAPISKI • FRAGMENTY UTWORÓW • WYDARZENIA







Niby-raj z sylfidami: Jacqueline


fragment powieści SF „Enbargonki”

      Obszedłem dookoła rozległy niby-hol, przyglądając się pokrytym modnymi, abstrakcyjnymi płaskorzeźbami ścianom, a potem przez oszklone drzwi wyszedłem nad wcinającą się między urocze pawilony i okoloną palmami pływalnię. Lekki wiatr marszczył taflę wody. Wyciągnąłem się wygodnie na białym leżaku, jakbym był u siebie. Niestety, nie zabrałem ze sobą z Florydy okularów przeciwsłonecznych, gdyż o tym nie pomyślałem. Mogłem kupić je w hotelowym kiosku lub zamówić do pokoju. Na niebie widniała tylko jedna złota gwiazda, więc pojąłem, że trafiłem na inną planetę niż poprzednio. Na tamtej, gdzie mnie leczono po ataku transfugera, świeciły dwa słońca.
      Znowu nie byłem sam.
      — Hej! — poderwała mnie na nogi kolejna tutejsza piękność.
      Olśniewająco piękna brunetka była zupełnie naga, jednak wcale się tym nie przejmowała, jakby brak ubioru był tu czymś normalnym. Czyżby znudzona krążyła po plaży dla nudystów i szukała znajomych? Omal mnie nie zamurowało na jej widok.
      — Jesteś Grace? — wyjąkałem.
      Śmiało do mnie podeszła, chcąc mi się dobrze przyjrzeć, a na jej twarzy pojawił się wyraz aprobaty. Było widać, że przypadłem jej do gustu. Nie czuła się skrępowana moją obecnością i nie zamierzała się wstydzić.
      — Nie, mam na imię Jacqueline i jestem czwarta na liście — wyjaśniła, spoglądając na mnie z zaciekawieniem.
      Cholera, co z tą listą? Nie miałem pojęcia, o co chodzi witającym mnie laluniom.
      Lustrowała mnie z uwagą. Wreszcie uśmiechnęła się, pokazując białe zęby. Miała faktycznie rewelacyjne ciało i przez chwilę musiałem walczyć z oczopląsem. Udało mi się zmusić wzrok, by zawisł na jej uwodzicielskich ustach i nie opadał niżej. Gdyby się ześlizgnął w dół, miałbym poważne kłopoty z rękami.
      — Wyszłaś popływać? — zapytałem jak matoł, zaglądając w jej brązowe oczy.
      Skinęła głową, odruchowo poprawiając włosy.
      — Coś w tym stylu. Na poprawę apetytu przed lunchem.
      Pomyślałem, żeby też skoczyć do wody.
      — Możemy spróbować razem?
      — Nie ma sprawy — odpowiedziała. — Basen jest dla wszystkich. A poza tym ty tu rządzisz.
      Wykonała pokazowy skok ze słupka i strzeliła w górę fontanna dżdżu.
      Szybko się rozebrałem. Na szczęście, miałem na sobie obcisłe slipy. Lekko zsunąłem się do wody, odruchowo sprawdzając temperaturę. Była w sam raz. Akwen miał jakieś trzy metry głębokości. Odbiłem się i popłynąłem crawlem.
      Pokonaliśmy dwie długości, a potem wynurzyliśmy się obok siebie. Mokre włosy oblepiały jej twarz.
      — O co chodzi z tą listą? — zdyszany zapytałem, prychając i lekko unosząc się na powierzchni.
      — Nie wiesz? — zdziwiła się.
      — Nie wiem.
      — W takiej kolejności mamy pójść z tobą do łóżka — wyjaśniła bez cienia zakłopotania. — To w trosce o porządek.
      Zaparło mi dech z wrażenia. Przez chwilę wydawało mi się, że nie opanuję łomotu serca.
      — I ty, Jacqueline, będziesz czwarta?
      Lekko skinęła głową.
      — Jest jeszcze coś, co powinieneś wiedzieć — dorzuciła. — To taki nasz mały sekret.
      — Co takiego?
      — Możesz zmieniać kolejność — zdradziła mi w tajemnicy, jakbym był jej dobrym kumplem, któremu wypada wszystko powiedzieć. — Nie musisz trzymać się listy. — Potem pokazała głową w stronę pawilonu. — Chyba powinieneś wracać na brzeg. Widzę, że Grace już na ciebie czeka. Ma cię powitać w naszym imieniu. Gość w dom, Bóg w dom! — spointowała.
      Zanurkowała i odpłynęła, sunąc jak delfin tuż przy dnie. Gdyby jej przypiąć płetwę ogonową, mogłaby uchodzić za syrenę.
      Nie mieściło mi się to w głowie. Osiem bogiń na jednego faceta? Miałem wrażenie, że trafiłem na główną wygraną na loterii. Czy naprawdę w Układzie Słonecznym nie było odpowiedniejszych mężczyzn? Dlaczego padło właśnie na mnie? Nie umiałem rozwiązać tej zagadki. Wietrzyłem podstęp. Pałętałem się po terytoriach kontrolowanych przez Enbargonów, którzy mogli wykorzystywać swą intelektualną przewagę i pozbawiać mnie orientacji. Co się za tym wszystkim kryło? Może ci dranie lubili igrać z takimi jak ja? Bawić się jak kot z myszką?
      Wydostałem się na brzeg, ociekając wodą. Owinąłem się w biodrach puchatym ręcznikiem, zostawionym na oparciu leżaka.


03.11.2015 :: 09:00
Link |  | Enbargonki